Komu przeszkadza Dom Spokojnej Starości? Mieszkańcy piszą do urzędników: Nie chcemy tu "umieralni"!

- Nie chcemy w okolicy Domu Spokojnej Starości! - pisze do urzędników grupa mieszkańców wioski Przyłęk k. Nowego Tomyśla w Wielkopolsce. Argumenty? "To umieralnia", "nic dobrego", "będzie hałas, ruch jak w Paryżu!" - przekonują. Sprawa budowy domu podzieliła wioskę.
W dwukondygnacyjnym budynku ma zamieszkać 150 starszych osób. Do opieki nad nimi zostałoby zatrudnionych przynajmniej 50 pracowników. - Taka inwestycja to ogromne korzyści dla gminy - mówi Wojciech Ruta, zastępca burmistrza Nowego Tomyśla. I dodaje: - Przygotowano już projekt dla inwestora, który chce wybudować w Przyłęku ten dom. Jednak procedura związana z wydaniem pozwolenia jeszcze się nie zakończyła.

Skargi: Nie chcemy ''umieralni''!

Dlatego do urzędu zgłaszają się przeciwnicy budowy takiej placówki. Na razie są jednak w mniejszości. I nie potrafią racjonalnie wykazać, w jaki sposób ośrodek mógłby zaszkodzić ich interesom. Co piszą w swoich listach do urzędników? - Po prostu nie chcą, by w ich sąsiedztwie powstało miejsce, w którym zamieszkają osoby starsze i schorowane. Niektórzy nazywają to nawet umieralnią, choć w oficjalnych dokumentach to się nie pojawia - podkreśla zastępca burmistrza.

Przeciwnicy Domu Spokojnej Starości w Przyłęku boją się - jak przekonują - ... hałasu i smrodu spalin.

"Będzie ruch jak w Paryżu!"

- Teraz mamy tu oazę spokoju, a jak postawią taki dom na 150 osób, to będzie jeden wielki bałagan. Przecież do tych emerytów będą przyjeżdżać goście i rodziny, drogi zostaną rozjechane, infrastruktura weźmie w łeb. A jak dodać do tego lekarzy z Nowego Tomyśla i karetki, to ruch będziemy mieć tu jak w Paryżu - mówi jeden z protestujących mieszkańców. I nie przekonuje go to, że inwestor wybuduje nowe drogi i chodniki, których teraz nie ma.

Główny inicjator protestu, który zbierał podpisy pod petycją przeciwko powstaniu Domu Spokojnej Starości, jest wyraźnie zdenerwowany, gdy pytam go, w czym mogą mu przeszkadzać starsi, schorowani ludzie. Odpowiada krótko: "Nie zgadzam się, by robiono wokół tego jakąś aferę. To nasze wewnętrzne sprawy i nikomu nic do tego. A zwłaszcza dziennikarzom''. Dlaczego? - Bo jesteście stronniczy - słyszę.

"Komu taki dom przeszkadza?!"

Nie wszyscy mieszkańcy Przyłęku sprzeciwiają się jednak budowie Domu Seniora. 82-letni Jan Serafinowicz chętnie widziałby w swojej wiosce starszych ludzi. I nie może zrozumieć, skąd te protesty. - Przecież to absurd - mówi pan Jan. - Dom ma być wybudowany na uboczu, nikomu nie powinien przeszkadzać. Trzymam kciuki, żeby się udało - dodaje.

A komu dom najbardziej przeszkadza? - Tym, którzy wybudowali tu swoje okazałe rezydencje i otoczyli się murem. Pieniądze mają, a sąsiadów mieć nie chcą - mówi pan Jan. I dodaje: - Prędzej czy później i oni, ci, którzy teraz protestują, mogą trafić do tego domu, jak zostaną sami.

"Nie możemy się okopać i nikogo nie wpuszczać"

Argumentów przeciwników nie rozumie również sołtys Przyłęku Bogusław Nawrot. Próbuje pogodzić zwolenników i przeciwników spornej inwestycji. - Jeżeli Dom Spokojnej Starości nie może powstać 3 kilometry od miasta, to gdzie jest jego miejsce? - pyta sołtys. - Przecież nie możemy się okopać i mówić, że nikogo tu nie wpuścimy. Z przerażeniem słucham argumentów, że jak powstanie tu placówka, to będzie hałas, karetki będą jeździć na sygnale, a goście będą rozjeżdżać drogi. Przecież tak nie można - dodaje.

- Ten dom przysporzy nam wiele splendoru. Będą miejsca pracy dla mieszkańców. Mamy ogrodników, sadowników, cukierników i piekarzy, przecież oni też skorzystają - przekonuje sołtys. - Będzie nowa droga, będzie kanalizacja. Wszyscy skorzystamy. Wystarczy tylko trochę dobrej woli - mówi Bogusław Nawrot. Pierwsze decyzje w sprawie powstania Domu Spokojnej Starości w Przyłęku niedaleko Nowego Tomyśla będą znane za kilka tygodni.

DOSTĘP PREMIUM