Kuźniar w TOK FM: Polska raczej nie weźmie udziału w interwencji w Syrii, nie będziemy potrzebni

- Operacja tego rodzaju nie wymaga podstawy sojuszniczej. Sojusz narzuca pewne ograniczenia, łącznie z koniecznością respektowania prawa międzynarodowego, działania sojusznicze krępowałyby Amerykanom ruchy - mówił na antenie Radia TOK FM prof. Roman Kuźniar.
- Ewentualna interwencja syryjska na pewno nie będzie operacją lądową, ograniczy się do precyzyjnych uderzeń z powietrza. My takim sprzętem nie dysponujemy, dlatego wsparcie militarne takiego kraju jak Polska nie będzie potrzebne. Nie sądzę, żeby pojawiło się zaproszenie do sojuszu, będzie natomiast oczekiwanie poparcia politycznego. Polska wyrazi polityczne zrozumienie dla tego rodzaju operacji tylko, jeśli przedstawione zostaną twarde dowody na użycie broni chemicznej - dodał doradca prezydenta.

Syryjska opozycja oskarżyła w zeszłym tygodniu siły reżimu prezydenta Asada o użycie na przedmieściach Damaszku gazu bojowego i spowodowanie śmierci od kilkuset do 1300 osób. Syryjskie władze stanowczo zaprzeczają oskarżeniom.

Co trzeba wiedzieć o konflikcie w Syrii [7 RZECZY]>>>

Przedstawiciele Zachodu powiedzieli opozycji syryjskiej, że w najbliższych dniach należy oczekiwać uderzenia w Syrii - podały źródła po spotkaniu obu stron w Stambule. - Opozycji powiedziano wyraźnie, że do akcji mającej na celu odstraszenie reżimu przed ponownym użyciem broni chemicznej może dojść w ciągu najbliższych kilku dni - powiedziało źródło cytowane przez agencję Reutera.

Ataki rakietowe Zachodu na syryjskie cele mogą rozpocząć się już w czwartek. Ich celem byłoby raczej ostrzeżenie reżimu prezydenta Baszara al-Asada niż zdziesiątkowanie jego potencjału militarnego. Czwartek wybrano po rozmowach telefonicznych prezydenta Baracka Obamy z przywódcami innych krajów jako najwcześniejszy możliwy termin.

DOSTĘP PREMIUM