Wielowieyska: OFE takie czy siakie? I tak musimy sami oszczędzać. Inaczej skazujemy się na nędzę

Pierwszy wariant jest najmniej ryzykowny, dwa pozostałe to prowizorka. Rząd nie przestawia, jak ich realizacja wpłynie na kondycję giełdy i polskich firm. To nieodpowiedzialność - tak Dominika Wielowieyska ocenia proponowane przez rząd zmiany w emeryturach. I podkreśla, że - wbrew pozorom - nie będą one miały wielkiego wpływu na emerytury: - Nasi słuchacze powinni wiedzieć, że ich emerytura będzie wynosić 30 proc. ich ostatniej pensji. Jeśli nie oszczędzamy, skazujemy się na nędzę.
Szef resortu finansów przedstawił trzy propozycje zmian w OFE. Pierwsze z tych rozwiązań to likwidacja części obligacyjnej OFE - część środków, której OFE nie mają prawa inwestować w akcje, byłaby przeniesiona z OFE na subkonta w ZUS. Kolejny wariant dotyczy dobrowolności uczestnictwa w OFE. Ubezpieczony będzie mógł decydować, czy chce pozostać nadal w OFE, czy chce, by cała jego składka oraz aktywa zgromadzone w OFE zostały przeniesione do ZUS. Podkreślił jednocześnie, że decyzja o przejściu do ZUS byłaby nieodwołalna. Kolejnym wariantem jest tzw. dobrowolność plus, w którym ubezpieczony może przekazać całość składki do ZUS przy jej obecnej wysokości - czyli 19,52 proc. Może także przekazać do ZUS część składki - 17,52 proc., a 2 proc. trafiłoby do OFE.

Propozycje te komentowała w "Godzinach szczytu" w TOK FM prowadząca "Poranek" Dominika Wielowieyska z działu gospodarczego "Gazety Wyborczej". - Sama jestem w tej sprawie rozdarta. To jeden z trudniejszych dylematów, przed którymi stoimy. Każda ze stron sporu ma naprawdę bardzo poważne argumenty - zaznaczyła.

Pierwszy wariant najbezpieczniejszy

Jak oceniła poszczególne warianty? - Wariant, w którym obligacje byłyby umorzone, wydaje się najbardziej bezpieczny dla giełdy, bo środki z giełdy nie odpływają. A dla emeryta podejrzewam, że sytuacja nie zmieniłaby się zbyt wiele, ale to tylko wróżenie z fusów, bo nie widziałam porządnych symulacji dotyczących tych wariantów: tego, jaka byłaby rentowność OFE - mówiła.

Jak dodała, eksperci mają zastrzeżenia w tej sprawie, bo na całym świecie fundusze emerytalne dywersyfikują swój portfel i inwestują zarówno w akcje, jak i obligacje. W tym wariancie nie inwestowały w obligacje, bo minister Rostowski uważa, że to sztuczne pompowanie długów: - A problem polega na tym, że inwestycje nie tylko w akcje są bezpieczniejsze. Jednak w Polsce portfel emeryta już jest zdywersyfikowany: większość jest w ZUS-ie, gdzie jest waloryzowana o stały składnik, a część w ZUS-ie, gdzie jest inwestowana.

Wariant drugi: "Bez symulacji to wielka nieodpowiedzialność"

- Ten wariant uważam za najmniej ryzykowny. Wg niego na 10 lat przed emeryturą nasze środki są przenoszone do ZUS-u, co jest krytykowane. Ale pieniądze przyszłych emerytów powinny być inwestowane bardzo ostrożnie i uważam, że z punktu widzenia przyszłego emeryta nie będzie wielkiej różnicy, czy te pieniądze będą ostrożnie pomnażane w funduszu emerytalnym, który albo będzie kupował obligacje, albo robił lokaty, a tym że to będzie w ZUS, gdzie będzie waloryzowany o stały wskaźnik - podsumowała pierwszy wariant.

Dwa pozostałe warianty mówią o dobrowolności: - Pierwszy - o tym, że można zostać w OFE - oznacza wiele pytań. Np. czy rząd oszacował wpływ tego wariantu na kondycję giełdy? Bo patrząc, jak wielu obywateli nie jest w stanie podjąć racjonalnej decyzji, do którego OFE chce się zapisać, to siłą ciążenia większość towarzystwa zostanie w ZUS-ie. Część osób - zabiegana, zajęta bieżącymi sprawami - nie zauważy, że minie termin, w którym trzeba zaprotestować i zostanie przeniesiona mocą ustawy. Jeśli rząd chce przeforsować wariant, który zakłada odpływ olbrzymiej części gotówki z giełdy, nie pokazując, jak to wpłynie na polskie firmy, to jest to wielka nieodpowiedzialność. Wydaje mi się to dość groźne - oceniła Wielowieyska.

Trzeci wariant? "Prowizorka. Tak czy siak musimy oszczędzać sami"

A trzeci wariant oznacza - wg dziennikarki - że jeszcze mniej osób zostanie w OFE: - Bo jeśli rząd zakłada, że zostaniemy w OFE tylko wtedy, gdy składka wzrośnie, a dzięki temu może giełda się podreperuje, to moim zdaniem w ogóle się nie podreperuje. Ludzi uważają, że składki emerytalne i tak są wysokie i nikt nie będzie chciał sobie ich zwiększać, zwłaszcza że - jak widzimy - Polacy oszczędzają niewiele na indywidualnych kontach zabezpieczenia emerytalnego [III filar - red.]. Dlatego przy tym wariancie jeszcze mniej osób zostanie w OFE. Jaki to będzie miało wpływ na giełdę, na nasze firmy, inwestycje, na konkurencyjność polskich firm, które są na giełdzie? Jeśli rząd nie przedstawi tych wyliczeń, to jest to straszna prowizorka i budzi dalekie wątpliwości.

- Poza tym wariant z dobrowolnością wygląda fajnie propagandowo, ale jest bardzo orbanowski. Bo nie wiadomo, czy jeśli OFE przestaną być obowiązkowe, nie pryśnie cały system zabezpieczeń dla przyszłego emeryta. I nie wiadomo, czy te moje oszczędności będą bezpieczne - dodała dziennikarka.

Na zakończenie podkreśliła, że wprowadzenie proponowanych zmian miałoby i tak większy wpływ na gospodarkę ogólnie niż na poszczególnych ubezpieczonych: - W każdym z tych wariantów nasza emerytura i tak będzie bardzo niska. 30 proc., jeśli zarabiamy powyżej średniej i 50 proc., jeśli zarabiamy bardzo mało. Nasi słuchacze, jeśli zarabiają średnią lub więcej, powinni wiedzieć, że ich emerytura będzie wynosić 30 proc. ich ostatniej pensji, dlatego już teraz powinni pomyśleć o dodatkowych zabezpieczeniach. I naprawdę: to czy OFE będzie wyglądać tak czy siak, nie wpłynie tak bardzo na wysokość naszej emerytury, jak to, czy sami będziemy oszczędzać. Jeśli nie, skazujemy się na nędzę. To podstawowa kwestia.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM