Chory na schizofrenię trafił za kratki. Kaucję wpłacił za niego dyrektor więzienia

Arkadiusz K., schizofrenik, dwa lata temu ukradł batonik za 99 groszy. Sprawa trafiła do sądu. Mężczyzna nie zapłacił nałożonej grzywny i na 5 dni trafił do więzienia. Kaucję 40 złotych wpłacił za niego Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej w Koszalinie.
Arkadiusz K. ukradł batonik w 2011 roku. Policjanci, którzy go ujęli, sprawdzili dowód, ale nie zauważyli, że na dokumencie nie ma podpisu. To znak, że osoba jest ubezwłasnowolniona.

Sąd zaocznie (mężczyzna nie stawił się w sądzie) skazał go na grzywnę 100 zł. Mężczyzna nie zapłacił. Komornikowi nie udało się ściągnąć długu. Sąd więc - bez udziału 42-letniego Arkadiusza K. - wydał wyrok nakazowy. 5 dni więzienia.

Dyrektor ma nosa

- Z dużym przejęciem zaczął opowiadać mi o swoich kanarkach, które same zostały w domu. Potem zaproponował, że zaśpiewa piosenkę Elvisa Presleya. Wtedy zorientowałem się, że ma problem związany ze zdrowiem psychicznym - płk Krzysztof Olkowicz, dyrektor Okręgowy Służby Więziennej w Koszalinie, mówi nam, jak wyglądało jego pierwsze spotkanie z osadzonym.

Arkadiusz K. powiedział mu, że nie wie, za co został zatrzymany. Myślał, że za jazdę na gapę autobusami. Kiedy usłyszał, że chodzi o batonik, tłumaczył, że kupił go w innym sklepie i tylko miał go w kieszeni. Myślał, że wyjaśnił to ze sprzedawczynią. Skazany twierdzi, że nie wiedział ani o grzywnie, ani o komorniku, ani o tym, że toczy się wobec niego postępowanie.

"Zapłaciłem kaucję. Tak było łatwiej"

- Poprosiłem swoich współpracowników, żeby sprawdzili, czy ten mężczyzna ma gdzie wrócić. Uznałem, że uruchamianie procedury związanej z innym trybem zwolnienia trwałoby zbyt długo. Zdecydowałem się zapłacić te 40 zł kaucji, żeby pan Arkadiusz mógł szybciej wrócić do domu. Wykonywanie tej kary nie miało większego sensu - opowiada pułkownik.

Sąd: źle się stało

Sędzia Sławomir Przykucki, rzecznik Sądu Okręgowego w Koszalinie, tłumaczy, że w przypadku Arkadiusza K. nie ma mowy o winie sądu, choć oczywiście niedobrze się stało, że schizofrenik trafił za kraty. - To był wyrok nakazowy. Wystarczyło napisać jednozdaniowe odwołanie i sprawa toczyłaby się od nowa, z przesłuchaniem oskarżonego, ale tu nikt nie zareagował i wyrok się uprawomocnił - rozkłada ręce Przykucki.

- Nie ma żadnej bazy osób chorych psychicznie, także nie da się wykluczyć, że w przyszłości taka sytuacja się nie powtórzy - przyznaje z rozbrajającą szczerością Przykucki.

Kolejny taki przypadek

Płk Krzysztof Olkowicz przyznaje, że zainteresował się sprawą z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że ostatni "rekordzista" w więzieniu, którym szefuje, siedział za kradzież soku malinowego o wartości 1,19 zł. Po drugie jest wyczulony po sprawie Radka Agatowskiego, osadzonego w tym samym więzieniu, niepełnosprawnego psychicznie mężczyzny, który jest już na wolności i właśnie czeka na ułaskawienie przez prezydenta.

Szybko do więzienia

W Szwecji statystycznie dokonywanych jest trzy razy więcej przestępstw niż w Polsce, ale w więzieniach siedzi trzy razy mniej osadzonych. Dziś na 86 tys. osadzonych w polskich więzieniach niespełna 10 proc. to skazani za poważne przestępstwa, którzy dostali wyroki bezwzględnego więzienia wyższe niż 2 lata.

DOSTĘP PREMIUM