Wóycicki tłumaczy, jak jest: Ignorancja polityków, ich lans, brak ekspertów w mediach... U nas się nie da poważnie debatować

- Ignorancja ogromnej ilości posłów, nieumiejętność korzystania z ekspertów i media, które zapraszają kłócących się polityków, zachowujących się jak celebryci, a nie ludzi wiedzących, którzy mogą stymulować poważną dyskusję - to wszystko buduje system, w którym nie możemy rozmawiać o poprawie sytuacji, tylko o ?wielkich reformach? - stwierdził w TOK FM publicysta Kazimierz Wóycicki.
49 województw, bilion na inwestycje, głosowanie za dzieci, budowa Centralnych Okręgów Przemysłowych, które mają dźwignąć polską gospodarkę... - politycy prześcigają się w "pomysłach" na ulepszenie Polski. Większość z nich nie ma szans nawet na to, by zostać potraktowana poważnie. Nie mówiąc już o wprowadzeniu ich w życie.

- Jeśli ktoś mówi, że chce 49 województw zamiast 16, to znaczy, że nie ma dokładnie nic do powiedzenia. Ten pomysł jest gigantycznie szkodliwy. Ile taka reforma by kosztowała... - zasępił się w TOK FM Kazimierz Wóycicki, publicysta związany z "Liberte" i Studiem Opinii.

Jest problem? To robimy reformę

- W mediach i z politykami tak jest, że wyjmuje się z kontekstu jeden problem, że się źle dzieje. I z tego robi się ogólną teorię. Nie bardzo wiadomo, co da się z tym zrobić, więc ogłasza się potrzebę wielkich reform. Polska ich nie potrzebuje. Potrzebuje za to lepszego administrowania i naprawy błędów - stwierdził Kazimierz Wóycicki.

"Politycy tracą czas na latanie po telewizjach"

- Łatwiej zrobić wielką reformę, która niszczy dużo, niż coś poprawić - wtrącił się Jan Wróbel. - Żeby coś poprawić, to trzeba wiedzieć, jak to zrobić. A do ogłoszenia programu wielkich reform można być ignorantem - skrytykował Wóycicki w TOK FM.

- Politycy nie korzystają z rad ekspertów, nie pracują dostatecznie i tracą czas na latanie po studiach telewizyjnych, a 90 proc. pracy polityka to budowanie własnego wizerunku - stwierdził Wóycicki.

- Ignorancja ogromnej ilości posłów, nieumiejętność korzystania z ekspertów, media, które zapraszają kłócących się polityków, zachowujących się jak celebryci, a nie ludzi wiedzących, którzy mogą stymulować poważną dyskusję - to wszystko buduje system, w którym nie możemy rozmawiać o poprawie sytuacji, tylko o "wielkich reformach" - skrytykował publicysta.

DOSTĘP PREMIUM