Minister zdrowia o in vitro: Politycy niech dyskutują, a my robimy swoje

- Jesteśmy w szarym ogonie Europy, jeśli chodzi o dostępność do in vitro, stąd nasz program - tłumaczył w TOK FM Bartosz Arłukowicz. - Znam pary, które odchodziły od drzwi klinik, bo nie było ich stać na wydatek kilkunastu tysięcy złotych na zabieg. Cena nie może być blokadą przed wykonaniem zabiegu. Politycy niech dyskutują, a my musimy zrobić sobie. I przedstawiamy program zdrowotny, który wchodzi w życie od 1 lipca - zapowiedział minister zdrowia.
- Nie będzie poślizgu przy rządowym programie in vitro - zapowiedział w TOK FM Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia. - Kończymy procedurę wyłaniania klinik. W tym roku przeznaczamy na ten program 33 miliony złotych. Zależy nam na tym, żeby wszyscy, którzy tej procedury potrzebują, mogli z niej skorzystać - mówił Bartosz Arłukowicz z rozmowie z Karoliną Olszewską.

Ponad dwadzieścia klinik, wyłonionych w specjalnym konkursie, będzie uczestniczyło w programie od 1 lipca do 30 czerwca przyszłego roku. Ich zadaniem będzie zapewnienie kompleksowego dostępu do świadczeń związanych z in vitro. Chodzi m.in. o wszystkie procedury dotyczące przygotowania do pobrania gamet męskich i żeńskich, tworzenie, przechowywanie i zapewnienie bezpieczeństwa zarodków oraz transfer utworzonych zarodków do macicy. Kliniki będą zobowiązane do przestrzegania zasad określonych w programie.

- Jesteśmy w szarym ogonie Europy, jeśli chodzi o dostępność do in vitro, stąd nasz program - tłumaczył Bartosz Arłukowicz. - Znam pary, które odchodziły od drzwi klinik, bo nie było ich stać na wydatek kilkunastu tysięcy złotych. Cena nie może być blokadą przed wykonaniem zabiegu. Politycy niech dyskutują, a my musimy zrobić sobie. I przedstawiamy program zdrowotny, który wchodzi w życie od 1 lipca.

- Ja te dyskusje polityczne o in vitro rozumiem, ale w tym nie uczestniczę. Zajmuję się tym czysto merytorycznie. Rozumiem emocje. Ale dokonujemy bardzo ważnego kroku. W świecie in vitro jest normalną procedurą medyczną. U nas staje się ono orężem politycznym - mówił w TOK FM minister zdrowia.

Z rządowego programu refundacji in vitro ma skorzystać w ciągu trzech lat ok. 15 tys. par (niekoniecznie małżeństw), u których stwierdzono bezwzględną przyczynę niepłodności lub udokumentowano nieskuteczne leczenie niepłodności w ciągu ostatniego roku przed zgłoszeniem się do programu. Do programu kwalifikowane będą kobiety do 40. roku życia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM