Qandil: Wszyscy odetchnęli z ulgą. Ludzie obawiali się nie tylko interwencji, ale reakcji Asada

- Nie było również wiadomo, jak zachowa się reżim po interwencji USA i była obawa, że Asad zacznie atakować wszystko i wszystkich - mówiła w TOK FM Magda Qandil z Centrum Badań Bliskowschodnich PAN, która jest teraz w Libanie. - Ostatnie dwa dni były bardzo nerwowe. Teraz jest wrażenie jakby do uderzenia miało nie dojść - dodała komentując przemówienie prezydenta USA.
Barack Obama ogłosił wczoraj, że jest gotowy na wydanie rozkazu o interwencji w Syrii. Postanowił jednak, jak donoszą źródła w Białym Domu w "ostatniej chwili" - zapytać o zdanie Kongres. A na razie kongresmani są na wakacjach.

- W Bejrucie wiele osób odetchnęło z ulgą. Jest wrażenie jakby do uderzenia miało nie dojść - komentowała dziś w TOK FM Magda Qandil, ekspert Centrum Badań Bliskowschodnich Polskiej Akademii Nauk oraz dziennikarka 'Le Monde Diplomatique', która jest teraz w Libanie. - Te ostatnie dwa dni były bardzo nerwowe i wszyscy bardzo obawiali się ataku - dodała Qandil. - Ludzie obawiali się nie tylko tego, że akcja Amerykanów dotknie nie tylko celów wojskowych, ale i cywilów. Nie było również wiadomo, jak zachowa się reżim i była obawa, że Asad zacznie atakować wszystko i wszystkich. To jest zupełnie nieprzewidywalne - dodała dziennikarka.

Mówiła też, że w samym Damaszku ludzie w oczekiwaniu na "coś strasznego" zaczęli sprzątać piwnice i gromadzić w nich jedzenie. - Ceny skoczyły dwukrotnie, choć i tak są kilkakrotnie wyższe niż dwa lata temu - mówiła.

- Nie ma na razie reakcji reżimowych mediów na słowa prezydenta USA - mówiła Magda Qandil w TOK FM. - Na pewno będzie to odebrane jako objaw amerykańskiej słabości. Dowód na to, że reżim jest nieomylny, a atak chemiczny nie jest jego winą, skoro Amerykanie się wahają z interwencją - dodała dziennikarka.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM