Europejskie kino autorskie w rękach Polski? Dziś ważne głosowanie w KE

Dziś okaże się, czy przyszła umowa o wolnym handlu UE z USA nie ograniczy istniejących mechanizmów wspierania kultury przez unijne kraje członkowskie. Na alarm biją szczególnie filmowcy. Kino europejskie wspierane jest w znacznej części przez instytuty sztuki filmowej. Decydujący głos należy do... nas. - Jeśli Polska zagłosuje za całkowitym wyłączeniem usług audiowizualnych z mandatu negocjacyjnego komisarza do spraw handlu, to jesteśmy uratowani - mówił w TOK FM Dariusz Jabłoński, prezydent Polskiej Akademii Filmowej.
Dziś przedstawiciele państw UE będą głosować nad mandatem, jaki Komisja Europejska dostaje do negocjacji na temat umowy dotyczącej wolnego handlu. Głosowanie to wydaje się dalekie od spraw kultury, ale może mieć wpływ na kino autorskie w krajach europejskich. Czemu? - Naszym zdaniem mandat nie powinien zawierać sprawy kultury, czyli "usług kulturalnych i audiowizualnych". Wyczuwamy i widzimy różnicę między kinem amerykańskim a europejskim. To pierwsze jest kinem rozrywkowym i przede wszystkim ma bawić. Z kolei kino europejskie stawia trudne pytania, opowiada o trudnych sprawach - mówił w rozmowie z Patrycją Wanat Dariusz Jabłoński, prezydent Polskiej Akademii Filmowej. - To jest odrębna rzecz i ogniskuje różnice w podejściu do kultury amerykańskim i europejskim i nie powinno podlegać negocjacji - powiedział szef Polskiej Akademii Filmowej.

Francja broni kina autorskiego

Za całkowitym wyłączeniem były m.in. Francja i Belgia. Paryż obawia się, że liberalizacja handlu z USA w tym sektorze zagroziłaby tzw. wyjątkowi kulturalnemu, który pozwala państwom UE wprowadzać ograniczenia importu produktów branży filmowej, muzycznej i telewizyjnej, oraz otworzyłaby drogę do ekspansji potężnej amerykańskiej branży filmowej i muzycznej na europejskim rynku. - Francja jest gotowa posunąć się nawet do weta. Tu chodzi o naszą tożsamość, to nasza walka - powiedział w parlamencie premier tego kraju Jean-Marc Ayrault.

Polska zdecyduje

Polski głos jest decydujący. - Jeżeli Polska przeważy wyłączenie spraw kultury, to jestem przekonany, że zyskamy w opinii świata kultury więcej, niż byśmy zdobyli reklamówkami w największych mediach. My, Polacy, dobrze wiemy, że kultura jest elementem przetrwania narodu - stwierdził Jabłoński.

Filmowcy pisali w tej sprawie do premiera Donalda Tuska. List podpisało 175 postaci polskiego kina, m.in. Andrzej Wajda, Jerzy Skolimowski, Agnieszka Holland, Wojciech Smarzowski czy Andrzej Jakimowski. - Jeśli Polska zagłosuje za całkowitym wyłączeniem usług audiowizualnych z mandatu negocjacyjnego komisarza do spraw handlu, to jesteśmy uratowani - mówi Jabłoński.

Nasz rząd po stronie filmowców

Jak informuje kancelaria premiera, "polski rząd opowiada się za wyłączeniem usług audiowizualnych z umów handlowych zawieranych przez UE". Na radzie unijnych ministrów w Luksemburgu Polskę ma reprezentować wiceminister gospodarki Andrzej Dycha. Dlaczego przyjęcie mandatu w obecnej formie (są za tym np. Niemcy) może zagrozić filmowi? - Film europejski jest filmem dotowanym, m.in. ze względu na ograniczenia językowe. Obszar językowy jest zawsze mały i to kino nie może na siebie zarobić. System wspierania filmu, np. w Polsce, jest bardzo kruchy i opiera się tylko na PISF. Z finansowania wycofały się m.in. Canal+ czy TVP, która boryka się z problemami finansowymi. Załóżmy, że jeśli to źródło zniknie, to zniknie polski film - mówił szef PAF w rozmowie z Patrycją Wanat.

Komisarz od handlu zdecyduje o kulturze

Obawy środowiska filmowego są uzasadnione. - O kulturze europejskiej będzie decydował komisarz do spraw handlu, który ma inne cele i który chce odnieść sukces w postaci podpisanej umowy. Ma ona przynieść krocie - kontrakty dla obu stron, które mają ożywić rynki po obu stronach - mówił w TOK FM Jabłoński, który brał udział w spotkaniu z przewodniczącym Jose Manuelem Barroso. W USA przemysł filmowy jest drugi po zbrojeniowym pod względem dochodu narodowego. - Jeśli pojawi się możliwość negocjowania w tej dziedzinie, to Amerykanie powiedzą: chcemy wolności dla naszego przemysłu i nie chcemy konkurowania z funduszami publicznymi, które są przekazywane na filmy europejskie - dodał Jabłoński.

Co z tym handlem?

Planowane transatlantyckie partnerstwo handlowe i inwestycyjne (TTIP), jak oficjalnie nazywana jest przyszła umowa o wolnym handlu między Unią a USA, doprowadzi do stworzenia największej strefy wolnego handlu na świecie. Wartość wzajemnych obrotów handlowych między UE a Stanami Zjednoczonymi osiąga każdego dnia 2 mld euro. Komisja Europejska szacuje, że dzięki umowie handlowej z USA gospodarka Unii może zyskać 119 mld euro rocznie.

O sprawie pisała też "Gazeta Wyborcza">>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM