Podtrzymywać życie czy pozwolić umrzeć? "Coraz częściej myślimy o tym, jak chcemy umierać i czujemy się odpowiedzialni za swoją śmierć"

- Ile jesteśmy w stanie wydać, żeby utrzymywać przy życiu rosnącą liczbę osób znajdujących się w stanie wegetatywnym? Ekonomiści zawsze zastanawiają się, ile osób można za te pieniądze wyleczyć, ile dzieci zaszczepić. My musimy podjąć ten tragiczny wybór - mówi w TOK FM prof. Zbigniew Szawarski, etyk z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego.
Kilka dni temu para 86-latków popełniła samobójstwo w paryskim hotelu. W pozostawionym liście ostro atakowali francuskie uregulowania prawne dotyczące eutanazji. "Czyż moja wolność nie jest ograniczona wyłącznie wolnością innych? Jakim prawem można człowiekowi uniemożliwić to [zakończenie życia z własnego wyboru], gdy płacił podatki, nie ma długów wobec państwa, pracował całe życie, a potem był wolontariuszem?" - napisali i tym samym na nowo rozniecili we Francji debatę na temat regulacji prawnych wokół eutanazji.

W audycji "OFF Czarek" w TOK FM Cezary Łasiczka przytoczył historię irańskiej rodziny mieszkającej w Toronto. Ojciec rodziny został poddany operacji i z powodu powikłań wpadł w śpiączkę i jest w stanie wegetatywnym. Lekarze uważają, że powinno się go odłączyć od urządzeń podtrzymujących życie, ale rodzina się na to nie zgadza.

Prof. Zbigniew Szawarski, etyk z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, przypomina, że zagadnienie pojawiło się po raz pierwszy w 1975 roku. - Powstał problem - odłączamy czy utrzymujemy przy życiu. A jeśli odłączamy, to powstaje kolejne pytanie - kto ma to zrobić. Ta dyskusja toczy się do dziś - mówi.

Każdy umrze: ludzie myślą, jak to się stanie

Szawarski podkreślił, że w zależności od kultury, światopoglądu czy tradycji przyjmuje się różne rozwiązania. To, co jest wspólne, to fakt, że wszyscy jesteśmy śmiertelni. - Nie wiemy, kiedy i jak umrzemy, ale możemy umierać dobrze lub źle. I tu ze sfery faktów przechodzimy do sfery ocen, wartości i wyborów. Można umierać latami, cierpiąc, można umierać błyskawicznie z pomocą lekarzy czy po prostu - mając szczęście - znikamy w czasie pielenia grządki, obiadu. Ludzie coraz częściej zaczynają myśleć o tym, jak chcą umierać i czują się odpowiedzialni za swoją śmierć - zauważa.

Kto może zdecydować o śmierci?

Sąd Najwyższy w Kanadzie przyznał rację rodzinie mężczyzny w śpiączce również ze względu na to, że lekarze nie przestrzegali ścieżki przewidzianej dla tego typu spraw. W prowincji Ontario istnieje komisja rozpatrująca przypadki osób, które mają zostać poddane eutanazji. Jeżeli lekarz chciałby podjąć decyzję o zakończeniu życia pacjenta w stanie wegetatywnym, zwraca się właśnie do tej komisji. W tym przypadku, szpital zwrócił się bezpośrednio do rodziny, co Sąd uznał za niewłaściwe.

- Odróżnijmy najpierw przypadek pacjenta, który jest w pełni świadom i decyduje, że nie chce być podtrzymywany przy życiu za wszelką cenę. Uznajemy, że człowiek ma prawo do odmowy leczenia i nie można go na siłę utrzymywać przy życiu. Problem powstaje, gdy pacjent nie może decydować o sobie - mówi Szawarski.

Decydować o tym może wtedy rodzina, pełnomocnik mianowany przez sąd lub sam pacjent w dokonanym wcześniej zapisie. Kanadyjska komisja ma podejmować ostateczną decyzję w interesie pacjenta, jeśli dochodzi do konfliktu między rodziną czy pełnomocnikiem i lekarzami. - W Anglii próbuje się uprzedzić konflikt, planując odejście pacjenta. Kiedy ktoś jest nieuleczalnie chory, ustala się z pacjentem i rodziną, co dalej robić - wyjaśnia etyk.

Kosztowny umierający pacjent

- Opieka nad jednym pacjentem na oddziale intensywnej terapii to milion dolarów kanadyjskich rocznie. Jaką decyzję ma podjąć lekarz, kiedy wie, że na oddziale ma osobę, której nie może pomóc, a której miejsce może zająć osoba wymagająca opieki - zastanawia się Łasiczka.

Szawarski dodaje, że według amerykańskich obliczeń, połowę ze wszystkich nakładów na zdrowie wydajemy na ostatnich sześć miesięcy swojego życia. - Ile jesteśmy w stanie wydać, żeby utrzymywać przy życiu rosnącą liczbę osób znajdujących się w stanie wegetatywnym? Ekonomiści zawsze zastanawiają się, ile osób można za te pieniądze wyleczyć, ile dzieci zaszczepić. My musimy podjąć ten tragiczny wybór - dodaje na koniec.

DOSTĘP PREMIUM