Studenci ekonomii nie wiedzą, skąd wziął się kryzys. Chcą zmian w szkołach. Żakowski: Neoliberalna ekonomia to nie nauka, ale ideologia

"Kryzys finansowy pokazał kompletną porażkę systemu edukacji i całej akademickiej ekonomii" - piszą w "The Guardian" angielscy studenci ekonomii. Chcą złamać monopol wykładanej doktryny na uczelniach. - Ekonomia neoklasyczna jest piękną intelektualną konstrukcją, która nie przystaje do rzeczywistości - przyznaje w rozmowie z portalem tokfm.pl Jacek Żakowski. - Bo to w mniejszym stopniu nauka, w większym ideologia - dodaje.
"Sposób, w jaki naucza się studentów ekonomii, ma większy wpływ na społeczeństwo, niż to sobie wyobrażacie" - piszą w "The Guardian" Zach Ward-Perkins i Joe Earle, studenci ekonomii z Uniwersytetu w Manchesterze. Wskazują, że to właśnie młodzi ekonomiści będą w przyszłości kształtować polityczne narracje. Sęk w tym, że kompletnie nie są do tego przygotowani.

"Ekonomiści nie potrafią wyjaśnić kryzysu ekonomicznego"

"Kryzys finansowy pokazał kompletną porażkę systemu edukacji i całej akademickiej ekonomii" - stwierdzają. Ich zdaniem uniwersytety są zdominowane przez ekonomię neoklasyczną, która opiera się na doskonale racjonalnych graczach tworzących równowagę na wolnym rynku. "Nasi koledzy ze studiów są zakłopotani, kiedy rodzina lub przyjaciele proszą ich o wyjaśnienie kryzysu ekonomicznego. Bo nie potrafią tego zrobić". Podobnie jak czołowi neoklasyczni ekonomiści. Ward-Perkins i Earle wskazują, że kryzys przewidzieli ekonomiści spoza głównego nurtu.

Dlatego do uczelnianych programów nauczania powinny według nich dołączyć alternatywne nurty ekonomii, jak choćby szkoła austriacka czy marksowska. Bo większość studentów traktuje neoklasyczną ekonomię jako objawioną prawdę, a nie często kwestionowaną teorię. Aby przełamać "monopol neoklasycznej ekonomii", studenci założyli Towarzystwo Ekonomii Postkryzysowej. "Świat się zmienił, w przeciwieństwie do syllabusa na uczelni. Czas coś z tym zrobić" - apelują.

"Piękna intelektualna konstrukcja, która nie przystaje do rzeczywistości"

Problem dostrzega także Jacek Żakowski, publicysta "Polityki" i prowadzący Poranek Radia TOK FM. - Choć monopol to może za dużo powiedziane. Ale bardzo silna hegemonia na pewno - zaznacza w rozmowie z Tokfm.pl. - Ekonomia neoklasyczna jest piękną intelektualną konstrukcją, która do rzeczywistości nie przystaje ze względu na kilka fałszywych założeń, jak choćby teoria racjonalnego wyboru - tłumaczy.

Na prymacie neoklasycznej ekonomii tracimy my wszyscy przez dehumanizację gospodarki. - Neoklasyczni ekonomiści próbują monetyzować wszystkie dziedziny ludzkiej aktywności. Wprowadzać wulgarne metody zwiększania efektywności w takich dziedzinach jak nauka, służba zdrowia, oświata, zarządzanie miastami. To jest często ilustrowane zamianą relacji pacjent - lekarz w transakcję. Kryterium oceny staje się efektywność ekonomiczna transakcji, a nie jej skutek z punktu widzenia pacjenta. Nie chodzi o to, by pacjenta leczyć, ale by go przyjąć - mówi publicysta.

- To samo jest w nauce, gdzie naukowcy koncentrują się na zdobywaniu grantów - dodaje. - To jest owoc tej filozofii społecznej i jej inwazji w kolejne sfery życia. Bo to w mniejszym stopniu nauka, w większym ideologia - zaznacza publicysta.

Problem dotyka też Polski, gdzie najbardziej znanym ekonomistą jest liberał Leszek Balcerowicz. - Rzeczywiście tak jest, że wpływy polityczne i biznesowe Balcerowicza ciążą na polskiej ekonomii - przyznaje Żakowski.

"Dopóki nie będzie następnego kryzysu, ta logika będzie się broniła"

Czy jest szansa na przełamanie monopolu, o którym piszą studenci z Manchesteru? - Ten kryzys rozbił już bezwzględny monopol tej hegemonii intelektualnej. Dziesięć lat temu myślenie balcerowiczowskie było bezwzględnie obowiązujące. Dziś to się już trochę zmieniło - mówi Żakowski. I przypomina, że dwa lata temu stowarzyszenie szkół organizujących prestiżowe podyplomowe studia MBA postanowiło zmodyfikować programy nauczania tak, by dopuścić inne nurty ekonomii. Zmiana wymaga jednak czasu.

- Problem polega na tym, że neoliberalni neoklasycy to w dużej mierze makroekonomiści, którzy mają duży wpływ polityczny - wyjaśnia Żakowski. - Bo polityka posługuje się głównie makroekonomią. Rzesza wybitnych często ekonomistów to ludzie zajmujący się mikroekonomią, np. przedsiębiorstwem, którzy mniej więcej widzą, jak naprawdę działa gospodarka - zaznacza publicysta.

Kiedy więc będzie można ogłosić koniec monopolu neoliberałów? - Dopóki nie będzie następnego kryzysu, następnego bólu, ta logika będzie się broniła. Bo ci ludzie, którzy ją reprezentują, zajmują poważne pozycje społeczne. I będą ich bronili - kwituje Żakowski.

Cały artykuł z "The Guardian" przeczytasz tutaj >>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM