Baczyński: "Maczystowskie" było to, że Kaczyński wysłał szeregową posłankę do debaty z "lekarką z Szydłowca"

- Mówienie o tym, że Ewa Kopacz nie ma moralnego prawa sprawowania urzędu, to rozpędzenie się i walnięcie głową w ścianę. Nie rozumiem tej taktyki PiS - komentował Jerzy Baczyński, redaktor naczelny "Polityki".
Wczorajsze exposé premier Ewy Kopacz zdominowało dyskusję publicystów w Poranku Radia TOK FM.

Kopacz pokazała się jako "konkretna kobieta"

Jerzy Baczyński, redaktor naczelny tygodnika "Polityka", mówił: - Exposé nie było "obamowskie". Pani premier unikała opisu wizji tego, jaka jest jej wizja społeczeństwa, gdzie powinniśmy się znaleźć i do czego jej polityka ma zmierzać. Retoryka pełna patosu nie bardzo pasuje do jej osobowości. Ale niewątpliwie Kopacz chciała się pokazać jako kobieta konkretna, praktyczna, nieględząca. Ta jej kobiecość, na szczęście niedemonstrowana werbalnie, mieściła się w pakiecie "bliżej ludzi" - komentował Baczyński.

Ostrzej z kolei wypowiadał się o szeroko komentowanym medialnie geście prezesa PiS, który podał Donaldowi Tuskowi rękę.

Tuska nie ma. Kto jest najważniejszy? Kaczyński. Wiadomo

Baczyński nie dał się nabrać na to "pojednanie". - Kaczyński uścisnął dłoń Tuska, a potem wysłał na sejmową mównicę posłankę Annę Zalewską, która w partii jest w trzecią czy czwartą linią. To, że na lekarkę z Szydłowca wysyła się nauczycielkę ze Świebodzic, było maczystowskie i mizogińskie - stwierdził naczelny "Polityki".

- Kaczyński wysłał sygnał - "jedynym politykiem, z którym mogłem się potykać, to był Donald Tusk. Nowy rząd to grupa zastępców. Jest jeden ważny polityk jest w kraju i tym politykiem jestem ja" - mówił gość Janiny Paradowskiej.

Zalewska mówiła m.in. o tym, że Ewa Kopacz nie ma moralnego prawa sprawowania urzędu szefa Rady Ministrów. - To było jak rozpędzenie się i walnięcie głową w ścianę. Nie rozumiem tej taktyki PiS - mówił Baczyński.

Janina Paradowska mowę Zalewskiej określiła jako "haniebną".

Zdaniem Baczyńskiego w ciągu najbliższych tygodni będziemy mieli pokaz lekceważenia "tej pani, która jakieś rzeczy naplotła".

Kalisz: To był nieładny, bezpardonowy atak

A Hofman chodzi po telewizjach z przekazem...

- Z tym przekazem chodzi po mediach Adam Hofman i mówi, że exposé to żenada i kompromitacja - mówił Baczyński, odnosząc się zapewne choćby do porannej wizyty rzecznika PiS w TVN24, gdzie mówił, że "Kopacz trzy poziomy niżej niż Jarosław Kaczyński. Umie tylko czytać z kartki".

Czy PiS wypada używać słowa "prowincjonalny"?

Baczyński podejrzewa, że w partii może być jednak problem z określaniem premier. Tusk był "chłopcem w krótkich spodenkach", ale nazywanie Kopacz "prowincjonalną lekarką z Szydłowca" - co już się zdarzało - nie jest dobre z punktu widzenia partii, która nie może lekceważąco wypowiadać się o pracy ludzi w regionach, skoro to właśnie do nich chce zwracać się PiS.

Czapiński: bez drażliwości ideologicznych, sprawy blisko życia

Janusz Czapiński zauważył z kolei, że exposé Ewy Kopacz było "oczyszczone z ideologiczno-aksjologicznych wątków". - Ktoś sprawdził, co Polakom doskwiera i co w pierwszej kolejności trzeba załatwić. I na liście były drobne nieracjonalności, a nie potrzeba przeorania Polski - zauważył w TOK FM komentator.

Wroński: dobrze, że nie mówiła "premierka"

- Ewa Kopacz podczas exposé była wyluzowana, spokojna, a to się bardzo liczy. Exposé było dobre. Najwyraźniej po falstarcie z prezentacją rządu przestała słuchać podszeptów magików od dobrych rad. Ucieszyło mnie, że powiedziała, że jest "premierem", a nie "premierką" czy "premierą". Te wszystkie spory leksykalne umniejszają wagę urzędu. I dobrze, że powiedziała, że jest lekarką, a nie kobietą. Wyjście w stronę opozycji i zepchnięcie jej do narożnika w kobiecym stylu było ciekawe. "No panowie, bijecie się w tej piaskownicy, pogódźcie się już" - komentował Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej". - Część rzeczy, o których mówiła w Sejmie, to kończone programy rządu Donalda Tuska. Kopacz przedstawiła listę spraw do załatwienia, a nie wielką wizję - tak to w rozmowie ze mną oceniał Aleksander Hall. Kopacz przedstawiła nie swoje obietnice, ale plany, które Polska zakończy w 2016 czy 2022 roku. Polska jako państwo - stwierdził publicysta.

DOSTĘP PREMIUM