Cameron "spier..." pakt fiskalny? "To zdanie pokazuje, że Sikorski ma głowę na karku i nie klęka przed premierem W. Brytanii"

"David Cameron spier... pakt fiskalny, jest niekompetentny w sprawach europejskich" - tak w świetle ujawnionych taśm z podsłuchu rozmowy ministra Sikorskiego z Jackiem Rostowskim ten pierwszy ocenił szefa rządu w Londynie. Trafnie ocenił, że Cameron jest szkodnikiem interesów UE - pisze prof. Arkadiusz Stempin.
Wbrew wszystkiemu, soczysta opinia ministra Sikorskiego o unijnym koledze z Londynu dowodzi, że szef polskiego MSZ-u nie tylko ma głowę na karku i nie chodzi przed premierem "mocarstwowej" W. Brytanii na kolanach, ale jeszcze trafnie ocenia go jako żywotnego szkodnika interesów europejskich.

Potwierdza to obecny szczyt europejski w Brukseli. Na nim szefowie państw i rządów UE wybierają przewodniczącego Komisji Europejskiej (KE), de facto unijnego premiera.

Szantaż Camerona

W interesie swojej konserwatywnej partii torysów premier Cameron od majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego (PE) pomstuje przeciwko desygnowaniu Jeana-Claude'a Junckera, byłego premiera Luksemburga, na stanowisko szefa KE. Mało tego, wybór następcy José Manuela Barroso przez 28 szefów krajów unijnych obwarował warunkiem przeprowadzenia jawnego, imiennego, głosowania - bezprecedensowego procederu w tym gronie.

W istocie Cameron szantażuje całą Unię groźbą wystąpienia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty. I peroruje, że wybór Luksemburczyka na szefa Komisji UE, "twarzy starej Unii, stawiającej na jeszcze większą jej integrację", spowoduje, iż w przewidzianym na 2017 rok na Wyspach referendum Brytyjczycy opowiedzą się gromko za wystąpieniem ze Sspólnoty.

Brytyjski premier żąda "świeżej twarzy, która pchnie Unię na drogę reform". Żądania Camerona są jednak sprzeczne z wyborczym zobowiązaniem Parlamentu Europejskiego i szefów państw UE wobec unijnych wyborców, że stanowisko premiera UE przypadnie kandydatowi frakcji, która zdobędzie najwięcej głosów w wyborach do PE. W nich zatriumfowała Europejska Frakcja Ludowa, w której zasiada m.in. CDU Angeli Merkel i PO Donalda Tuska. Jej kandydatem w ostatnich wyborach do PE był właśnie Juncker.

Kiwanie Camerona

W interesie liderów UE, ich wiarygodności, leży dotrzymanie wyborczej obietnicy. Tym bardziej że groźba "Brexit", brytyjskiego "exit" z UE, jakim starszy Cameron, jest wynikiem jego machiawelicznego lawirowania na wewnątrzpolitycznym parkiecie. W efekcie zaszedł on pod ścianę.

W londyńskim MSZ urzędnicy i eurosceptyczni doradcy premiera rwą sobie włosy z głowy, widząc, jak ich szef stał się zakładnikiem swojej partii. "Nie ma żadnego marginesu swobody" - mówią. Utrącenie kandydatury Junckera jest ostatnim dowodem cnoty, jaką może wykazać się przed swoimi torysami. A sam ich przecież zradykalizował.

Najpierw w 2009 roku wyprowadził ich z frakcji europejskich konserwatystów w PE, tworząc frakcję Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, czym umizgiwał się do eurosceptyków we własnych szeregach, wbrew szumnym zapowiedziom o modernizacji swojego ugrupowania. Pomogło mu tu znacznie wygrać wybory na Wyspach w 2010 r., wbijając jednocześnie ostatni gwóźdź do trumny rzeczonej "modernizacji" partii i izolując się jednocześnie w unijnym parkiecie.

Teraz po wyborach do PE, w których w Wielkiej Brytanii triumfowali euromordercy z UKiP, swoim twardym antyeuropejskim kursem chce Cameron znów uwiarygodnić się w oczach jastrzębi ze swoich szeregów i odbić wyborców UKiP, by w 2015 roku pobić rywali w wyborach do parlamentu w Londynie. Mało tego, by zwiększyć swoją siłę rażenia na forum unijnym, przeniósł rywalizację z UKiP na forum unijne i przyjął do swojej frakcji w PE dwie ultra nacjonalistyczne i eurokrwiożercze partie z Danii i Finlandii. W efekcie - stając się trzecią siłą w PE, po chadekach Angeli Merkel i socjaldemokratach Martina Schultza. Cena jest jednak wysoka.

Sikorski? Obrońca polskiej racji stanu

Populiści z Danii unisono wyśpiewują somalijskim azylantom "kulturalną i genetyczną skłonność do kradzieży kieszonkowych i oszustw socjalnych", a prorokowi Mahometowi preferencje pedofilskie. Duńska Partia Ludowa natomiast odrzuca najmniejsze nawet ustępstwa na rzecz muzułmańskich współobywateli, np. budowę meczetu w Kopenhadze czy wydawanie szkolnych posiłków według rytualnych przepisów dla uczniów wyznania mahometańskiego.

W ostatnich dniach już Cameron wyciągnął rękę do niemieckich euromorderców z Alternative für Deutschland (AfD), którzy w wyborach do PE na terenie Niemiec ponieśli totalną klapę - ledwo przekraczając 5-procentowy próg wyborczy. Ale zawsze to dla Brytyjczyka o 7 gardeł więcej w europejskiej frakcji. Tyle że wszystkie te zabiegi stoją w sprzeczności z szumnie zapowiadanymi przez Camerona obietnicami reformowania torysów i samej UE. Nic dziwnego, że kurs brytyjskiego premiera spotkał się nawet z krytyką jego głównego doradcy Matta Perssona, dyrektora think tanku torysów "Open Europe". Nie mówiąc o tym, ze jest wodą na młyn dla tych wszystkich Brutusów Unii Europejskiej.

Tak to w zupełnie niezamierzony sposób taśmy i nagrania wystawiają ministrowi Sikorskiemu opinię obrońcy polskiej i europejskiej racji stanu. W Unii, która musi się zreformować, także po to, by stawić czoło rosyjskiemu dyktatorowi z jednej, a ideę wspólnoty uatrakcyjnić dla swoich obywateli z drugiej strony. A nie być folwarkiem partyjnych rozgrywek premiera Camerona.

DOSTĘP PREMIUM