Czy to "turecka wiosna"? Unluhisarcikli: W dłuższej perspektywie te protesty przybliżają Turcję do Europy

- To bardzo europejskie mieć silne społeczeństwo obywatelskie. I na tym Turcja zyskuje - mówi w rozmowie z TOK FM Özgür Ünlühisarcikli, dyrektor German Marshall Fund w Ankarze. - Niektórzy politycy tureccy mówią, że protesty niszczą wizerunek Turcji. Nie zgadzam się z tym. Moim zdaniem, odpowiedź rządu tureckiego niszczy ten wizerunek - dodał.
Agnieszka Lichnerowicz, TOK FM: Czy protesty w Turcji pokazują jakieś głębokie podziały społeczne?

Özgür Ünlühisarcikli, dyrektor German Marshall Fund w Ankarze: To premier chciałby przedstawiać to, co się dzieje w Turcji jako starcie między konserwatystami i siłami sekularnymi. Dzięki temu udałoby mu się podburzyć konserwatystów przeciwko oponentom rządu. To nie jest jednak takie proste. Na ulicach, wśród protestujących również widać konserwatystów, to prawda, że niezbyt wielu. Poza tym, dla uczestników protestów to nie jest spór między religią a sekularyzmem. Dla tych młodych mieszkańców miast przeciwnikiem jest bowiem premier Erdogan. Oczywiście tłem tego sporu są różnice kulturowe, oczywiście, że wierni zwolennicy Erdogana są konserwatystami. Jednak wymiar kulturowy tych wydarzeń został rozmyty przez dwa wydarzenia. Po pierwsze, część wiodących konserwatystów okazuje sympatię protestującym, a po drugie, spora część protestujących okazuje dużo szacunku religii. Czyli wymiar kulturowy istnieje, ale ten podział nie jest taki prosty.

Jak pan ocenia perspektywy europejskie Turcji?

- Można patrzeć na te wydarzenia z dwóch perspektyw. W najbliższym czasie, Turcja będzie ostro krytykowana, i słusznie, przez Unię Europejską (już dziś na temat traktowania demonstrantów na placu Taksim wypowiedziała się krytycznie Angela Merkel - red.). Tak jak Parlament Europejski to zrobił kilka dni temu. Ale czy te protesty sprawiają, że Turcja jest bardziej czy mniej europejska? Moim zdaniem one nie przypominają arabskiej wiosny, one są bardziej jak europejskie demonstracje.

Odpowiedź rządu nie jest europejska, ale demonstracje są bardzo europejskie. 

- W dłuższej perspektywie te protesty przybliżają Turcję do Europy. To bardzo europejskie mieć silne społeczeństwo obywatelskie. I na tym Turcja zyskuje. Mam nadzieję, że nawet jeśli w najbliższym czasie będą napięcia na linii między tureckimi władzami i instytucjami UE, to w dłuższej perspektywie Turcja zbliży się do Unii. Niektórzy politycy tureccy mówią, że protesty niszczą wizerunek Turcji. Nie zgadzam się z tym. Moim zdaniem, odpowiedź rządu tureckiego niszczy ten wizerunek. Zawsze byłem dumny z tego, że jestem Turkiem, ale teraz jestem jeszcze bardziej dumny.

*

Protesty w Turcji rozpoczęły się od sprzeciwu wobec planów wybudowania w rejonie parku Gezi, gdzie trzeba byłoby powycinać wiele drzew, centrum handlowego i meczetu. Szybko przerodziły się w szersze demonstracje przeciwko polityce

Erdogana.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM