Komentarze (211)
"...i wtedy usłyszałem, że jestem doktorem Mengele, a polecenia to mogę sobie wydawać żonie" - praca na SOR-ze oczami lekarza
Zaloguj się
  • dk.85

    Oceniono 92 razy 36

    jak obrazaja, to funkcjonariusz publiczny, jak chodzi o kase to- to najlepiej prywatna praktyka po godzinach, jak chodzi o bledy w sztuce- to funkcjonariusz publiczny i brak odpowiedzialnosci, itd. itd.

    qrde, trace rachube w tej schozofrenii

  • joankb

    Oceniono 60 razy 40

    Myślę, że w gabinetach, do których nie ma paromiesięcznych kolejek, gdzie nie trzeba walczyć o badania, o profilaktykę - mniej jest też agresji.
    To NIE JEST usprawiedliwienia, ale to jest jedna z najważniejszych przyczyn.

  • mietekkowalski

    Oceniono 87 razy 37

    Płakałem jak czytałem.... pacjenci, lekarzom zgotowali taki los.

  • slade1972

    Oceniono 29 razy -15

    Ci ludzie słusznie zasługują na takie miano!
    To Anioły Śmierci w białych fartuchach!
    Zwykli mordercy!

  • Jan Woreczko

    Oceniono 98 razy 44

    Lekarze powinni zajmować się tylko pacjentami w krawatach, gdyż jak od dawna wiadomo, pacjent w krawacie jest mniej awanturujący się.

  • kniazwitold

    Oceniono 31 razy -11

    Lekarz nie jest funkcjonariuszem publicznym. Przysięga Hipokratesa to nie to samo co praca np. w policji, gdzie codziennie naraża się własne zdrowie i życie, więc na jakiej podstawie??

    Doktorek usłyszł kilka słów prawdy o sobie i jego rozdęte ego nie było w stanie tego zaakceptować. Jeżeli lekarzy obowiązują procedury, to tak samo proceduralnie może domagać się i żądać leczenia i pomocy pacjent, który zostal przez ZUS okradziony na ten poczet.
    Rządania lekarskie dotyczące ich pensji są święte, żadania pacjenta są wugórowane i bezzasadne?

    Jak nie podoba się ten system lekarzom to zawsze mogą zostać spawaczem, albo kasjerką w supermarkecie.

  • jogar

    Oceniono 216 razy 130

    O SORach tylko źle sie mówi. Podam przykład młodej kobiety przed 30tką- w nocy ogromny ból głowy po raz pierwszy w życiu. Przeczekała do rano i wtedy zadzwoniła po pogotowie. SOR- diagnoza bez badań tylko na podstawie wywiadu- zwykła migrena. Tak przeleżała długi czas w ogromnym bólu aż jej rodzic narobił rabanu i zrobiono wtedy tomograf a potem rezonans. Okazało się, ze pękniety tętniak. Gdyby nie pomoc tzw ogólnopolska rodziny i znajomych pewnie by juz nie żyła. Załatwiono szybko w szpitalu w mieście o 150km dalej miejsce, juz po operacji, wszyscy mają nadzieję, że bedzie dobrze. Przy każdej takiej sytuacji piszę, że bardzo dobre szpitale i lekarzy przejmujących się pacjentami to mamy tylko w serialach- "Na dobre i złe" i "Lekarze". W zyciu jest strasznie więc lepiej nie chorować bo zabije nas obojętność lekarzy i ich podejście (to migrena) oraz procedury, na które się oni powołują. A ja myślę, że to nie procedury tylko zwyczajny brak serca u tych co powinni leczyć. Kasa przesłoniła wam wszystko.

  • zosiastaszel

    Oceniono 302 razy 252

    Opisano tutaj dwa przypadki..pierwszy, dotyczył ojca PRAWNIKA....czyżby dlatego wyrok małej szkodliwości społecznej?...bo przy drugim już tego nie było, mniemam że pacjentka z rwą..nie byla prawnikiem...nasuwa się powiedzenie...ręka rękę myje!!!!!

  • elokfencjah

    Oceniono 208 razy 150

    Rozumiem rozgoryczenie lekarzy ale warto też wspomnieć że sami nie są najlepszym przykładem kulturalnych zachowań. Ostatnia wizyta na SORze po upadku na rowerze skończyła się litanią ku..ew i ch...ów ze strony lekarza który stwierdził że jako osoba z niepełnosprawnością powinienem siedzieć w domu a nie jeździć na rowerze i że przez takich jak ja ktoś inny nie otrzymuje pomocy. Dodam że byłem trzeźwy i do 15 ku..wy pod moim adresem uprzejmy wobec pana doktora.

  • paliwoda2

    Oceniono 22 razy -2

    Strasznie uraźliwy medyk. Szkoda , że srodowisko medyczne tak wyczulone na punkcie swojego honoru milczy i nie zabiera głosu w przypadku ewidentnych wyczynów swoich kolegów. Ludzie umierają wskutek skandalicznych zaniedbań, arogancji , nieuctwa lekarzy.Przykładów jest multum:przypomnę umarłe blixniaki, córeczke ciężarowca, 8 letniego chłopaka , którego nie przyjął szpital itd itd. Lekarze milczą.

  • fartowny.g

    Oceniono 40 razy -4

    haha. Środowisko lekarskie utrzymuje stan niewydolności służby i sie skarży. Paradne.

  • red-akcja

    Oceniono 13 razy -9

    Wulgarność do życia publicznego wprowadził u nas tofaszysz Palikot. Proszę jemu podziękować.

  • drzejms-buond

    Oceniono 83 razy 51

    czy ktoś PRZEANALIZOWAŁ skąd ta "nagła" agresja wśród pacjentów?

  • swan_ganz

    Oceniono 18 razy -6

    "głosiła się do niej pacjentka z dolegliwościami tzw. rwy kulszowej. Lekarka uznała, że nie jest to przypadek zagrażający życiu i poprosiła, by chora przeszła do pobliskiej przychodni całodobowej,"

    rwa kulszowa faktycznie życiu nie zagraża ale jest cholernie bolesna... Nie można było dać pacjentce zastrzyku z pyralginy w dupską i dopiero potem odesłać do rodzinnego? Albo przynajmniej jakąś nospę oraz diclofenac ? Jak człowieka napieprzają nery tak że ma ochotę gryźć tynk a tu inny człowiek wykopuje do ze szpitala bez udzielania jakiejkolwiek pomocy to tak człowiek ma pełne prawo się wcurwić i pojechać takiemu lekarzowi po rodzinnym pochodzeniu czy obyczajach seksualnych.. Tym bardziej, że to jest tylko sprawa podjęcia decyzji bo i sam zastrzyk czy podanie piguł to pielęgniarki załatwią i lekarz jednym poleceniem załatwia sprawę cierpiącego pacjenta a potem może swój drogocenny czas poświęcić ratowaniu życia...

  • szela81

    Oceniono 127 razy 97

    Przecież cały internet jest pełny porad typu - nie czekaj na kolejkę jedź wieczorem na SOR (brzydkie słowa) muszą przyjąć, to jest ich psi obowiązek i zrobią tomografię bez czekania, oraz diagnozy - u mnie na USG nie było widać dopiero na CT, płacicie składki to się domagajcie (brzydkie słowa) muszą zrobić CT jak powiecie że mocno boli albo nagłe itp. potem SOR jest traktowany jako przychodnia dla cwaniaków...

  • bratpit2005

    Oceniono 106 razy 68

    wchodzi młody człowiek na SOR
    to że badam rozebranego chorego mu nie przeszkadza
    " wie pan jestem tu u żony w odwiedzinach na ginekologii i pomyślałem że mam trochę czasu to przyszedłem sobie zrobić CT" to pan mnie przyjmie i zrobi CT.
    dlaczego mam mu CT zrobić nie mówił bo on chce i tyle.

    najlepiej lubię chorych Polaków z Anglii,
    takich zachowań brak grzeczni uprzejmi przychodzą po poradę pomoc itp pytając najpierw czy ich ubezpieczenie wystarczy na nasze usługi.
    wszyscy powinni trafić na wyspy lub di USA na takie szkolenie dla pacjentów

  • 13goszka

    Oceniono 60 razy 42

    Agresywni pacjenci na SORach to niestety codzienność. Sytuację nieznacznie poprawia podział pacjentów pod względem ciężkości stanu i informacja o czasie oczekiwania na wizytę. Niemniej jednak nie zazdroszczę pracy.

  • jerzdna1969

    Oceniono 67 razy 5

    Jeden pozytywny artykul na temat naszej pracy. Zadnych komentarzy ze strony krzykaczy??? Nie dziwie sie, umiecie tylko pluc jadem.

  • nighthawk00

    Oceniono 1 raz -1

    "Ale nie każdy przegrywa. Jest i wygrana"
    ciekawe czy bylaby wygrana jakby tez byl prawnik....

  • aron2004

    Oceniono 12 razy -4

    Trzeba POdnieść POdatki, zwiększyć pensje lekarzom, to przyjadą do nas lekarze z innych krajów zachęceni wysokimi pensjami a nasze niedouczone konowały pójdą na bezrobocie. Ale Polak woli nie płacić POdatków a potem sobie ponarzekać. Tak jest taniej.

  • nepwk

    Oceniono 10 razy -2

    takie coś tylko w UBekistanie jest możliwe, jest skarga na lekarza i co on robi?
    odrazu składa kontrskargę na pacjenta, to samo robią policjanci jak się na ich bezprawie poskarżysz.
    by żyło się lepiej?

  • mic234

    Oceniono 148 razy 40

    Zwykle cichy i spokojny pacjent umiera sobie sam w kąciku poczekalni. Jeśli nie rozedrze ryja, to kompletnie nikogo nie obchodzi. Ja już wolę obrazić Wielce Szanownego Pana Doktora i być leczony niż cichutko umierać pod jego drzwiami.

  • acototak

    Oceniono 4 razy 0

    Jak się nazywała ta marna lubelska papuga?

  • to_ja_tu_bylem

    Oceniono 156 razy 118

    Niestety, sam (jako pacjent) byłem świadkiem niewiarygodnie chamskich zachować innych pacjentów. Skala jest ogromna, prawie zawsze w kolejce znajdzie się ktoś ubliżający lekarzom. Lekarze nie są święci, zdarzają się naprawdę odrażające typy, jednak częściej się spotkałem z chamstwem pacjentów niż lekarzy.

  • joebananas

    Oceniono 41 razy -5

    prawda jest taka że lekarze uważają się za panów życia i śmierci, tak też traktują pacjentów a w rzeczywistości wykonują usługi na rzecz ludności za pieniądze, nie widze różnicy pomiędzy lekarzem a szewcem, obydwaj powinni podlegac prawom rynku to i ego u tych drugich uległo by redukcji. W prywatnych klinikach ci sami lekarze którzy są chamami i burakami nagle stają się bardzo sympatyczni

  • modarz

    Oceniono 9 razy 5

    pacjenci powinni sie poczuc bardziej odpowiedzialni za swoje zycie i zdrowie a nie zwalac wszystko na lekarzy. Nie stawil sie w dniu wizyty - kara do skladki zdrowotnej. Nie zastosowal sie do zalecen - kara do skladki. Zachowuje od kilku lat otylosc bez zmian w wadze - kary. Itd. A tak jeden sie zapisze do 10 tych samych spacjalistow, wydluzy sztucznie kolejki, do tego przyjdzie z pretensjami czemu ma wrzody na zoladku i rozpieprzona watrobe, a pali i pije dzien w dzien, do tego wpieprza sam smalec.

  • aron2004

    Oceniono 6 razy 2

    Po prostu lekarz jeżeli pacjent podnosi na niego głos to powinien wzywać policję i składać oskarżenie o utrudnianie pracy lekarzowi, co może doprowadzić do pomyłki, a potem do śmierci pacjenta.

  • tomek693

    Oceniono 13 razy 5

    Kilka razy byłem świadkiem niesłychanego chamstwa ze strony pacjentów. Przychodza na SOR(oddział ratunkowy) ze skirowaniem!!!! czyli nie rarunek, a zwykle badanie i jak lekarz odmawia, bo ratuje naprawdę zagrozone zycie- wszczynaja awanturę.Sam nagle zachorowałem na półpasie. Musoalem czekać z dwie godziny, bo przd mną było kilku starszych ludzi ze skierowaniami, którym nie chcialo się czekac w kolejce w NFZ, tylko chcieli miec wszystko na SORze.Wyzywali lekarza od róznych, bo im grzecznie odmówił i skierował zgodnie ze skierowaniem do przychodni.

  • chasingcars

    Oceniono 77 razy 53

    Z doświadczenia wiem, ze lekarze nie są "swieci". Jak dostałam sie do rodzinnego z goraczka 39.9 stopni, to powiedzial mi, ze owszem mam wysoka temp. ale to zwykly wirus i nie powinnam mu w takiej sytuacji zawracać głowy. On ma przeciez tylu pacjentów, a tu mu ze zwykla gorączką przylazlam. Byl oburzony i niezadowolony. Pokrzyczal jeszcze na odchodne, po czym rzucił, ze następnym razem mam sobie darować wizytę. Kilka godzin później. wieźli mnie na sygnale do szpitala. Diagnoza - ostra infekcja nerek. Nie dość, ze prawie poslal mnie na tamten swiat, bo nie przeprowadził wywiadu dotyczącego moich dolegliwości, to jeszcze krzyczał, ze mu głowę zawracam. Baran jeden.

  • kana33

    Oceniono 6 razy -4

    Podstawowe pytanie - niech autor wskaże na jakiej podstawie twierdzi, że lekarz jest funkcjonariuszem publicznym? Definicja funkcjonariusza publicznego zawarta w art. 115 par. 13 kk w żadnym punkcie nie wymienia lekarza. Co najwyżej dyrektor szpitala w SPZOZ na zasadzie punktu 6 choć też nie wprost, ale nie każdy lekarz!

  • aron2004

    Oceniono 12 razy -2

    Lekarz powinien zarabiać tyle co nauczyciel, wtedy do zawodu szliby ludzie z powołaniem, a nie z żądzą zysku.

  • niezalany

    Oceniono 7 razy 1

    znieczulica, brak empatii i inne nielicujące z tym zawodem zachowania, biegunowo odległe od przysięgi hipokratesa - to najkrótsza charakterystyka większości polskich lekarzy.
    wiem że to co napisałem powyżej jest krzywdzące i może zaboleć bo są również ci wspaniali lekarze i dobrzy ludzie tyle, że to wyjątki potwierdzające regułę...

  • gnom_opluwacz

    Oceniono 21 razy -3

    No i słusznie, że przegrał. Po pierwsze, "ochrona funkcjonariuszy publicznych" naprawdę nie jest czymś, co powinno być nadużywane, a w prawie polskim zrobiono z tego wytrych. Lekarz? Funkcjonariusz publiczny. Nauczyciel? Funkcjonariusz publiczny. Itd. itp.

    Po drugie - na znieważenie są osobne przepisy. Jest art. 216, taki sam dla wszystkich. Jest możliwość wytoczenia pozwu z przepisów prawa cywilnego - i właśnie tych przepisów powinno się używać. Zachowując wszelkie proporcje: jeśli na ulicy jakiś pijak mnie popchnie, to nie jest to usiłowanie zabójstwa, a naruszenie nietykalności osobistej. I gdybym chciał się sądzić z usiłowania zabojstwa, to sąd zupełnie przytomnie uznałby, że nic z tego.

    Natomiast, owszem, uważam, że gdyby pacjenta pozwać, albo też oskarżyć z innych przepisów, sąd powinien przyznać rację lekarzowi.

    Po trzecie: teraz jest oburzenie, że lekarz przegrał. Za parę tygodni jakaś inna gazeta (albo ta sama) przedstawi podobne wydarzenie od strony pacjenta - i w komciach poczytamy sobie, że "prawniczo-lekarska mafia...".

    Ot, "żetelnoźdź" naszych mediów.

  • nixodus

    0

    Najgorsze jest to, że na SOR przyjmowani są wszyscy pacjenci do jednej puli (ciężko chorzy, lekko i pijaczki). Miałem podejrzenie o złamaną rękę i czekałem ok 7h na swoją kolej. Moja sprawa była błaha, jak by była możliwość to nawet prywatnie bym poszedł zrobił prześwietlenie i ewentualnie gips. A tak to mój cały dzień stracony + zajmuje czas specjalistą z błahego powodu, bo nie mam gdzie z tym iść.

  • doriano123

    Oceniono 4 razy 4

    Dlatego poniżej 120/h, czyli standart dla pracujących w spokojnym gabinecie, to absolutne minimum. Wychodzi 2880 zł za dyżur.

  • 123waz

    Oceniono 9 razy -1

    U nas sądy karzą tylko tych co obrazili uczucia religijne ....a porządnych ludzi , którzy zostają obrażeni jeszcze karzą , albo upokarzaja przed sądami. Polski wymiar sprawiedliwosci to dno.

  • twstyropian

    Oceniono 13 razy -5

    SOR dostaje za każdego pacjenta 1500 zł. Czyli 1000 pacjentów dziennie = 150 000 x 30 dni =4 500 000 zł x 12 mcy = 54 000 000. 54 miliony złotych. Ja się pytam gdzie są te pieniądze ??? bo za to można kupić 20 CT/MRI, 500 aparatów usg - a przecież na SOR jest 1 stare CT, 1 stare usg ?

  • f780479

    Oceniono 15 razy -7

    1. Jak często skargi (uzasadnione lub nie) pacjentów i ich rodzin skutkują przykrymi konsekwencjami dla lekarzy?
    2. Czy, konkretnie, pan Grzegorz miał jakieś przykrości ze strony dyrektora szpitala lub instytucji, do których trafiły paszkwile? A jeśli tak, to czy wyjaśnienie sprawy wiązało się z jakimiś kłopotliwymi procedurami?
    3. Czy nazwanie go "doktorem Mengele" spowodowało, że koledzy, przełożeni, inni pacjenci, sąsiedzi, rodzina i kto tam jeszcze stracili do niego szacunek?
    4. Czy jego zdaniem, jako lekarza, stres wywołany ciężkim stanem (mówiąc wprost: terminalnym) bardzo bliskiej osoby może mieć wpływ na zachowanie człowieka, popychając go do reakcji nieracjonalnych i nieproporcjonalnych do okoliczności?
    4. Autor artykułu stwierdza, że agresja fizyczna na SORach praktycznie się nie zdarza, ale to nie znaczy, że nie może się zdarzyć. Czy wówczas na SORze istniało takie zagrożenie i jakimi środkami dysponował lekarz, by je, w razie czego, zneutralizować? Czy napastnik miał niebezpieczne narzędzia, a doktor był sam, bez możliwości wezwania ochrony lub kogokolwiek innego na pomoc?
    5. Czy poza prywatną (oczywiście całkowicie usprawiedliwioną) satysfakcją z ukarania chama przez sąd, pan Grzegorz widzi jakieś inne korzyści z takiej kary? Czy np. sądzi, że pod wpływem nauczki udzielonej jednemu awanturnikowi przyszli pacjenci i i ich krewni dwa razy się zastanowią, zanim zaczną krzyczeć, miotać k***ami i używać wobec lekarzy obraźliwych porównań?

    A tak w ogóle, to wszystkim życzę zdrowia i spokoju, zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym.

  • il_pino

    Oceniono 49 razy 19

    gdyby na SOR trafiali tylko ludzie z zagrożeniem życia lub bardzo istotnym zdrowia to nie byłoby takiego zamieszania. gdyby do opieki nocnej (ambulatoriów) trafiały osoby wymagające nagłej pomocy (tak kontraktuje NFZ usługi) to znowu byłoby mniej zamieszania. Ale tak nie jest bo lepiej jechać na SOR bo tam zrobią badania, lepiej iść do opieki nocnej bo w ciągu dnia nie ma się czasu iść do swojej przychodni. Pacjenci sami oszukują, naginają sytuacje a potem jest zamieszanie. Kilka przykładów: ok. 23 człowiek zauważa dwie czerwone swędzące kropki na nodze (takie jak po ugryzieniu komara) i idzie do ambulatorium opieki nocnej ..... godzina 1 w nocy - człowiek robi porządki w domu, znajduje stare zdjęcie rtg i opis jakiejś zmiany - przychodzi natychmiast z tym do nocnego ambulatorium twierdząc ze ma guza w płucach i żąda natychmiastowej pomocy. Młoda studentka przychodzi w środku nocy do ambulatorium z bólem stopy - okazuje się że ma kamień w bucie. Takich przypadków jest każdego dnia wiele w skali całego kraju. Nie słyszałem żeby lekarze w Anglii czy Niemczech mieli takie przypadki. Co się dzieje z naszym społeczeństwem.

  • malgojb

    Oceniono 11 razy -3

    A nie skarżą pacjentów za wiek albo wygląd, że obraża ich poczucie własnej wartości? Bo i to paniczykom przeszkadza. Co więcej jakie to przestępstwo, że żądam jakiegoś badania? Bez roszczeniowości to by nic nie zlecili. A i do ich kompetencji nie można mieć pewności. A traktowanie bólu na poziomie niezagrażania życiu a potem oburzenie, że pacjent uważa inaczej i powie co myśli to naprawdę wielki szacunek dla ich ciężkiej krzywdy. Sami to z byle pierdółką lecą na pełne badanie do szpitala, ale reszta to powinna wić się w bólu na progu. I parę cytatów. "Boli? I musi boleć. A miała pani już 70-lat. Źle się pani czuje, a moja mama jak się źle czuje." Założę się, że każdy może kilka innych ładnych kwiatków przytoczyć.
    A traktowanie zwłaszcza starszych pacjentów to po prostu splunięcie przez ramię by odczynić ich urok.

  • rysek

    Oceniono 8 razy 0

    Osobiście miałam niestety sposobność zetknąć się w ciągu kilku dosłownie godzin z dwoma skrajnie różnymi zachowaniami lekarzy. W nocy przyjechałam do szpitala na SOR (Warszawa- Marszałkowska) z 5 letnia córką, która bardzo wymiotowała, już wtedy widziałam że jest odwodniona - Pani w recepcji na SORze spytała mnie o skierowanie? Mówię, że to to przecierz SOR i tu nie trzeba skierowania, ale ta swoje nie przyjmie bez skierowania. Powiedziałam że w takim razie wezwę karetkę do szpitala, oburzyła się i stwiedziła że w takim razie ona uprzedzi lekarkę że czeka ją "trudny" pacjent. Pani Doktor po 40 min obejrzała dziecko - czas wizyty w porywach do 8 minut i stwierdziła że dziecko tak już ma i za chwile jej przejdzie. (dodam, że w gabinecie dziecko zdążyło raz zwymiotować co strasznie zezłosciło Panią doktor i powiedziała że dziecko jest niewychowane. Dodam że była prawie nieprzytomna i naprawde było jej wszysto jedno gdzie i na kogo wymiotuje). Diagnoza - niestrawność i odesłanie do domu z zaleceniem pojenia. Nie powiem co mi się wtedy cisnęło na usta. Z drugiej strony straszna bezsilność. dyżur pediatryczny w tym szpitalu do 7.00 rano
    Przeczekaliśmy do 7.00 i pojechaliśmy na Kopernika. Pani w recepcji w pierwszej chwili nie zapytała nawet o dokumenty, natychmiast wezwała lekarkę, która nie czekała w gabinecie tylko wyszła do nas do poczekalni by było szybciej. Potem mąż z dzieckiem i Panią doktor przeszli do gabinetu by od razu pobrać dziecku krew i by mogła zadzwonić uprzedzając o konieczności szybkich badań. Ja w tym czasie z recepcjonistką załatwiłam formalności. Dzięki takiemu podejściu dużo spokojniejsza. Pół godziny później po pierwszych badaniach usg , krwi i jeszcze innych okazało się, że dziecku przestawały pracować nerki, dojachaliśmy dosłownie w ostatnich minutach by zmiany były nieodwracalne. Dodam, że Pani Doktor z pierwszej placówki nie miela sobie nic do zarzucenia!!! Mogłabym ją zwyzywać, ale tego nie zrobiłam bo po pierwsze szkoda na to mojego czasu i moich nerwów. Kiedyś zapewne los jej odda to na co zasłużyła. Nie poszliśmy do sądu, bo tam jest jeszcze większy bałagan i prawo nie jest dla zwykłego śmiertelnika. Za to druga Pani Doktor nie przyjęła nawet czekoladek w podziękowaniu - "nie musicie mi Państwo dziękować bo to jest moja praca" czekoladki oddała dzieciom z innego oddziału.

  • lili2014

    Oceniono 67 razy 17

    Pacjent też ma swoje prawa .Słowa pani doktor:" Pracy lekarza nie może krytykować nawet inny lekarz, tylko są do tego powołane specjalne osoby, specjalne gremia, które oceniają prawidłowość naszej pracy " tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że większość lekarzy postrzega siebie jako bogów. Są zadufani w sobie i nie mają cienia empati dla pacjenta, który ma prawo do pełnej informacji o swoim zdrowiu, sposobie leczenia itd. Zupełnie nie zwracają uwagi, ze pacjent przychodzi do nich ze swoim najcennejszym dobrem, czyli zyciem i zdrowiem i powinni również posłuchać co pacjent ma do powiedzenia na ten temat. W końcu to jego ciało. Zawsze będę obdarzać lekarzy ograniczonym zaufaniem. Są tylko ludźmi i też popełniają błędy,do czego nigdy się nie przyznają. Tak więc jako pacjentka zawsze będę poddawać ich krytyce i ocenie. Nie robię tego w sposób chamski ale konkretny i do bólu punktuje każde potknięcie. Oczywiście budzi to wielkie oburzenie. To dziwne, że każdy lekarz uważa że pacjent powinnien mu bezgranicznie zaufać ( mimo przedmiotowego traktowania). A na koniec : u mnie w rodzinie zawsze uważano ze trzeba poradzić się 5 lekarzy żeby naprawdę dowiedzieć się co dolega.....

  • gefreiterhaber

    Oceniono 11 razy -5

    Dzieci które umierają nieprzyjęte na SOR, dorosły, który umiera nieprzyjęty na SOR - przy dobrym prawniku za takie działania byłyby wielomilionowe odszkodowania. Poczytajcie też ustawę - SOR ma obowiązek zająć się KAŻDYM pacjentem - nie ma czegoś takiego, że pacjent sam określa czy jest zgrożenie życia czy nie - od tego jest SOR, żeby zrobił badania, przepisał leki i zajął się pacjentem - za to każdy płaci składki na NFZ.

  • bob2436

    Oceniono 5 razy -1

    To jest jeszcze jeden dowód na raka, który toczy naszą służbę zdrowia. Gdyby opieka podstawowa i specjalistyczna działała prawidłowo, SORy nie miałbyby aż tyle roboty. Ale jak się człowiek zetknie najpierw w lekarzem "pierwszego kontaktu", który może co najwyżej pokiwać głową, a potem wypisać skierowanie, jak się potem dowiaduje, że badanie będzie miał np. za 3 albo 5 miesięcy, to taka go ku...ca bierze, że jak już trafi na ten SOR, miałby ochotę pozabijać tych wszystkich medyków.

    Ludzie mają tego dość. Sadzimy się na potęgę gospodarczą a z najprostszymi problemami nie dajemy rady. Proponuję wpuścić lekarzy z Ukrainy żeby było więcej specjalistów. Oni sobie biedacy zarobią, my będziemy później umierać.

  • ehtarr

    Oceniono 13 razy 1

    Lekarze w Polsce to jak wiadomo wzór cnót, kultury i empatii. Szkoda tylko, że ciągle czytamy o kolejnych zgonach, bo "lekarz nie uznał za konieczne wykonanie jakichś tam badań, przez co źle zdiagnozował chorobę". Chcieliby mieć charyzmę doktora House'a a wychodzi z nich zwykłe chamstwo i słoma z butów.

  • dladladla

    Oceniono 11 razy 5

    Trudno dodać coś więcej. Tak jest w całym kraju. Ale jak by pana prokuratora lub pana sędziego tak ktoś zwyzywał uuuuuu! To by było nie w kij pierdział. Możliwe nawet zawiasy. Ale cóż, zrobiono z nas grupę zawodową do opluwania, znieważania i wyjmowania odszkodowań. Wśród pacjentów wyrobił się nawyk, leczenia w SOR a nie w poradni. Do tego trzeba mocno krzyczeć, to jest duża szansa na uzyskanie szybko, tego co się wyczytało w internecie. Zresztą najlepiej leczyć się w nocy. Dodatkowo, zawsze można z fasonem zajechać darmową taksówką w czerwonej obstawie. I najpierw trzeba "umierać" a potem ewentualnie krzyczeć i straszyć np. tubą PO -> TVNem. Do przychodni nie, bo kolejka, bo numerek, bo praca, bo myślałem ( jakoś tego na ogół nie widać) że przejdzie. POZ też oszczędza jak może i albo doktor sam odsyła do szpitala na badania, albo ma zabronione robienie badań. Pierwszy przykład z dyżuru; skierownanie zap.płuc, w ręku recepta na antybiotyk i inne leki. Po co doktor dał panu skierowanie? A, bo mi tu szybko zrobią zdjęcie i mam z nim wrócić do przychodni i pokazać doktorowi. Takie zachowania i skierowania to już norma. W pewnym stopniu staram się to usprawiedliwiać natłokiem nudzących się emerytów lub hipochondrycznych upierdasów, blokujących miejsca chorym. Zresztą lecznice pakietowe też nie są lepsze: masz kiepski pakiet, to zapakują we własną karetę i wio na SOR. I w ten sposób "zawał", który przyszedł na własnych nogach, ginie w gąszczu :umierających mamusi i tatusia dobrze po 80ce, którzy nagle się pogorszyli w kontakcie, osłabli a wczoraj grali na puzonie i trzeba ich szybko poddać liftingowi, najlepiej kroplówką wzmacniająca (nie potrafię odgadnąć skąd oni wzięli tą nazwę) i tomografią lub rezonansem a potem odciążyć kochającą rodzinę kilkoma dniami w oddziale interny lub tez w gąszczu rwy kulszowych, biegunek, drętwienia rąk, gorączek i zwrotów głowy - a wszystko osiąga liczbę ok 200/dobę oraz trwa od kliku dni. Najlepiej jeszcze zawołąć neurologa, laryngologa, zrobić koronarografię, USG wszystkiego i full wypas badań laboratoryjnych. W związku z tym czas oczekiwania jest i będzie długi, bo trzeba najpierw przeglądnąć z czym są pacjenci porejestrowani (dzięki Bogu sporo umie rozpoznać, stan zagrożenia życia), zbadać tych którzy tego wymagają natychmiast, zlecić badania ( ktoś je musi pobrać, zanieść, odebrać), zrobić obrazówki (ktoś musi zaprowadzić, potem opisać, i ponownie ktoś odebrać i przynieść), jak jest przyjęcie to ktoś musi odprowadzić na oddział, jak jest konsultacja to ktoś musi zaprowadzić i przyprowadzić. Do tego ktoś musi przygotować i podać zlecone leki. I tak z każdym mniej lub bardziej chorym. Teraz tak 200 osób na dobę, w SOR 3 lekarz i 2 pielęgniarki i 2 salowe dosłownie od wszystkiego - przynieś, wynieś, pozamiataj, zasrany, zażygany, zawszony itd. W tym wszystkim i tak się dziwię, że mamy dla Was jeszcze nieco empatii, którą skutecznie i systematyczne w nas zabijacie. Rozwiązanie jest jedno - współpłacenie za wszytko tak dla pacjenta ( na poziomie dostępności ale nie za mało, aby stanowiło zaporę przed pokusą przebadania się po kilku dniach myślenia, jak i rachunek dla lekarza kierującego bez kszty badania i zbadania do szpitala. SOR ma byc SORem a nie całodobową przychodnią z szybką diagnostyk a dla każdego komu się tylko to umyśli. Ale nasz Ken od zdrowia tego nie rozumie i nie zrozumie. Chcemy opracowania standardów postępowania - padła odpowiedź Kena, nie da się. Mówimy w Stanach się dało, Ken na to nie będziemy wszystkiego amerykanizować. Więc drodzy Koledzy pozostaje Wam zacisnąć pośladki i zachować czujność (albo w końcu przełamać skostniałe lobby profesorsko - habilitacyjne i coś zmienić) a Wam drodzy pacjenci zrozumieć, że krzykiem możecie zabić kogoś kto obok Was czeka i nie ma siły wołać o pomoc.

  • szats69

    Oceniono 23 razy 19

    Niestety Polacy nie potrafią powstrzymać się przed agresją słowną. Niezależnie czy to wizyta u lekarza, w sklepie czy gdziekolwiek indziej, gdzie trzeba coś załatwić i wejść w interakcję z drugim człowiekiem. Umiejętności interpersonalne zupełnie leżą. Zbluzgać i iść dalej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX