Pezda o elementarzu Lorek: Podręcznik już nie będzie tak ważny. Nauczyciele będą musieli wykazać się kreatywnością [WADY I ZALETY]

Pierwsza część bezpłatnego podręcznika "Nasz Elementarz", przygotowanego na zlecenie MEN, trafiła dziś do konsultacji. Od 1 września będą z niego korzystać uczniowie I klas szkół podstawowych. Zdaniem Aleksandry Pezdy, dziennikarki, elementarz przypomina podręcznik Falskiego. Nie ma ?kart pracy?, czyli wolnych pól do uzupełniania przez dzieci. Jest mało czytanek, to wprowadzenie do czytania, pisania i liczenia. - Podręcznik ten nie będzie miał tak wielkiego znaczenia, jak było do tej pory. Zmusi nauczycieli do kreatywności - komentowała w TOK FM.
Pierwsza część podręcznika "Nasz Elementarz", przygotowanego na zlecenie MEN, trafiła dziś do konsultacji - poinformowała minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska. Z bezpłatnego podręcznika od września będą korzystać uczniowie I klas szkół podstawowych. Książka jest dostępna na stronie resortu. Można ją również obejrzeć TUTAJ>>

Dwa tygodnie na konsultacje

Minister edukacji poinformowała, że konsultacje nad jego treścią potrwają dwa tygodnie. Oceniać go będą nauczyciele i uczniowie z wybranej grupy fokusowej. W konsultacjach może wziąć udział także każdy chętny, kto prześle swoją opinię do resortu edukacji. Podręcznik trafi też do recenzentów. W stopce umieszczonej na ostatniej stronie egzemplarzy próbnych podręcznika można przeczytać, że dr hab. Małgorzata Żytko będzie recenzentem z zakresu treści polonistycznych i społecznych. Recenzentem w zakresie edukacji matematycznej będzie mgr Agata Ludwa, edukacji przyrodniczej - dr Marek Piotrowski, poprawności językowej - prof. dr hab. Jerzy Podracki, do spraw równościowych - dr Iwona Chmura-Rutkowska.

Pierwsza część podręcznika dla pierwszaków ma 92 strony. Uczniowie będą z niej korzystać przez trzy miesiące, później przez kolejne trzy miesiące nauki będą korzystać z drugiej części. Z następnymi częściami - trzecią i czwartą - mają pracować po dwa miesiące.

Pierwsze wrażenia? Zdaniem Aleksandry Pezdy, dziennikarki, to elementarz, który bardzo przypomina podręcznik Falskiego. Nie ma w nim np. "kart pracy", czyli wolnych pól do uzupełniania przez dzieci. Jest mało czytanek, to raczej wprowadzenie do czytania, pisania i liczenia.

Zalety...

Co w książce dobrego? - Ten podręcznik odwraca porządek nauczania w klasach 1-3. Nie prowadzi nauczyciela i ucznia za rękę. To pomoc na lekcji - komentowała w TOK FM Aleksandra Pezda, dziennikarka zajmująca się sprawami edukacji. - Nauczyciel musi sobie wymyślić rok szkolny, podręcznik mu tylko podsuwa pomysły. Pozostawia duże pole do popisu. To metoda, która jest bardzo stara i może być uznawana za nowatorską. To niełatwe, bo przez parę lat przyzwyczaili się do czegoś innego, czyli realizowania scenariusza przygotowanego przez wydawnictwo. Pewnie niektórzy będą mieli problem, żeby się przestawić. Podręcznik ten nie będzie miał tak wielkiego znaczenia, jak było do tej pory. Zmusi nauczycieli do kreatywności. Mnie się nie wydaje, żeby - jak mówiła Maria Lorek - jedna lekcja wynikała z drugiej. Ale to nie jest złe - zastrzegła Pezda.

Dodała, że w internecie docelowo ma być również 30 programów nauczania. Mają one pomóc mniej kreatywnym czy doświadczonym nauczycielom.

- Inny fajny element podręcznika to to, że nastawia się na pracę dzieci w grupach. I to widać nawet na rysunkach w książce - dzieci nie siedzą w ławkach jedno za drugim. To nie koszary, tylko przedszkole. Jest bardzo dużo przyrody, to podobno domena Marii Lorek - mówiła dziennikarka.

- Jedna z recenzentek gender miała zwrócić uwagę, że dziewczynki są w różowych sweterkach, a chłopcy w niebieskich. I podobno ilustratorzy wtedy zauważyli, że faktycznie tak jest. Sweterki zostały przemalowane - opowiadała, śmiejąc się, Aleksandra Pezda. W podręczniku są dzieci w okularach czy na wózku inwalidzkim. Nie ma jednego bohatera, z którym idzie się przez całą książkę.

Ale nie jest tak różowo....

- Wady? Mam wątpliwość, czy język, który jest używany w podręczniku, przystaje do rzeczywistości. Język z podręcznika Falskiego. Czy ktoś mówi: "To Tola. Tola ma tablet. To tata Toli". Czy dzieci szkolne mówią takimi krótkimi zdaniami? Wydaje mi się, że w dobie internetu tak wypowiadają się dwulatki. Taki język trąci myszką i może to nie być przydatne. Wydaje mi się, że dzieci nie będą tak chciały ćwiczyć literek - stwierdziła dziennikarka. Dodała również, że matematycy z UW, z którymi rozmawiała, uważają, że dwa baloniki malowane jako ilustracja liczby 2, to zbyt tradycyjna i uproszczona metoda nauki matematyki.

"Nasz Elementarz" wydrukuje Centrum Usług Wspólnych, które jest jednostką podległą Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Na dystrybucję podręcznika został ogłoszony przetarg.

W 2015 r. podręcznik przygotowany na zlecenie MEN ma trafić do uczniów klas II szkół podstawowych, a w 2016 r. do uczniów klas III.

DOSTĘP PREMIUM