Procesu po kazaniu Michalika nie będzie. "Ton wypowiedzi arcybiskupa był krzywdzący"

- Nie jestem zwolenniczką paragrafu 212, który pozwala na sprawy karne w sądzie za słowa, ale ton wypowiedzi arcybiskupa Michalika był niedobry, niebezpieczny, krzywdzący i budujący stereotypy, i nieposuwający nas w rozwoju społecznym w dobrym kierunku - mówiła dziś w TOK FM Martyna Bunda z "Polityki".
Wrocławski sąd rejonowy umorzył postępowanie z prywatnego aktu oskarżenia, który działaczka ruchu feministycznego Małgorzata Marenin wniosła przeciwko abp. Józefowi Michalikowi za jego wypowiedź podczas kazania wygłoszonego 16 października ub.r. Poczuła się urażona użytymi na ambonie słowami o "agresywnych feministkach" i rozwodach, które zaliczył do przyczyn pedofilii (w Kościele).

- Nie jestem zwolenniczką paragrafu 212, który pozwala na sprawy karne. Smucę się, że powództwo zostało oddalone. Sympatyzowałam z nim - mówiła w TOK FM Martyna Bunda z "Polityki". - Ton wypowiedzi Józefa Michalika jest niedobry, niebezpieczny, krzywdzący i budujący stereotypy, i nieposuwający nas w rozwoju społecznym w dobrym kierunku - dodaje. Zdaniem Bundy ten rodzaj opresyjności niesie szkody.

Wypowiedź abpa Michalika nie jest jedyna. W ostatnich tygodniach hierarchowie mówią o szkodliwości gender, feminizmie i zagrożeniach, jakie one niosą dla rodziny. A do tego mitu Kościół jest bardzo przywiązany.

- Próba szukania wszędzie wroga jest według mnie wtórna do naszej obsesji - komentowała dziennikarka. - Mamy kompletnie abstrakcyjny obraz rodziny. 80 proc. Polaków uważa, że rodzina to coś najważniejszego. Inne nacje uważają, że ważne są np. relacje międzyludzkie. To przekonanie nam szkodzi. Wierzymy, że rodzina nam zawsze pomoże. Bronimy czegoś, czego nie ma i nigdy nie było. I czego nie doświadczyliśmy - stwierdziła Bunda.

Przypomniała, że opiekuńcza wielopokoleniowa rodzina w Polsce w zasadzie nigdy nie istniała. - To mit. Na zapiecku dogorywał najstarszy krewny, a ojciec rodziny umierał, kiedy dzieci były małe - powiedziała dziennikarka. - Utknęliśmy w fantazjach - skomentował prowadzący audycję Jakub Janiszewski.

DOSTĘP PREMIUM