"Skandal, okrucieństwo, szczyt niemoralności" - Graff w TOK FM bezlitośnie o projekcie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej

- Ludziom się wydaje, że bronią prawa do życia uśmiechniętych dzieci z zespołem Downa, które mają kochających rodziców i pełne możliwości terapeutyczne. Tymczasem oni bronią prawa fundamentalistów do narzucania innym obowiązku heroizmu. To niesłychana uzurpacja - komentowała w TOK FM dr Agnieszka Graff. Pod projektem zaostrzającym ustawę antyaborcyjną podpisało się 400 tys. osób.
Przedstawiciele Komitetu Ustawodawczego "Stop Aborcji" 27 sierpnia złożyli w Sejmie obywatelski projekt zmiany Ustawy o planowaniu rodziny. Zakłada on zakaz przerywania ciąży w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia lub nieuleczalnej choroby płodu, przez przeciwników zwanego aborcją eugeniczną. Pod projektem zebrali 400 tysięcy podpisów. Pisaliśmy o tym tydzień temu.

Pierwsze czytanie projektu ma się odbyć w czwartek 26 września.

Obowiązek heroizmu

- Jak zobaczyłam te 400 tys. podpisów, to mnie trochę zatkało. To jest armia osób, które są gotowe narzucać innym obowiązek heroizmu. I zmuszać ludzi, których sytuacji życiowej nie znają, do niewyobrażalnego cierpienia. Decydowanie w imieniu nieznanych kobiet to jest niesłychana uzurpacja. W tak trudnej sytuacji każdy powinien mieć prawo decydowania o samym sobie - mówiła w TOK FM dr Agnieszka Graff, członkini Rady Kongresu Kobiet i zespołu ''Krytyki Politycznej''.

- Jeżeli ten projekt przejdzie, to kobiety będą zmuszone rodzić dzieci, które np. umrą w ciągu kilku godzin po porodzie. To jest z punktu widzenia międzynarodowych standardów prawno-człowieczych zupełnie nie do pomyślenia. To jest ogromny skandal. Sam fakt, że tyle osób to poparło, spowodował u mnie rodzaj załamania. To świadczy o okrucieństwie i sile mobilizacji tych środowisk - mówiła w programie "OFF Czarek" Graff.

"Szczyt niemoralności"

Jak mówiła publicystka, obecnie ok. 12 proc. społeczeństwa jest za zaostrzeniem ustawy. - Myślę, że gdyby te osoby bardziej to przemyślały, wiele by się wycofało. Ludziom się wydaje, że bronią prawa do życia uśmiechniętych dzieci z zespołem Downa, które mają kochających rodziców i pełne możliwości terapeutyczne. A tymczasem oni bronią prawa fundamentalistów do narzucania ludziom takich sytuacji, które są nie do udźwignięcia dla większości - komentowała Graff.

To nie koniec krytyki. Graff działalność środowisk chcących zaostrzenia ustawy nazwała "szczytem niemoralności z punktu widzenia dowolnej etyki". - Oni przywołują uczucia rodzin dzieci niepełnosprawnych po to, żeby nas, zwolenników prawa do wyboru, zaszachować. Mówią: "zobaczcie, oni tak kochają swoje dzieci, czy chcecie, żeby te dzieci nie żyły?". To jest absurd. Środowiska rodzin wychowujących dzieci niepełnosprawne są w tej kwestii tak samo podzielone jak reszta społeczeństwa. Nawet myślę, że wśród nich jest więcej osób, które są za prawem do wyboru, bo oni wiedzą, jaki się za tym kryje ogrom cierpienia, problemów związanych z biedą, ze zmaganiami ze służbą zdrowia. Polska jest krajem, w którym nikt się z tymi ludźmi nie liczy. Zasiłki są skandalicznie niskie - 150 zł na dziecko. Państwo polskie chce zmuszać do rodzenia tych dzieci i nie daje im nic w momencie, kiedy te dzieci przychodzą na świat - mówiła ostro Graff.

"A Kościół chrzci takie dzieci w zakrystii"

- Piszą do nas rodzice i opiekunowie ciężko chorych dzieci. Piszą, że nie chcą ustawiać się po jakiejś stronie w tej ideologicznej dyskusji. Ale są za tym, żeby kobieta czy też kobieta w porozumieniu z partnerem, jeśli z nią pozostał, podejmowali decyzję. Bo oni, one najlepiej wiedzą, co to znaczy urodzić i rehabilitować ciężko chore czy niepełnosprawne dziecko w tym kraju - relacjonowała Anna Grzywacz z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

- Piszą także, że nie mają wsparcia od Kościoła katolickiego. Np. dzieci z niepełnosprawnością intelektualną nie są dopuszczane do sakramentów, jak pierwsza komunia, bądź są chrzczone w zakrystii, a nie podczas mszy świętej. Gdzie tutaj to zrozumienie, gdzie wsparcie duchowe ze strony kleru polskiego? - pytała Grzywacz.

"Rozumiem, że wg katolików cierpienie uświęca. Ale to nie demokracja"

- Jestem pełna podziwu dla umiejętności manipulacyjnych tych środowisk, które mówią o sobie "obrońcy życia". To jest coś naprawdę przedziwnego, że oni nazwali współczesną cywilizację europejską z jej szacunkiem dla równości, dla mniejszości, z jej szacunkiem dla prawa do decydowania, dla kobiet; że oni tę cywilizację nazwali "cywilizacją śmierci". I udało im się przeniknąć do naszej świadomości. Ja rozumiem, że katolicy uważają, że cierpienie uświęca, i mam do tego szacunek. Ale to jest przekonanie teologiczne. Nie ma nic wspólnego ze współczesną demokracją - mówiła dr Agnieszka Graff.

Słuchaj całej audycji "OFF Czarek" w Radiu TOK FM:



"Nie zabijać, lecz leczyć"

W TOK FM rozmawialiśmy o projekcie z Mariuszem Dzierżawskim, pełnomocnikiem Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "STOP ABORCJI".- Chcielibyśmy, żeby podejrzenie, że dziecko jest chore lub ma wadę genetyczną, np. zespół Downa, nie było powodem, żeby to dziecko zabijać. I będę się upierał, żeby mówić "dziecko", a nie płód, bo jak miało się urodzić parze Kate i Williamowi w Wielkiej Brytanii, to mówiło się o dziecku, a nie płodzie. Kiedy "Gazeta Wyborcza" pisze o małej Milence z in vitro, to mówi się o oczekiwaniu na dziecko - argumentował w programie "Post Factum" Dzierżawski.

- Nasze przypuszczenia są takie, że najczęstszą przyczyną aborcji eugenicznych jest podejrzenie zespołu Downa, z wadą serca. Chodzi o to, żeby nie było możliwości zabijania tych dzieci, ale żeby je leczyć - mówił.



- Może dodatkowym elementem państwa akcji powinna być szeroka akcja edukacyjna zamiast zakazywania czegoś? - pytała swojego gościa prowadząca program Agata Kowalska. - Prowadzimy intensywną akcję edukacyjną od 2005 roku; pokazujemy, jak wygląda aborcja i jakie są jej skutki. Pokazujemy zdjęcia i one są przekonywające - odpowiadał Dzierżawski. - Czy nie lepiej, zamiast pokazywać takich zdjęć, wprowadzić rzetelną edukację seksualną? - dopytywała Kowalska. - Przykład Wielkiej Brytanii nie jest zachęcający. Tak zwana edukacja seksualna nie zmniejsza liczby aborcji, tylko zwiększa - ocenił przedstawiciel "STOP ABORCJI".

Pełny tekst projektu >>

Prezydent: Nie wolno naruszać kompromisu

Niemal rok temu w Sejmie rozpatrywano projekt zaostrzający ustawę aborcyjną autorstwa Solidarnej Polski. Nie został odrzucony w pierwszym czytaniu. Projekt przeszedł do prac komisji głosami 40 posłów PO i niemal całego klubu PSL. Z Platformy nie zagłosowało albo wstrzymało się od głosu 40 parlamentarzystów. Projekt ostatecznie przepadł, ale sprawa wywołała poruszenie. Głos zabrał prezydent Komorowski: - Nie wolno naruszać kompromisu, którym jest obecna ustawa antyaborcyjna. PO powinna bronić za wszelką cenę tego kompromisu. Naruszenie go grozi konsekwencjami, wojną światopoglądową - komentował Bronisław Komorowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM