Urzędnik z Krakowa oburzony słowami Gugały: u nas nikt niczego nie zadeptuje, a pijaków jest tylu, ilu w innych miastach

Filip Szatanik, zastępca dyrektora ds. informacji krakowskiego magistratu, oburza się słowami publicystów, którzy krytykowali ?pijaną hołotę? na ulicach Krakowa.
Jarosław Gugała i Tomasz Sekielski w Poranku Radia TOK FM mówili o planach organizacji zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku w Krakowie. Obaj skrytykowali to, że Kraków stał się mekką rozrywkowych turystów, w tym wielu Brytyjczyków, których imprezy są legendarne. - Kraków i tak jest rozdeptywany przez koszmarnych pijaków - powiedział Gugała. Z kolei Tomasz Sekielski dodał, że przez pijaków jego dzieci bały się spacerować po Rynku Głównym.

Te słowa nie spodobały się urzędnikom magistratu w Krakowie. "Panowie Gugała i Sekielski jak każdy mają prawo do swojego zdania o organizacji Igrzysk w Krakowie" - pisze do nas Filip Szatanik, zastępca dyrektora ds. informacji. "Rozumiem, że pomysł im się nie podoba. Ale kompletnie nie pojmuję, czemu redaktor Gugała sądzi, że taka impreza generuje 'koszmarnych pijaków', którzy już teraz 'rozdeptują Kraków'" - pisze urzędnik. "Panowie, po pierwsze, nikt niczego nie rozdeptuje w Krakowie, pijaków jest tylu, ilu w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu i innych dużych miastach. A imprez kulturalnych więcej niż w tych miastach. Panowie, nie powtarzajcie plotek i bredni. Niczemu to nie służy" - kończy Szatanik.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM