Paradowska: Robić referendum, bo zebrano milion podpisów? Głupi argument

Jutro głosowanie ws. referendum nt. szkół i sześciolatków: lewica zapowiada jego poparcie, bo twierdzi, że nie można lekceważyć wniosku, pod którym podpisało się milion osób. - A ja mogę podać przykłady spraw, pod którymi podpisałyby się nawet dwa miliony osób, np. "Czy jesteś za tym, by wszyscy zarabiali po 10 tys. zł?" Tego typu argumenty są po prostu głupie - mówiła w przeglądzie prasy w "Poranku Radia TOK FM" Janina Paradowska.
Dwa główne tematy w dzisiejszych gazetach to nadchodzące Święto Niepodległości oraz - najważniejszy w tym tygodniu - głosowanie ws. sześciolatków. Wg Janiny Paradowskiej świętowanie 11 listopada powoli przestaje budzić emocje. - Bez emocji. PiS przenosi się się do Krakowa, lewica będzie demonstrować później, tak że napięcie spada - mówiła w "Poranku" dziennikarka.

Jutro w Sejmie głosowanie nad obywatelskim wnioskiem o referendum ws. obowiązku szkolnego dla sześciolatków, pod którym podpisało się niemal milion osób. Organizatorzy akcji - Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców kierowane przez małżeństwo Elbanowskich - chcą, by w referendum obywatele odpowiedzieli, czy są za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków; czy są za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków; czy są za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów; czy są za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej plus 4 lata szkoły średniej oraz czy są za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli.

Obowiązek szkolny dla dzieci sześcioletnich wprowadziła do polskiego systemu edukacji ustawa z 2009 r. Początkowo wszystkie sześciolatki miały pójść do pierwszej klasy od 1 września 2012 r.; w latach 2009-2011 o podjęciu nauki mogli decydować rodzice. Rząd, chcąc dać samorządom dodatkowy czas na przygotowanie szkół, przesunął ten termin o dwa lata - do 1 września 2014 r. Poparcie dla inicjatywy referendum zapowiedziała cała opozycja.

- Chyba najmniej w tej sprawie chodzi o sześciolatki, a bardziej - o wysadzenie w powietrze całego systemu edukacji, bo pytań jest pięć. Ciągle zastanawiam się nad łatwością, z jaką państwo Elbanowscy posługują się - jak się okazuje - bardzo nierzetelnymi danymi - mówiła prowadząca "Poranek", przypominając, że raport doczekał się wielu krytycznych uwag, a nawet zapowiedzi pozwów ze strony szkół.

Czytaj: Jak naprawdę wyglądają szkoły z "raportu" Elbanowskich? Sprawdziliśmy >>>

Paradowska: Milion podpisów? Głupi argument

- Ciekawe, czy grono celebrytów, które poparło akcję, zastanawia się, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Widać, że czasem warto czytać dokumenty. Jestem za tym, by ten wniosek przepadł - podsumowała Paradowska. Akcję Elbanowskich poparli celebryci, m.in. Katarzyna Cichopek, ale i cenieni artyści, np. Marcin Dorociński. Wszyscy wystąpili w klipach Akcji "Ratuj Maluchy".



- Ciekawe też, jak zachowają się partie, które kiedyś były za tym, by sześciolatki poszły do szkoły, a teraz kręcą. A najbardziej zakręcona jest lewica: jest za tym, by sześciolatki poszły do szkół, bo inaczej działałaby przeciw własnym dzieciom. Ale poprze referendum, bo twierdzi, że nie można lekceważyć wniosku, pod którym podpisało się milion osób. A ja mogę podać przykłady spraw, pod którymi podpisałyby się nawet dwa miliony osób, np. "Czy jesteś za tym, by wszyscy zarabiali po 10 tys. zł?" Myślę, że super. Zbierzemy milion podpisów, poddamy pod referendum i osiągniemy nawet 50-procentową frekwencję. Tego typu argumenty są po prostu głupie - stwierdziła Paradowska.

Wytknęła też Ministerstwu Edukacji bierność i to, że nie prostowało informacji z "raportu" Elbanowskich, gdy ci go nagłaśniali: - To ogromne zaniedbanie MEN.

DOSTĘP PREMIUM