Prof. Wolańczyk: Smutek to nie depresja. 500 tys. dzieci potrzebuje pomocy, ale to nie oznacza, że ma problemy psychiczne

- Dziecko, które jest smutne, siedzi spokojnie w kącie i nikomu nie przeszkadza, nie zwraca uwagi dorosłych, bo oni mają święty spokój. Dziecko, które się tnie, to już jest problem - mówił w TOK FM prof. Tomasz Wolańczyk, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, tonując doniesienia ?Rzeczpospolitej? o masowej depresji polskich uczniów. - Smutek to nie depresja - tłumaczył.
Wczoraj "Rzeczpospolita" alarmowała, że milion polskich uczniów ma problemy psychiczne przez szkołę. W badaniach podpierano się autorytetem prof. Zimbardo, wybitnego psychologa. Od wczoraj eksperci tonują te doniesienia. Sytuacja nie jest wcale taka zła.

- 20 proc. dzieci i młodzieży w czasie pierwszych 21 lat swojego życia będzie przynajmniej raz miało epizod depresyjny. Jak nie patrzeć, wydaje się, że około 10 proc. polskich uczniów ma problemy z emocjami lub zachowaniem na tyle nasilone, że wymagają pomocy psychologa. 500 tys. dzieci potrzebuje pomocy, ale to nie oznacza, że ma problemy psychiczne - może to być dysleksja lub problemy adaptacyjne - mówił prof. Tomasz Wolańczyk, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u. O epizodach depresyjnych można mówić u 4 proc. dzieci i młodzieży i to o wiele częściej u tych drugich - wyjaśniał prof. Wolańczyk.

Depresja chorobą cywilizacyjną? - Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że mamy znakomite badania prowadzone w Krakowie od lat 70. To ewenement na skalę światową. W jednym miejscu na dużej grupie uczniów bada się zaburzenia depresyjne. I to wcale nie są alarmujące dane - mówił prof. Wolańczyk. - Są objawy depresyjne u młodszych dzieci i zmieniają się ich objawy - częściej smutkowi, niechęci do działania towarzyszy coś, co widać. To jest ta różnica, która pozwala mówić dorosłym, że jest więcej problemów emocjonalnych u dzieci. Dziecko, które jest smutne, siedzi spokojnie w kącie i nikomu nie przeszkadza, nie zwraca uwagi dorosłych, bo oni mają święty spokój. Dziecko, które się tnie, to już jest problem - dodał.

- Jeśli chodzi o osoby młode, to pamiętajmy, że pewna nierównowaga emocjonalna, skłonności do popadania w stany depresyjne, jest właściwie fizjologiczna w tym okresie życia - mówił wczoraj w TOK FM dr Sławomir Murawiec, psychiatra, krytykując badania.

- Smutek wcale nie oznacza depresji - dodał prof. Wolańczyk. - Jeśli patrzeć na objawy, to ja jestem w ciąży - bo tyję i nie miesiączkuję - żartował gość Piotra Maślaka.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM