"Wcześniej nikt nie pytał, czy system dostarczania przesyłek działa dobrze" - co mówi rzecznik PGP po dwóch miesiącach działania? [WYWIAD]

- Dane trzeba porównywać rok do roku - mówi Wojciech Kądziołka, rzecznik Polskiej Grupy Pocztowej, w rozmowie z TOK FM - odnosząc się do przesyłek z sądów i prokuratur. Awiza zostawiane w skrzynkach nawet jak ktoś jest w domu? Takie informacje mamy od słuchaczy. PGP twierdzi, że doręczycielom zostawianie awizów się nie opłaca. Odwoływane rozprawy? "Duża doza niewiedzy".
TOK FM: Zacznijmy od tego, jak wy jako Polska Grupa Pocztowa oceniacie pierwsze dwa miesiące roku?

Wojciech Kądziołka, rzecznik PGP: Prawie 10 milionów przesyłek, skuteczność doręczenia bezpośrednio do adresata to ponad 75 proc., czyli znacznie lepiej niż w latach ubiegłych. Oczywiście spotykamy się z dużą dozą niewiedzy, zarówno jeśli chodzi o media, jak i o odbiorców. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ przez lata funkcjonowania i dostarczania przesyłek przez Pocztę Polską nikt nie zadawał sobie pytań, czy ten system działa poprawnie. I teraz, oceniając Polską Grupę Pocztową, popełniamy błąd - nie porównujemy tego, co było w latach ubiegłych, z tym, co jest teraz.

Wy, jako Polska Grupa Pocztowa, by mieć dane z lat poprzednich, sami wystąpiliście do sądów w drodze informacji publicznej o pewne informacje dotyczące odwołanych rozpraw czy zwrotek. Co wynika z tych danych, z tym waszych porównań?

- Jeden z przykładów: po dwóch miesiącach działalności Polskiej Grupy Pocztowej sąd w Lublinie skierował do nas 350 reklamacji. To była w mediach lokalnych informacja sensacyjna. Ale nikt nie zadał sobie trudu, by zapytać, jak wyglądała kwestia reklamacji w latach ubiegłych. A w roku ubiegłym sąd w Lublinie skierował do Poczty Polskiej ponad 80 tysięcy reklamacji, czyli ponad 6 tysięcy miesięcznie. A to olbrzymia liczba.

Panie rzeczniku, ale tutaj rzecz jest m.in. w tym, że te liczby, które podajecie państwo i które podają sądy, przynajmniej w niektórych przypadkach są nieco rozbieżne. Ja z sądu w Lublinie mam informacje o tym, że już w tej chwili wystąpili z reklamacjami w ponad tysiącu sprawach, w tym ponad 900 z e-sądu. Z czego pana zdaniem mogą wynikać te różne dane dotyczące liczb?

- Tak jak mówiłem na początku, problem wynika z niewiedzy. Nikt nie interesował się, jak Poczta Polska realizowała kontrakt. Pani mówi o tym, że sąd ma w tej chwili ponad 1000 reklamacji. Ale w ubiegłym roku ta liczba wynosiłaby 18 tysięcy. Proszę oceniać niezależnych operatorów pocztowych według tych samych kryteriów, co Pocztę Polską.

Pytam pana o te liczby również w zakresie danych dotyczących odwoływanych rozpraw. Zbierałam dane z różnych sądów w Polsce i wiem, że takich przypadków jest sporo, ale wy - PGP - stoicie na stanowisku, że te odwoływane rozprawy to nie jest wcale wina PGP. Pan mówił wcześniej, że jest duża doza niewiedzy - również ze strony sądów? Że sądy niewłaściwie planują kolejne rozprawy, wyznaczając kolejne terminy?

Ważne jest, żeby sądy - a tak się niestety nie dzieje - żeby sądy dotrzymywały terminu skutecznego doręczenia - to jest około 30 dni. A zdarza się, że sąd wysyła wezwanie na rozprawę na 7 czy 10 dni przed nią. Co się stanie, jeśli odbiorca odbierze przesyłkę w ostatnim dniu 14-dniowej awizacji? Oczywiście dowie się o rozprawie już po terminie. Mamy kilkaset przykładów z całego kraju, że takie sytuacje mają miejsce. I kogo wskaże sąd jako winnego? Oczywiście operatora pocztowego, złoży reklamację, bo przesyłka nie dotarła na czas. Ale taka przesyłka nie miała prawa dotrzeć, bo sąd nie dotrzymał terminów skutecznego doręczenia.

Skąd te terminy?

Biorą się z kodeksu postępowania cywilnego i kodeksu postępowania karnego. To kodeksy narzucają operatorom pocztowym ilość dni na dostarczenie, ilość dni na awizację, dwukrotną awizację, ilość dni na zwrot przesyłki do sądu. Mam taki przykład: sąd w Lublinie poinformował ito się pojawiło w Pani materiale, że my zwróciliśmy w styczniu 600 zwrotek, natomiast w ubiegłym roku Poczta Polska zwróciła 20 tysięcy. Ale pamiętajmy, że obieg przesyłki sądowej wynosi ponad 30 dni. Jeśli my rozpoczęliśmy świadczenie usługi 1 stycznia, to te zwrotki do sądów dotrzeć nie mogły.

Panie rzeczniku, ale ja podając te dane o 600 zwrotkach, pisałam o tym w kontekście reklamacji - że tych reklamacji nie było m.in. z tego powodu, że nie było co reklamować, nie było zwrotek.

- Nie mogliśmy zwrotek dostarczyć do sądu, bo nie zostały wypełnione wszystkie terminy. Nie jest to wina ani operatora pocztowego, ani sądu. Kolejna sprawa - pani napisała, że sądowa służba doręczeniowa została powołana w Mińsku Mazowieckim na skutek złego świadczenia usługi przez Polską Grupę Pocztową.

To nieprawda. Nadinterpretuje pan moje słowa. Napisałam, że w Mińsku służba doręczeniowa (czyli gońcy, woźni, którzy roznoszą przesyłki z sądów osobiście - przyp. red.) zaczęła działać w tym roku. To są dane, które dostałam z Ministerstwa Sprawiedliwości, które jest dla mnie wiarygodnym źródłem informacji.

- Ja sprawdziłem - służba doręczeniowa w Mińsku Mazowieckim nie została powołana w tym roku, ale w grudniu. I sąd, prezes sądu powiedział wtedy, że pracownicy od dawna nie mieli podwyżek, chciano im stworzyć możliwość dodatkowego dochodu, dlatego powołano służbę doręczeniową.

Nie będę z panem polemizować, bo dane mam z Ministerstwa Sprawiedliwości. (W tej chwili z wnioskiem o powołanie pocztowej służby doręczeniowej, czyli dostarczanie przesyłek przez sądowych woźnych czy gońców - wystąpił m.in. sąd w Lublinie, mówiąc wprost, że chodzi o problemy z przesyłkami dostarczanymi przez PGP - przyp. red.). Zmieniając temat, powiedzmy, czy trafiają do was informacje o przesyłkach zagubionych, porzuconych czy zniszczonych. Czy są takie reklamacje i czy to się potwierdza?

- Przy wolumenie 5 milionów przesyłek miesięcznie mogą się zdarzyć różne rzeczy. Miejmy jednak świadomość, że liczba zdarzeń pocztowych nie jest wcale większa, a jest zdecydowanie mniejsza w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Odwołane rozprawy- jak to z nimi jest?

- Sąd Apelacyjny, w pani materiale, poinformował, że w całej apelacji krakowskiej na 100 tysięcy spraw, z powodu niedoręczenia zwrotki, zostało odroczonych niecałe 1600 spraw. To jest 1,6 proc. ogólnej liczby spraw. Czy to jest dużo, czy to jest mało?

Sąd apelacyjny w Krakowie twierdzi, że to mało.

- To prawda, ale nie podaje danych za ubiegły rok, bo jak mówi rzecznik sądu "nie mamy danych, bo pies z kulawą nogą się tym nie interesował". To jest bardzo dobry przykład - bo o ile sąd w Krakowie nie podał ilości ubiegłorocznej, to mamy takie dane z Sądu Apelacyjnego w Łodzi. I tam, w ubiegłym roku z powodu niedoręczenia zwrotek zostało odroczonych 7 procent spraw. Jeszcze raz podkreślę, jeżeli nie będziemy porównywać sytuacji rok do roku, to nie będziemy w stanie ocenić, czy sposób realizacji kontraktu przez PGP jest właściwy, czy też nie.

Przejdźmy teraz do tematu związanego z awizami. Mamy takie sygnały od słuchaczy, że awiza są pozostawiane np. w drzwiach wejściowych do budynków, przy wejściu do klatki. Czy to zgodne z prawem?

- Zasada jest taka sama i dla naszych doręczycieli, i dla listonoszy Poczty Polskiej, że zostawiamy awiza w skrzynce pocztowej, chyba, że takiej skrzynki pocztowej nie ma. Wtedy można zostawić awizo w innym miejscu.

W Lublinie mamy takie informacje z sądu, że doręczyciele pozostawili awiza w skrzynkach w komendzie policji czy w schronisku dla nieletnich, czyli miejscach, gdzie na pewno musiał ktoś być, kto mógłby odebrać przesyłki.

Zadeklarowałem, że każdą taką sytuację sprawdzę, jeżeli będę miał numer przesyłki. Nie jestem w stanie być na bieżąco zapoznany z 5 milionami przesyłek. Dział reklamacji sprawdzi każdą taką informację i jeżeli błąd nastąpił po stronie doręczyciela, to będziemy wyciągać konsekwencje służbowe.

Ale pan wie, że ja nie mam numeru przesyłek, bo ich mieć nie mogę, nie jestem stroną (sąd składa reklamację, więc sam bezpośrednio będzie wyjaśniać te kwestie - przyp. red.). Jeszcze jedna kwestia, którą poruszają słuchacze - w jaki sposób PGP sprawdza, czy rzeczywiście doręczyciel udał się do danego mieszkania np. w bloku, czy też zostawił awizo w skrzynce? Jak to fizycznie jesteście w stanie ustalić?

- Na dwa sposoby. Po pierwsze, motywujemy doręczycieli, by dostarczali przesyłkę bezpośrednio do rąk adresata. Chcemy odejść od premiowania doręczycieli za dostarczanie awiza, bo samo awizo nikogo nie satysfakcjonuje. Druga sprawa jest taka, że każdy z naszych doręczycieli ma wszyty w ubranie nadajnik GPS, gdzie możemy sprawdzić, o której godzinie i gdzie dana osoba była; sprawdzić krok po kroku, minuta po minucie cały dzień jej pracy. To pozwala kontrolować, czy doręczyciel był pod danym adresem, czy też nie.

To już na koniec. Jak duża jest rotacja wśród pracowników Polskiej Grupy Pocztowej? Jak wielu doręczycieli odchodzi np. pod wpływem nawału pracy, bo takie maile też dostawałam?

- Przy organizacji, która liczy 10 tysięcy osób, bo tylu mamy doręczycieli, pewna rotacja jest. Natomiast nie mam danych, nie zadawała mi pani takiego pytania, jeśli chodzi o poziom tej rotacji.

DOSTĘP PREMIUM