Sekielski: wszyscy tylko o "pisiorze", a jest inny wątek, bardziej oburzający

- Mnie nie oburza mówienie "pisior". Oburza mnie tolerancja premiera dla łapczywości PSL na stanowiska - mówił w TOK FM Tomasz Sekielski, komentując głośny tekst "Newsweeka", który ujawnił nagrania ze spotkania premierem z regionalnymi działaczami Platformy Obywatelskiej. - Jeśli premier wie o nepotyzmie i kolesiostwie koalicjanta, to powinien reagować - stwierdził publicysta.
"Newsweek" ujawnił nagrania ze spotkania Donalda Tuska z działaczami PO z regionów. - Pisior, tak? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem gabinetu. Będę musiał usłyszeć szczegółowe wyjaśnienie i trudno mi sobie wyobrazić, żeby ono było przekonujące - mówił premier.

Od weekendu słowa o "pisiorze", który ma wysokie stanowisko w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, komentują politycy i publicyści.

"Szczerze? "Pisior" mnie nie oburza"

- Nie podoba się działaczom z Dolnego Śląska, że "pisior" ma pracę w MSW - komentował Tomasz Sekielski w Poranku Radia TOK FM. - Szczerze mówiąc, nie widzę w tym nic strasznego i nie widzę powodu, żeby dyskutować o tym od rana do wieczora. Tłumaczę to tylko sezonem ogórkowym. Premier mówi nie tylko "pisior", czasami pewnie zdarza mu się przekląć albo kogoś zwymyślać. Polityki nie uprawiają cnotliwe siostry zakonne - stwierdził dziennikarz. Dodał, że politycy do siebie mówią przezwiskami, zwłaszcza kiedy są wyłączone kamery i mikrofony.

O wiele gorszy nepotyzm

- Jeśli coś mnie oburza, to pełna tolerancja szefa rządu dla wyczynów PSL. W ujawnionych nagraniach premier żalił się na łapczywość Polskiego Stronnictwa Ludowego, które specjalizuje się w obsadzaniu stanowisk swoimi ludźmi - powiedział Sekielski, zauważając, że ten wątek jakoś nie przebił się na czołówki.

Cytował wypowiedź premiera: "Gdybyście byli na spotkaniach z Lubelszczyzną czy Świętokrzyskiem, to wiedzielibyście, co to znaczy naprawdę. W koalicji mają upatrzone cele niezwiązane często z dobrem czy interesem publicznym".

- To jest oburzające. Bo jeśli premier wie, że tak się dzieje, to powinien reagować. Jak ktoś pozwala na to, żeby szerzyły się nepotyzm i kolesiostwo, też nie działa w interesie publicznym - stwierdził Sekielski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM