Sikorski: "Kiedyś w UE nasze zdanie traktowano z przymrużeniem oka. Dzisiaj - słuchają poważnie i notują"

- Do pierwszej ligi można przebić się tylko cierpliwą pracą, a nie - tak jak czasami daje do zrozumienia opozycja - aktem woli, jednorazowym wysiłkiem. Tak można tylko narobić szkód - mówił w obszernym wywiadzie na antenie TOK FM Radosław Sikorski, szef MSZ.
- Staram się sprowadzać nasze aspiracje do dumy z Polski rzeczywistej, materialnej, realnej. Do budowania podwalin przyszłej potęgi Polski - mówił w Radiu TOK FM minister spraw zagranicznych. Sikorski w audycji Daniela Passenta przez godzinę mówił o swojej wizji Unii Europejskiej, roli Polski we wspólnocie i podejściu opozycji do polityki zagranicznej obecnego rządu.



"Kiedyś traktowali nas z przymrużeniem oka. Dzisiaj - notują"

- Jedną z najważniejszych cech polityka, na którym spoczywa odpowiedzialność za państwo, jest realistyczne ocenianie naszych możliwości. Uważam, że większość naszych klęsk historycznie wynikała z tego, że je przeszacowywaliśmy - stwierdził Sikorski. Wytłumaczył, że chodzi mu przy tym o realistyczne ocenienie naszych zasobów i naszej sytuacji. - To jest maksymalizowanie zdolności do osiągania naszych celów. Np. na 200 państw-członków ONZ w większości indeksów jesteśmy między 18. a 30. miejscem. To jest naprawdę niezły wynik, biorąc pod uwagę, gdzie byliśmy jeszcze ćwierć wieku temu - zauważył szef MSZ.

- Tak jak sześć lat temu miałem wrażenie, że w wielu sprawach traktowano nasze zdanie z przymrużeniem oka, tak dzisiaj nie tylko słuchają poważnie, ale notują - kontynuował Sikorski. - W niektórych dziedzinach w Unii Europejskiej wręcz ewidentnie to my nadajemy ton. Nie ma decyzji europejskiej w sprawach wschodnich czy energetycznych bez głosu Polski, bo kolejne rządy pokazały, że mamy ekspertyzę i stworzyliśmy projekty, które przyjęła cała Unia Europejska i dzisiaj są częścią jej tożsamości, jak Partnerstwo Wschodnie. Przedtem tak nie bywało.

"Naszym problemem nie jest to, że mamy naród aniołów i strasznych polityków"

Minister ocenił też podejście opozycji parlamentarnej do jego polityki zagranicznej. Stwierdził przy tym, że jego zdaniem jest w nim "dużo napięcia emocjonalnego". - Naszym problemem nie jest to, że mamy naród aniołów i strasznych polityków, bo politycy są tacy sami jak naród. Naszym problemem jest to, że za mało mamy dziedzin czy spraw, w których jesteśmy najlepsi na świecie - uważa Radosław Sikorski.

- Zglobalizowany świat premiuje to, co jest wybitne. A my w zbyt wielu dziedzinach - czy to technologia, czy nauka, czy potencjał wojskowy, czy gospodarka - nie przebiliśmy się przekonująco do pierwszej ligi. Natomiast osiągnąć to można tylko cierpliwą pracą, a nie - tak jak czasami daje do zrozumienia opozycja - aktem woli, jednorazowym wysiłkiem. Tego nie będzie. Tak można tylko szkód narobić - stwierdził szef polskiej dyplomacji.

- Staram się sprowadzać nasze aspiracje do dumy z Polski rzeczywistej, materialnej, realnej. Do budowania podwalin przyszłej potęgi Polski. A potęga państwa ma miliony czynników i to nie jest tak, że jak minister się napnie na jakiejś konferencji międzynarodowej i tupnie nogą, to wszyscy uznają, że jest ważnym politykiem z ważnego kraju. To trzeba zbudować taki sposób, żeby to innych przekonać, że Polska ma rangę, do której aspirujemy - mówił Sikorski.

Antyeuropejski Parlament Europejski?

Zdaniem ministra spraw zagranicznych nastroje w Unii Europejskiej doprowadzają do tego, że niewykluczone jest to, że do Parlamentu Europejskiego - mającego realny wpływ na prawo stosowane we wspólnocie - wejdą antyeuropejscy politycy. - Będą czerpać pensję europejską po to, żeby niszczyć Unię - podkreślał gość TOK FM.

A jak widzi wspólnotę Sikorski? - Unia Europejska - mogę to powiedzieć autorytatywnie po niemal sześciu latach obrad w radach europejskich - jest prawie niezdolna do myślenia geopolitycznego. UE jest tworem prawnym, proceduralnym, cywilizacyjnym, handlowym. I gdy UE podpisuje czy negocjuje umowy handlowe czy stowarzyszeniowe, to myśli o powiększeniu rynku, powiększeniu obszaru obowiązywania prawa europejskiego. Tego typu sprawach, a nie po leninowsku "kto kogo". Ja uważam, że UE powinna stać się supermocarstwem. I powinna myśleć bardziej geopolitycznie - przyznał.

- Jednym z powodów, dla którego Polska jest dzisiaj słuchana w Europie w sprawach wschodnich jest to, że nie reagujemy na zasadzie "odruchu Pawłowa", że mamy własne zdanie i nie jest motywowane panicznym strachem, ale że w nim jest jakaś koncepcja - dodał Radosław Sikorski.

Co jest małostkowego w polityce?

- W Polsce mamy coś, co jest unikalne i unikalnie nieprzyjemne, ale nie nowe - skłonność do wykluczania się ze wspólnoty ze względu na różnicę poglądów. "Nie zgadzam się, wobec tego nie jesteś Polakiem" - tego gdzie indziej nie ma, tej łatwości oskarżeń o zdradę, zaprzaństwo, służenie obcym interesom - stwierdził gość Daniela Passenta. I podał przykład ze Stanów Zjednoczonych: - Republikanin z demokratą są dzisiaj w bardzo ostrym sporze politycznym, ale jak się spytać ich, jaka jest najlepsza konstytucja na świecie - odpowiedzą tak samo.

Minister kontynuował: - Rywal prezydenta, który bierze udział w wyborach, a potem mówi, że przegrał, ale przez przypadek, a ten, który wygrał, nie jest tego godzien - w USA pojawiłoby się zniesmaczenie tą osobą. W Stanach za Billa Clintona spikerem Izby Reprezentantów był Newt Gingrich. Był wtedy potężną postacią, autorem konserwatywnej rewolucji, wychował całe pokolenie polityków. A jego zjazd, jako polityka, zaczął się od tego, że powiedział w jakimś wywiadzie, że prezydent podczas jednej z podróży zagranicznych w Air Force One nie zaprosił go do salonki, lecz kazał siedzieć w tyle samolotu. To było uznane za tak małostkowe, że takiego polityka trudno traktować poważnie.

Przyszłość? "Zajmuję się swoją działką"

Sikorski, nawiązując do polskiej polityki i aspiracji politycznych, podsumował rozmowę: - Do serca sobie wziąłem to, gdy Donald Tusk powiedział: "gdyby ludzie tylko tym chcieli się zajmować, co zostało im przydzielone...". I proszę zobaczyć, ile pięknych karier politycznych się kończy, gdy ludzie - zamiast robić dobrze i budować reputację na tym, co zostało im przydzielone - zajmują się jakimiś innymi rzeczami. Więc ja staram się skupiać na sprawach zagranicznych.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM