Parafia nie chce pomnika byka, bo to symbol pogański. Bartoś ostro: ignorancja, ośmieszanie religii, absurd

- To żenujący poziom problematyki, którą się podnosi. Oni ośmieszają religię. Robią ciemnogród. Przypadkowi ludzie trzęsą giełdą. To sytuacja absurdalna - tak filozof prof. Bartoś komentował głośną sprawę niedoszłego pomnika byka i niedźwiedzia na pl. Trzech Krzyży, który w sąsiedztwie kościoła św. Aleksandra postawić chciała Giełda Papierów Wartościowych.
Prof. Tadeusz Bartoś, filozof z Akademii Humanistycznej im. Gieysztora w Pułtusku, nie zostawił suchej nitki na przeciwnikach postawienia na stołecznym placu symboli giełdy - niedźwiedzia i byka. Ich zdaniem bowiem "powstanie wrażenie, że rzeźby są integralnie złączone z budynkiem kościoła, co może budzić mylne przekonanie, iż są symbolem biblijnego cielca spod góry Synaj, symbolu pogańskiego kultu". Sprawę opisała "Gazeta Stołeczna".

- To efekt horrendalnej ignorancji tych ludzi. Polega ona na tym, że się rzeczy kojarzy przypadkowo i robi wokół tego rwetes. Oni ośmieszają religię. Robią ciemnogród, przypadkowi ludzie trzęsą giełdą. To sytuacja absurdalna - ocenił prof. Bartoś, filozof.

Jego zdaniem poziom problematyki jest "żenujący". - Są ludzie, którzy mają obsesję na dopatrywanie się w innych złych sił. We mnie dopatrzyliby się z piętnastu. To się rozwija i jest bardzo niebezpieczne. Ludzie zwykłe rzeczy zaczynają traktować magicznie i widzieć "złe duchy", które należy wypędzić. Oni cofają się do skrajnych zabobonów - zauważył prof. Bartoś.

Jego zdaniem dyskusja na te tematy jest niemożliwa. - Oni nie chcą rozmawiać. Sprzeciw wobec pomnika to nie efekt pogłębionej myśli teologicznej. Po prostu proboszczowi się nie spodobało. Rada mówi "nie, bo nie" i koniec - powiedział filozof. - Obawiam się, że nasza giełda, która jest silna, przegra z radą duszpasterską kościoła św. Aleksandra - dodał.

DOSTĘP PREMIUM