Modlitwa ze szkolnej tablicy. Sprawę bada rzecznik praw obywatelskich

Na stołówce w Szkole Podstawowej nr 51 w Lublinie, największej szkole w mieście, wiszą "Zasady kulturalnego spożywania posiłków". Pierwsza z nich: "Pamiętam o modlitwie przed i po jedzeniu". Dopiero dalej jest np. mycie rąk. Sprawą zajmowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. W MEN-ie nic nie wskórała, postanowiła zainteresować sprawą także rzecznika praw obywatelskich.
Fundacja głos w sprawie tablicy zabierała kilkakrotnie. Pisała m.in. do MEN, ale ministerstwo interweniować nie chciało. "Ingerencja w treści zapisane na tablicy - mimo niezręczności występujących w nich sformułowań - miałaby znamiona nieuprawnionej cenzury" - to cytat z jednego z pism MEN.

Helsińska Fundacja wystąpiła więc do rzecznika praw obywatelskich. Rzecznik postanowił się sprawą zająć - mówi w rozmowie z nami Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Międzynarodowego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

TOK FM: Panie dyrektorze, Helsińska Fundacja Praw Człowieka wystąpiła do rzecznika praw obywatelskich z prośbą o zainteresowanie się sprawą tablicy w Szkole Podstawowej nr 51 w Lublinie. To tablica na szkolnej stołówce, na której w zasadach kulturalnego spożywania posiłków punkt pierwszy odnosi się do modlitwy przed i po jedzeniu.

Mirosław Wróblewski: Na samym wstępie trzeba powiedzieć, że na tablicy jest podany cały katalog zachowań związanych z kulturalnym spożywaniem posiłków. To nie tylko ta modlitwa, o której rozmawiamy, ale tam są też inne zasady. Rzeczywiście, sformułowanie dotyczące modlitwy nie jest najbardziej zręczne. Mnie osobiście nieco razi mieszanie istoty modlitwy z obowiązkiem odnoszenia brudnych talerzy po posiłku. Wydaje się, że to ujęcie nie jest najszczęśliwsze.

Ale nie o samo sformułowanie chodzi.

- Tak, istotą rzeczy w tej sprawie jest to, czy przestrzegane są prawa konstytucyjne. Przede wszystkim chodzi o art. 48 Konstytucji, który mówi o prawie rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno także uwzględniać stopień dojrzałości dziecka oraz wolność jego sumienia i wyznania, a także jego przekonania. I tu istotne jest to, komu należy przypisać zawieszenie i funkcjonowanie tej tablicy. Pytanie brzmi: czy chodzi tutaj o szkołę jako podmiot publiczny, czy też jednak jest pełne przyzwolenie rodziców. I dlatego w tej sprawie prowadzimy postępowanie wyjaśniające.

Dyrekcja szkoły tłumaczyła, że ma zgodę Rady Rodziców na to, by tablica w szkole wisiała.

- Chcemy się upewnić, że wzięto pod uwagę zgodę rady rodziców, ale też chcemy sprawdzić, czy nie było jakiejkolwiek osoby, która by przeciwko tablicy protestowała. Ważne jest też, czy podejmując tą decyzję, wzięto pod uwagę opinię najstarszych uczniów w zakresie ich wolności sumienia i wyznania oraz ich przekonań.

Panie dyrektorze, wiem, że pytaliście Helsińską Fundacją Praw Człowieka, czy miała jakieś niepokojące sygnały od rodziców w tej sprawie, czy też nie.

- Tak, rzeczywiście, nasze postępowanie zostało wszczęte na wniosek fundacji. I chcielibyśmy wiedzieć, czy do fundacji wpłynęła jakakolwiek skarga od rodziców czy uczniów w tej sprawie.

Wiem, że oni takiej skargi na piśmie nie mieli, ale czy to zamyka wam drogę do prowadzenia postępowania? Czy sam problem nie może być podstawą, by go dalej badać?

- Tu nie chodzi o informację czy skargę na piśmie, ale o jakąkolwiek informację, czy jest ktoś w tej szkole, kto czuje się wykluczony, czy odczuwa dyskomfort z powodu istnienia tej tablicy.

Ale wiemy, że rodzice nie chcą mówić pod nazwiskiem. Mają w tej szkole swoje dzieci.

