Połowiczny sukces papieża Franciszka w likwidacji dworskich obyczajów w Kościele

Franciszek już osusza finansowe bagno. I bierze w karby rzymską kurię, która w ciągu wieków mocno obrosła w piórka: władzę, tytułomanię i pontyfikalne splendory - pisze prof. Arkadiusz Stempin.
"Nic mi nie wiadomo o tym, by św. Piotr miał swój bank", pomstował z wypiekami na twarzy podczas obrad przed ostatnim konklawe prymas Nigerii John Onaiyekan w imieniu kardynałów spoza rzymskiej centrali Kościoła. Dlatego Franciszek już osusza finansowe bagno. I bierze w karby rzymską kurię, która w ciągu wieków mocno obrosła w piórka: władzę i pontyfikalne splendory. A właściwie niewiele różniącą się od monarszego dworu Ludwika XIV. Ze sztywną etykietą, przesadnym ceremoniałem i paletą tytułów, nakręcających jedyny w sowim rodzaju na świecie wyścig szczurów za Spiżową Bramą: o tytuły monsignore, prałata, stanowisko substytuta i wreszcie cel wszystkich zabiegów - godność kardynała. Franciszek postanowił ukrócić dworskie obyczaje. I zlikwidować rozbudowaną tytułomanię. Bo czy do św. Piotra członkowie jego gminy chrześcijańskiej zwracali się "Jego Świątobliwość"?, a do innych apostołów "Wasze Eminencje"?

Aż tak daleko Franciszek się nie posunął. Zniósł jednak dwa tytuły: apostolskiego protonotariusza Jego Świątobliwości, zwanego w Polsce powszechnie infułatem, i prałata honorowego Jego Świątobliwości, określanego w Polsce po prostu "prałatem". Zostawił najniższy rangą tytuł: kapelana Jego Świątobliwości, w wielu krajach poprzedzony zwrotem "monsignore". Ale i ten tytuł ma być od teraz przyznawany duchownym, którzy ukończyli 65., a nie jak do tej pory 35. rok życia. Jednocześnie Franciszek wstrzymał wszczęte za pontyfikatu poprzednika przewody o nadanie tych tytułów. Kto jednak jest już protonotariuszem czy prałatem, zostanie nim. Nienaruszone zostają też papieskie wyróżnienia przyznawane osobom świeckim i zakonnym.

Mniej splendorów

Pozostanie więc w użyciu jedynie tytuł "monsignore", co w języku włoskim oznacza zwrot "Wasza Przewielebność". Tylko w niemieckiej strefie języka zwrot zastrzeżony jest wyłącznie dla duchownych z tytułem kapelana Jego Świątobliwości. W Italii, Francji i Holandii przez "monsignore" można zwrócić do każdego wyższego duchownego, od pełniącego w kuriach biskupich wyższy urząd (wikariusza generalnego, kapitulnego, dziekana katedry itd.) aż do godności arcybiskupa włącznie. Na świecie wg rocznika statystycznego Kościoła "Annuario Pontifico" jest niemal 15 tys. monsignore - spośród około 400 tys. duchownych. Wszyscy oni są wyszczególnieni z imienia i nazwiska w roczniku. Tytuł prałata honorowego Jego Świątobliwości zdobi nazwiska 5,8 tys., a protonotariusza apostolskiego 800 duchownych.

A co z lamówką?

Krok papieża Franciszka to nie tylko cios w tytułomanię w Kościele katolickim, ale też i w krawców. Bo monsignore mają prawo do noszenia czarnej sutanny z fioletową lamówką. Prałaci z kolei podczas mszy do fioletowej sutanny i fioletowego pasa, a poza ołtarzem do czarnej sutanny z czerwoną lamówką i fioletowymi guzikami. Protonotariusze do fioletowej sutanny z rubinową lamówką, fioletowego pasa z frędzlami, fioletowego mantoletu (długiej do kolan narzuty bez rękawów), rokiety (komży podbitej fioletową tkaniną) i biretu z czerwonym pomponem. Oprócz garderoby infułaci i prałaci cieszą się jeszcze jednym przywilejem. Należą do papieskiej rodziny i posiadają prawo uczestniczenia we wszystkich mszach i modlitwach z udziałem papieża.

Dotychczas murowanymi kandydatami do tytułu prałata domowego Jego Świątobliwości byli wikariusze generalni w diecezjach (zastępcy biskupów diecezjalnych), których kandydatury do tytułów proponowali w Rzymie ich zwierzchnicy w diecezjach. Z kolei tytuł protonotariusza apostolskiego otrzymywali z reguły członkowie kapituł papieskich bazylik w Rzymie oraz proboszczowie znaczniejszych katedr na świecie.

Nowa regulacja ma jednak drugą stronę medalu. Obowiązuje wyłącznie kler diecezjalny. Członkowie służby dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej są z niej wyjęci. Tak jak do tej pory duchowni z Kurii Rzymskiej będą mogli po pierwszych 5 latach służby w Watykanie awansować na monsignore, a po dalszych 5 na prałata honorowego Jego Świątobliwości. Niezależnie od wieku.

Jest opór

Wygląda więc na to, że w przypadku Kurii Rzymskiej papież Franciszek natrafił na twardą materię i spory opór rzymskiej centrali, broniącej kościelnej tradycji. Niewesoły to omen dla dalszych reform w Watykanie, do jakich się gotuje papież z Argentyny. Czy likwidacja dwóch z trzech tytułów dla kleru diecezjalnego przyhamuje karierowiczostwo w Kościele lokalnym , wyeliminuje wyścig po tytuły oraz obniży pokłady próżności wśród duchownych (tu wystarczy przywołać rodzimą postać prałata Jankowskiego, pławiącego się nie tyle w tytułomanii, co w kościelnej garderobie, i nie przez przypadek firmującego swoje wino "monsignore") - trzeba spokojnie odczekać. Oficjalnie reforma papieża Franciszka służy uproszczeniu kościelnych struktur i wpisuje się w tradycję, jaką zainicjował papież Paweł VI (1963-1978). W 1968 roku zredukował on do trzech liczbę honorowych tytułów w Kościele, znosząc tytuł honorowego kamerdynera i honorowego tajnego kapelana Jego Świątobliwości. Wyrzucając dworskie obyczaje i czerwono-fioletowe fatałaszki z Kościoła, w istocie chodzi Franciszkowi nie tyle o usunięcie zbędnej ornamentyki, ile o zmianę definicji samego Kościoła. Z monarszego na ewangeliczny.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM