Gdzie te przeprosiny dla Kaczyńskiego? Palikot wciąż nie wykonał wyroku sądu

Janusz Palikot ma przeprosić Jarosława Kaczyńskiego m.in. za porównanie lidera PiS do Hitlera i Stalina oraz za swoją wypowiedź o psychopatycznych skłonnościach polityka prawicy. Tyle tylko, że wyrok zapadł w czerwcu, uprawomocnił się w połowie sierpnia, minęły ponad trzy tygodnie i dalej nic. - Czekał Kaczyński kilka lat na ten wyrok, to poczeka jeszcze kilka dni - mówi TOK FM Janusz Palikot.
Ustalona przez Sąd Okręgowy w Lublinie formuła przeprosin jest jasna. Przeprosiny mają brzmieć: "Przepraszam Pana Jarosława Kaczyńskiego za bezprawne naruszenie jego dóbr osobistych podczas wywiadu opublikowanego na Onet.pl w dniu 14 września 2010 roku. Oświadczam, iż moje stwierdzenie o psychopatycznych skłonnościach Jarosława Kaczyńskiego jest nieprawdziwe, a porównanie do Hitlera i Stalina - nieuzasadnione. Przepraszam, że naruszyłem dobre imię i godność osobistą Pana Jarosława Kaczyńskiego. Janusz Palikot".

Takie ogłoszenie, zgodnie z wyrokiem, powinno się pojawić na głównej stronie Onet.pl, nad nagłówkiem "Wiadomości", w ramce, czarną czcionką, na białym tle. I powinno "wisieć" na stronie przez trzy dni. Dodatkowo Palikot ma też wysłać przeprosiny do Jarosława Kaczyńskiego - przeprosiny na piśmie, tej samej treści, z własnoręcznym podpisem.

Wyrok prawomocny, a przeprosin nie ma?

Jak ustaliło TOK FM, wyrok uprawomocnił się 14 sierpnia, Palikot się od niego nie odwołał, a to oznacza, że powinien go wykonać. - Jeśli wyrok jest prawomocny, to wszystkie obowiązki, które sąd nałożył na pozwanego, powinny być wykonane. Jeśli nie są wykonane i wierzyciel, czyli w tym przypadku Jarosław Kaczyński, chce wyegzekwować, aby obowiązki wynikające z wyroku zostały wykonane, to jedyne co zostaje, to wszczęcie postępowania egzekucyjnego - mówi niezwiązana z tą sprawą adwokat, Paulina Lipińska.

W przypadku ogłoszenia na portalu w internecie sprawa jest prostsza. Bo teoretycznie, jak mówi nam sędzia Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie, tę część wyroku może wykonać sam wierzyciel, czyli lider PiS. - W pierwszej kolejności powinien zwrócić się do dłużnika (Palikota - przyp.red.), aby orzeczenie sądu wykonał. Jeśli tak się nie stanie, wierzyciel może wtedy wystąpić do sądu o wykonanie tej czynności na koszt dłużnika - tłumaczy Ozimek. W praktyce oznacza to, że Kaczyński mógłby zamówić publikację ogłoszenia na Onet.pl, a potem domagać się zwrotu poniesionych wydatków z tym związanych do Janusza Palikota.

Nie wyśle przeprosin na piśmie? Grzywna może wynieść nawet milion złotych

Z pismem z przeprosinami, które zgodnie z wyrokiem powinny trafić do Jarosława Kaczyńskiego, nie jest już tak łatwo. Tu Janusz Palikot musi to zrobić osobiście, bo nawet jeśli pismo wydrukuje, to i tak musi się pod nim własnoręcznie podpisać. Ale i w tym przypadku przepisy umożliwiają egzekucję postanowienia sądu. W grę wchodzi grzywna, a nawet grzywny, bo może być ich kilka - w sumie mogą wynieść nawet milion złotych.

W tym przypadku jest jeszcze coś: jeśli Kaczyński przeprosin na piśmie nie dostanie, sąd może podjąć decyzję, że oprócz grzywny Palikot ma zapłacić na jego rzecz określoną kwotę. - To rozwiązanie, które pozwala zapłacić konkretne sumy wierzycielowi za to, że dłużnik zwleka z wykonaniem zobowiązania, może być bardzo skuteczne. Po pierwsze, nie ma limitu takich kwot. I po drugie, są jakby adekwatne do skali niewywiązywania się z obowiązku, bo są liczone za każdy dzień zwłoki - tłumaczy mecenas Lipińska.

Co na to wszystko lider Twojego Ruchu?

W rozmowie z TOK FM mówi, że z wyrokiem lubelskiego sądu się nie zgadza i uważa go za niesprawiedliwy, ale "wyroki trzeba wykonywać". Dlatego taki ma też zamiar. Jak dodaje, do tej pory tego nie zrobił, bo brakowało i ciągle brakuje mu czasu. - Startuje kampania Marka Poznańskiego, kampania Andrzeja Rozenka, wcześniej kończyły się wakacje, przygotowywaliśmy ten tekst, był wielki entuzjazm w związku z wyborem Tuska. Czekał Kaczyński na ten wyrok kilka lat, to poczeka jeszcze kilka dni - mówi Palikot.

Wyrok wykona, ale... inaczej

Zapowiada, że wyrok wykona w ciągu kilku najbliższych dni, tyle że nie do końca tak, jak orzekł to sąd. Sąd wskazał wyraźnie, gdzie ogłoszenie ma się ukazać, na czyj koszt i w jakiej formie (treści). Palikot plan ma inny, o żadnym odpłatnym oświadczeniu nie ma mowy. - Zamieszczę to oświadczenie na moim blogu. Moje wypowiedzi były zawarte w blogu na Onet.pl i uważam, że ta formuła, że zamieszczę na blogu i będzie to na pewno jeszcze powtórzone na portalu, będzie wyczerpująca - mówi Palikot. Zastrzega, że jeśli Jarosław Kaczyński z pełnomocnikami uzna, że to rozwiązanie niezadowalające, "trzeba będzie pójść dalej". - Zacznijmy od takiej formy, która, wydaje mi się, że jest najbardziej oczekiwana i przez sąd, i przez opinię publiczną - wyjaśnia lider Twojego Ruchu.

Jeśli chodzi o pismo z przeprosinami, Palikot twierdzi, że je wyśle, wydrukowane z własnoręcznym podpisem. Zapewnia, że zrobi to niebawem.

Cały proces przed lubelskim sądem okręgowym toczył się kilka lat i dotyczył kilku wypowiedzi Janusza Palikota w różnych mediach w latach 2008-2010, chodziło m.in. o "Super Express", TVN24, TVP i portal Onet. Rozpraw było wiele, wniosków dowodowych również, m.in. o wezwanie na świadka Szymona Majewskiego, bo to w jego programie padły słowa porównującego Jarosława Kaczyńskiego do wilka: "zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie". Za słowa o wilku Palikot jednak przepraszać nie musi, bo program "Szymon Majewski Show" miał charakter satyryczny.

DOSTĘP PREMIUM