- Absolutnie nie chodzi o występowanie pod nazwiskiem. Mogę powiedzieć, że rzecznik praw obywatelskich bardzo często podejmuje sprawy z urzędu, nawet gdy są to pisma anonimowe, a wskazuje się na naruszenie praw i wolności człowieka i obywatela. W każdym wniosku kierowanym do rzecznika praw obywatelskich można też prosić o utajnienie swoich danych. My w tej sprawie chcielibyśmy mieć absolutną pewność, jaka jest wola rodziców i uczniów w tym zakresie.

Panie dyrektorze, ale czy to, że treść tablicy została zaakceptowana przez radę rodziców, oznacza automatycznie, że zgodzili się na nią wszyscy rodzice?

- Nie jest to tak proste, rzeczywiście. Rada jest przedstawicielem instytucjonalnym rodziców w szkole. Ale prawo każdego rodzica nie może być tylko i wyłącznie postrzegane przez te instytucjonalne formy, szczególnie w tak delikatnej materii, jaką jest wolność sumienia i wyznania. We wszystkich tych sprawach należy postępować bardzo spokojnie i rozsądnie tak, aby - tutaj powołam się na Halinę Bortnowską - rozwiązywać te sprawy w drodze dialogu. Nie w drodze zawłaszczania przestrzeni publicznej, ale też nie w drodze odzyskiwania jej siłą.

Abstrahując teraz od wątku religijnego - Helsińska Fundacja zwracała uwagę na coś innego - że modlitwa nie może być wyznacznikiem kulturalnego spożywania posiłków. Mówiąc inaczej, to, czy ktoś jest kulturalny, nie zależy od tego, czy się pomodli przed jedzeniem, czy też nie.

- Mogę powtórzyć to, co już powiedziałem wcześniej: nie wydaje mi się, by było to sformułowanie najbardziej zręczne. Ale też trzeba powiedzieć, że prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami nie jest prawem absolutnym. Przypomnę burzę, jaka się rozpętała po słowach rzecznika praw obywatelskich w sprawie programu "Równościowe przedszkole" , wprowadzającego - co podkreślę - nieobowiązkową edukację antydyskryminacyjną w przedszkolach. Burza dotyczyła tego, że propagowana jest ideologia gender i że zdanie rodziców nie jest brane pod uwagę. A nie jest to oczywiście prawda. Bo rada rodziców w każdym przypadku w przedszkolu musi zaakceptować wprowadzenie tego typu programu w ramach programu wychowawczego. Nie jest też tak, że każdy rodzic mógłby żądać uczenia dzieci według programu, który on uważa za słuszny.

Jak wasze postępowanie w sprawie tablicy może się zakończyć? Możecie zobligować szkołę do zmiany treści tam zawartych?

- Rzecznik dysponuje różnymi środkami prawnymi. W przypadku szkół bardzo często wydawane są zalecenia. I nie chodzi tu o wezwanie do usunięcia naruszenia prawa, bo rzecznik jest organem ochrony praw i wolności obywatelskich. Dlatego w każdym postępowaniu naszym celem nie jest badanie, czy jakikolwiek przepis nie został naruszony. My badamy, czy istnieje ofiara, choćby potencjalna, tego naruszenia i czy prawa takich osób są chronione.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (49)
Modlitwa ze szkolnej tablicy. Sprawę bada rzecznik praw obywatelskich
Zaloguj się
  • jo_laska_nebeska

    Oceniono 106 razy 96

    Jeszcze trochę, a szkoły zamienią się w klasztory.... Religia, modlitwa, a reszta... jak Bóg da.....

  • pimpao

    Oceniono 102 razy 92

    Może w ogóle nie będą jadły, tylko ta modlitwa.....a jedzenie niech przeznaczą na biednych księży i biskupów.

  • rot.leszek

    Oceniono 89 razy 77

    U katoli mycie rak przed posilkiem jet dopiero na "trzecim miejscu"

    to kot, pies i chomik - dba bardzie o higiene

  • zorro318

    Oceniono 71 razy 67

    Rzecznik bada sprawe. Co tu jest do badania ? Tablice powinien usunac przelozony dyrektora szkoly a jego samego ukarac ze zwolnieniem dyscyplinarnym
    wlacznie.

  • transformator2014

    Oceniono 59 razy 55

    Bada... bada... i bada... ale nic nie zrobi bo się boi!!!

  • tadjan

    Oceniono 54 razy 50

    no, oby się nie "zabadał" na śmierć..... bo widzę że rzecznik głupszy od tej tablicy zawieszonej w szkole. Szkoda żeby się spocił od tego badania.

  • endrju1521

    Oceniono 55 razy 47

    Obywatele ! ! Katolicki szariat nadchodzi ! ! ! ! !
    Polska, nasza Ojczyzna, gnije!!!!
    Gniją wszystkie organy Państwa.
    Za sprawą mafijnych układów "zdobywców władzy" (PO - PSL), gnije:
    1. Sejm;
    2. Rząd;
    3. Prokuratura;
    4. Sądownictwo;
    5. Samorządy....
    Kwitnie natomiast produkcja święconych egzorcystów, rozwija się szkolnictwo "katolickie", niebawem "kościółek" przejmie nauczanie we wszystkich likwidowanych szkołach, a potem okaże się, że i tak Państwo będzie musiało je dotować bo będą to obiekty kultu religijnego, które na mocy konkordatu muszą być finansowane przez Państwo!
    Tak oto rośnie zdrowa tkanka Narodu, która przejmie władzę!
    Kto lekceważy to zjawisko, nie zna perfidii Kościoła.
    Kościół nie ingeruje w Państwo otwarcie, na arenie politycznej,
    Kościół ma od tego swoich wiernych wyznawców,
    do których przemawia w konfesjonale albo z ambony.
    Religia w szkołach została wprowadzona w gabinecie ministra (Samsonowicza).
    Krzyż w sejmie nie powiesili księża, lecz pobożni, fanatyczni posłowie-katolicy, wiedzeni "nauką Kościoła".
    W obłędnym szale fanatyzmu religijnego, dąży się do wprowadzenia ustawowego obowiązku, aby kobiety rodziły wszystko,
    co powstało na skutek zapłodnienia - bezmózgie kaleki, potworki, genetyczne zakalce, krokodylki...
    W publicznych szkołach, fanatyczni nauczyciele-katolicy, wprowadzają specyficzne, religijne regulaminy wewnętrzne.
    Urzędy publiczne obwieszone są krzyżami, powieszonymi przez fanatycznych religijnie urzędników, nie księży czy biskupów.
    Prezydent ma swojego kapelana, kapelana mają parlamentarzyści,
    są nawet resortowi kapelani w ministerstwach, wojsko ma
    ordynariat polowy i biskupa-generała...
    Państwowe kuratoria organizują konkursy wiedzy biblijnej...
    Katoliccy lekarze, na wezwanie fanatycznej, podobno tylko
    zausznicy, świętego JPII, składają uroczyste deklaracje wiary (! ! !)...
    Burmistrzowie, "zawierzają" całe gminy jakimś bóstwom...
    Tak, tak.
    To nie żarty, ja "kościółek" znam.
    Państwo, w swoje władanie metodycznie przejmuje Kościół, posługując się w tym "dziele" swoimi wiernymi "apostołami", ulokowanymi we wszystkich strukturach i konstytucyjnych organach władzy! To takie samo perfidne działanie, jak z tym krzyżem w sejmie.
    To nie efekt zabiegów księży, oni umywają ręce, to wola "ludu bożego".
    ...a po następnych wyborach, albo i wcześniej, obudzicie się kiedyś i będziecie musieli rozpocząć dzień, od malowania krzyży na drzwiach, jak podczas rzezi Hugenotów i innych tego typu praktyk religijnych przećwiczonych już w historii "kościoła".
    "Demokratycznie" wybrane władze samorządowe, będą mogły podjąć taką uchwałę !!

    Natomiast od września, deklaracje wiary będą składać rodzice dzieci uczęszczających
    na lekcje religii, potem, na wezwanie parlamentarnego zespołu do przeciwdziałania
    ateizacji Polski i osobiście posła Jaworskiego, parlamentarzyści, ministrowie, podlegli
    wojewodowie, samorządowcy, sędziowie, prokuratorzy, policjanci...
    KIEDY PRZYJDĄ Z KRZYŻAMI PODPALIĆ DOM,

    DOM W KTÓRYM MIESZKASZ,

    POLSKĘ,

    STAŃ U DRZWI ! ! ! ! ! ! ! !

  • zorn.gottes

    Oceniono 53 razy 45

    a dla katolickiej grupy uczniów:
    używam łyżki, noża i widelca.
    nie zaglądam nikomu w talerz
    nie przeklinam
    nie rzygam do miski
    nie pierdzę
    nie dłubię w nosie ani w d.
    po spożytym posiłku śpiewam:"boże coś polskę..."

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX