"Jesteśmy obłudni ws. uboju rytualnego. Karpie też cierpią - zakażmy ich zabijania na Wigilię"

Ubój rytualny to kolejna przyczyna zgrzytów w koalicji: część posłów PO nie chce głosować za jego legalizacją i popiera społeczne protesty w tej sprawie. - Jesteśmy w Polsce obłudni. U nas, na wsi też dokonuje się uboju rytualnego - kurczaka na niedzielny rosół. A karp na Wigilię? On też cierpi - mówił w TOK FM Jan Bury, szef klubu PSL.
PSL lobbuje za rządowym projektem dopuszczającym ubój rytualny w rzeźni w celach religijnych. Projekt miał być głosowany w piątek, ale głosowanie przełożono na lipiec. Część posłów PO (około 30, według nieformalnych wyliczeń prowadzonych w klubie Platformy) zamierzała głosować przeciwko, co mogło doprowadzić do odrzucenia projektu. Teraz PO ma trzy tygodnie, aby zdecydować, co dalej.

Według źródeł PAP w PO władze klubu rozważają m.in. możliwość zgłoszenia projektu poselskiego, a zagłosowanie przeciwko rządowemu. Przeciwnicy rządowego projektu proponują, aby w nowym, poselskim projekcie dopuścić ubój rytualny na potrzeby wspólnot religijnych mieszkających w Polsce (ale nie na cele eksportowe). Zdaniem ministra rolnictwa Stanisława Kalemby z PSL takie ograniczenie byłoby niezgodne z rozporządzeniami UE. Resort przekonuje, że utrzymanie zakazu uboju rytualnego może mieć poważne skutki dla polskiej gospodarki i grozi utratą tysięcy miejsc pracy.

Bury: A karp na Wigilię? Zakażmy i tego

Jak komentował to dziś w "Poranku Radia TOK FM" szef klubu ludowców? - Jesteśmy w Polsce wszyscy trochę obłudni. Na wsi też dokonuje się uboju rytualnego - kurczaka na niedzielny rosół. Pamiętam, jak się to robiło i ciągle się tak robi. A lubi pan karpia na Wigilię? A on też cierpi, gdy kupujemy go żywego w markecie i zabijamy w domu. To zakażmy uboju karpia - mówił Jan Bury.

- W klubie PSL-u nie mamy takiego dylematu. W Platformie jest duża liczba obrońców zwierząt i muszą to załatwić w swoim gronie. Myślę, że w większości PO zagłosuje za ubojem rytualnym - dodał.

Jak podkreślił, ubój rytualny daje w Polsce ok. 6 tys. miejsc pracy i ok. 2 mld zł zysku - wg wyliczeń resortu rolnictwa. - To element konkurencji. Jeśli nie sprzedamy tego mięsa na rynku arabskim, to będzie o tyle mniej milionów zysku i o tyle mniej miejsc pracy w Polsce - przekonywał Bury i dodał, że jeśli arabscy odbiorcy nie kupią mięsa w Polsce, kupią je na Litwie czy Ukrainie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM