"Zachowanie dzieci nie jest powodem, żeby wchodzić w relację seksualną. To dorosły ponosi odpowiedzialność"

Prof. Maria Beisert - prawnik, psycholog, seksuolog - jest zaskoczona wypowiedzią ks. Ireneusza Bochyńskiego. Jak mówiła w TOK FM, "eksperymentowanie seksualne" jest charakterystyczne dla rozwoju młodszych dzieci. - Rozważanie, że prowokowanie to powód do wejścia w kontakt z dzieckiem, jest obróceniem sprawy do góry nogami. Pokazaniem, że to dziecko jest odpowiedzialne, a dorosły powinien robić to, czego dziecko pragnie - mówi.
Prokuratura z Piotrkowa Trybunalskiego wszczęła czynności sprawdzające ws. ks. Ireneusza Bochyńskiego. Zawiadomienie w sprawie rektora kościoła akademickiego Panien Dominikanek w Piotrkowie Trybunalski złożył poseł Twojego Ruchu Armand Ryfiński.

Duchowny w wywiadzie sugerował, że 10-letnie dzieci mogą prowokować dorosłych do kontaktów seksualnych. "Mamy dzieci 10-letnie, trochę starsze, i znam przypadki, gdzie ich życie intymne potrzebowało wcześniejszego zaspokojenia. Same dzieci "wchodziły" do łóżek dorosłych, chcąc być spełnionym. I to był wybór dziecka" - stwierdził w rozmowie z serwisem Epiotrkow.pl.

Opinia księdza zaszokowała prof. Marię Beisert, prawnika, psychologa, seksuologa z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.



Jak tłumaczyła w programie "OFF Czarek" w TOK FM, dzieci w wieku 5-6 i więcej lat często zachowują się w sposób prowokacyjny: - Bo charakterystyczną cechą dla okresu dzieciństwa w rozwoju seksualnym człowieka jest eksperymentowanie seksualne. Dlatego np. dziewczynki pokazują swoje genitalia. Robią to, żeby sprawdzić, jak zareaguje na to osoba dorosła, a nie po to, żeby zaprosić do kontaktu seksualnego.

Odpowiedzialność dorosłego

Wg prof. Beisert profesjonalista traktuje takie zachowania jako typowe, które ma służyć np. potwierdzeniu własnej płci: - Nikt, kto ma choć troszkę wiedzy na temat rozwoju seksualnego człowieka, nie będzie tego traktował tak, jak traktuje się zachowania seksualne dorosłych. I nie nazwie małej dziewczynki pokazującej genitalia ekshibicjonistką.

Zdaniem gościa TOK FM dorosły, który jest świadkiem takiego zachowania dziecka, powinien m.in. zwrócić uwagę dziecku, że "publiczne pokazywanie narządów płciowych jest zupełnie nieprzyjęte w naszej kulturze".

Wypowiedź ks. Bochyńskiego ilustruje nieprawidłową reakcję, uznanie zachowania dziecka za zaproszenie. - Rozważanie, że skoro ktoś prowokuje, to jest to powód do wejścia w kontakt, jest obróceniem całej sprawy do góry nogami. Pokazaniem, że to dziecko jest odpowiedzialne, a dorosły powinien robić, to czego dziecko pragnie - mówiła prof. Maria Beisert, autorka książki "Pedofilia. Geneza i mechanizm zaburzenia".

Przeprosin od ks. Bochyńskiego chce Fundacja "Nie lękajcie się", działająca na rzecz ofiar księży pedofilów. Według przedstawicieli organizacji słowa duchownego z Piotrkowa Trybunalskiego są policzkiem dla ofiar molestowania i kolejną próbą zrzucenia winy na ofiary pedofilii.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM