Kowal: Rząd Holandii do dymisji. Powinni wysłać wojsko po ciała ofiar. Ale się boją

- Zginęło tylu obywateli bogatego, europejskiego państwa. Ciała ofiar sprofanowano. A holenderski rząd nie zrobił nic skutecznego, by zapobiec zniszczeniu materiału dowodowego. Powinni podać się do dymisji - mówił w TOK FM Paweł Kowal. - Gdyby tam się pojawiły służby porządkowe, to nie byłoby problemu. Ale świat się boi. Ten strach jest niewyobrażalny.
Malezyjski boeing 777 rozbił się w czwartek w obwodzie donieckim, objętym walkami wschodzie Ukrainy. Zginęło 298 osób, w tym 193 Holendrów. Panuje coraz większe przekonanie, że samolot został zestrzelony pociskiem rakietowym odpalonym z terenów kontrolowanych przez separatystów i że broń tę - zapewne zestaw rakietowy Buk - separatyści musieli otrzymać z Rosji.

Drugi Smoleńsk?

Po katastrofie malezyjskiego samolotu mnożą się wśród prawicowych publicystów i polityków nawiązania do Smoleńska. - Mi się wydaje, że Polska powinna podzielić się swoimi doświadczeniami prawnymi z Ukrainą w kontakcie z instytucjami rosyjskimi, bo to był najsłabszy element śledztwa po katastrofie smoleńskiej. To główna analogia, jaką widzę - mówił w TOK FM Paweł Kowal, były europoseł.

"Zarzutów dla terrorystów nie będzie"

- Ktoś powie, że polityczną odpowiedzialność za katastrofę ponosi Rosja, z jej sprzętu wystrzelono rakiety i zrobili to ludzie wspierani przez Rosję. Ale zacieranie materiału dowodowego spowoduje, że nikt nie poniesie odpowiedzialności za ten akt terroru. Nawet jeśli za kilka lat będzie można więcej wskórać w relacjach z Rosją, to zarzutów konkretnym terrorystom się nie postawi, bo nie będzie podstaw - uważa Paweł Kowal.

Trzęsienie ziemi na Kremlu?

Dodał jednak, że nie widzi symptomów upadku Putina. - Nie doceniamy w Rosji kilku elementów, które różnią ją od innych krajów w UE. Jeśli wyjmiemy Moskwę i Petersburg, to przecież w ciągu ostatnich siedmiu-ośmiu pokoleń nie było tak wysokiej stopy życia w porównaniu w Europą. Rosjanie przywykli do większych poświęceń. Nam to sobie trudno wyobrazić. Oni żyli w innych warunkach i mają dużo większą tolerancję na biedę. A głównym problemem Putina będą wkrótce problemy budżetowe. Druga kwestia jest taka, że Rosjanie są dużo bardziej podatni na propagandę. Problem mamy nie z Putinem, a Rosjanami. Jest ich większość i uważają, że Putin świetnie prowadzi politykę i tak trzeba. I może być taki moment, że będziemy trzymać kciuki za Putina, bo może pojawić się ryzyko kogoś bardziej radykalnego. Ale są też Rosjanie, którzy się czują kompletnie wyobcowani z tej polityki - mówił Kowal w programie Piotra Najsztuba "Prawda nas zaboli".

"Rząd Holandii powinien podać się do dymisji"

Oburzał się tym, że świat nie jest w stanie zadbać o swoich obywateli. - Jak się tak na chłodno przyjrzeć, to rządu w Holandii powinno już nie być - stwierdził Kowal.

- Zginęło tylu obywateli bogatego, europejskiego państwa. Ciała ofiar sprofanowano. A rząd nie zrobił nic skutecznego, by zapobiec zniszczeniu materiału dowodowego. Holandia powinna wysłać wojsko po ciała. Miejsce, gdzie spadł samolot, to nie są tereny wojenne, a rebelii. Przecież Ukraina poprosiła o wsparcie. Służby ratownicze z Holandii powinny tam być i wywierać presję. Gdyby tam się pojawiły służby porządkowe, to nie byłoby problemu. Ale świat się boi. Ten strach jest niewyobrażalny - komentował Kowal.

Unia "bawi się w krzesła"

Reakcja Unii Europejskiej na katastrofę jest niewystarczająca? - Jak mnie ktoś teraz pyta, co się dzieje w UE, to mówię, że jest zabawa w krzesła, w każdym kraju w Europie na weselach jest taka zabawa. Dziś w Unii jeszcze gra muzyka i wszyscy dbają o to, by nie wylądować tyłkiem na posadzce, a nie innym stołku. Kiedy jest taka koncentracja na własnych karierach, trudno o poważną politykę - komentował Kowal.

Ciała w pociągu-chłodni

Grupa holenderskich śledczych uzyskała - cztery dni po katastrofie samolotu - dostęp do zwłok ofiar, złożonych w wagonach-chłodniach w miejscowości Torez na wschodzie Ukrainy, niedaleko miejsca tragedii.

Inspektorzy pod kierownictwem Petera Van Vileta weszli do pociągu pod nadzorem uzbrojonych separatystów. Van Vilet powiedział, że ciała wydają się być przechowywane prawidłowo. - Obiecano nam, że pociąg odjedzie - poinformował, dodając, że nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi.

DOSTĘP PREMIUM