"Do tej pory nie wiemy, jak system ma działać w praktyce". Pakiet onkologiczny wchodzi w styczniu, a lekarze pytają o niejasne przepisy. Będzie chaos?

Teoretycznie wszystko ma być proste. Pacjent z podejrzeniem nowotworu ma szybko zostać zdiagnozowany i trafić na leczenie. Ale to tylko teoria. Na lekarzy czyhają pułapki. Na przykład taka, że za zbyt pochopne wysłanie pacjenta do specjalisty lekarzowi grożą kary. Więc może lepiej go nie wysyłać?
Od stycznia wchodzi w życie tzw. pakiet onkologiczny. Ma to być zapowiedziana przez ministra Arłukowicza szybka ścieżka diagnostyki i leczenia pacjentów z nowotworami. Założenie tego systemu jest proste: od pierwszego podejrzenia nowotworu złośliwego do rozpoczęcia leczenia minie nie więcej niż dziewięć tygodni (w 2017 - nie więcej niż siedem). Sam system - według ministerstwa - też ma być nieskomplikowany: pacjent zgłasza się do lekarza pierwszego kontaktu (POZ), a ten, mając podejrzenie nowotworu, kieruje go na szybką ścieżkę diagnostyczną i leczenia.

Lekarze Podstawowej Opieki Zdrowotnej jednak alarmują: - Do tej pory nie wiemy, jak system ma działać w praktyce. I grożą, że nie podpiszą z Narodowym Funduszem Zdrowia umów na przyszły rok. A ich obawy są zasadne - przepisy są często nieścisłe, niekiedy absurdalne, a samo Ministerstwo Zdrowia uznało, że za te same pieniądze, co dotychczas, zrobi więcej i lepiej. Do tego wszystkiego NFZ nie odpowiada na nasze pytania i wątpliwości.



Na powyższej infografice pokazujemy dokładną ścieżkę, którą w nowym systemie przejdzie pacjent. Jest ona bardziej skomplikowana, niż ministerstwo pokazuje na swoich stronach internetowych. Tam, gdzie umieściliśmy znaki "uwaga, niebezpieczeństwo", w systemie są luki. I nie są to drobne niedociągnięcia, lecz błędy, które mogą doprowadzić do tego, że zamiast sprawnego leczenia, zapanuje chaos.

Niebezpieczeństwo 1. Wydłużą się kolejki do lekarzy, a ci - ryzykują

Cały system opiera się na tym, że lekarz pierwszego kontaktu (Podstawowej Opieki Zdrowotnej) może pacjentów, u których podejrzewa nowotwór złośliwy, wysłać na tzw. "szybką ścieżkę" leczenia onkologicznego. W tym celu wydaje "zieloną kartę", która zezwala na omijanie kolejek w punktach diagnostycznych i u lekarzy specjalistów.

Oznacza to jednak, że do lekarzy POZ trafią zarówno nowi pacjenci, jak i ci, którzy już są w trakcie diagnozowania. Dlaczego? Zamiast czekać np. pół roku na rezonans magnetyczny w "starym systemie", lepiej będzie wrócić do lekarza POZ i ubiegać się o "szybką ścieżkę".

Lekarz POZ musi się jednak pilnować. Na każdych 15 osób kierowanych na "szybką ścieżkę", u przynajmniej jednej musi zostać zdiagnozowany nowotwór złośliwy. Jeśli okaże się, że cała piętnastka była zdrowa, lekarz straci uprawnienia do wydawania "zielonej karty".

NFZ idzie jeszcze dalej: - Proponuje uśrednienie tego wskaźnika, np. dla całej przychodni - mówi Bożena Janicka z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. Czyli jeśli w danej placówce jeden lekarz dobrze zdiagnozuje jedną osobę na 15, a drugi - ani jednej, to obaj mogą stracić uprawnienia. - Tak rozumiemy te przepisy - mówi Janicka. Nie wiadomo, jak zachowają się w tej sytuacji lekarze. Mogą np. ostrożniej decydować się na wydawanie "zielonej karty" - po prostu, żeby nie ryzykować, że nie trafią z diagnozą.

Niebezpieczeństwo 2. Pętla od lekarza do lekarza

Lekarz POZ wydając "zieloną kartę" (zobacz, jak wygląda) wpuszcza pacjent w nowy system, na "szybką ścieżkę". Jej pierwszym krokiem jest badanie u lekarza specjalisty. I tu pojawia się ryzyko, że wydłuży się czas oczekiwania na badanie dotychczasowych pacjentów. Bo specjalistów nie przybędzie, a trafią do nich dodatkowo pacjenci z "zieloną kartą".

Ci pacjenci, którzy już są diagnozowani u specjalistów "starym systemem", aby dostać "zieloną kartę", będą musieli zacząć od pierwszego poziomu całego systemu - wizyty u lekarza pierwszego kontaktu. Będzie się działo tak dlatego, bo specjaliści z zasady nie mogą wydawać "zielonej karty". Mogą to zrobić tylko wtedy, gdy już w 100 proc. stwierdzą nowotwór złośliwy. Samo podejrzenie jego istnienia nie wystarczy.



Szybka Teriapia Onkologiczna - Bez limitów!


- Diagnostyka u specjalisty będzie więc nadal przedmiotem kolejki dla pacjentów, którzy do nich trafili bez pośrednictwa lekarza POZ - dodaje Paulina Kierzkowska-Knapik, prawniczka, specjalistka ds. służby zdrowia. Podkreśla, że przykładowo w nowym systemie onkolog, do którego skierowania mieć nie trzeba, w dziedzinie wydawania kart będzie mógł mniej niż lekarz pierwszego kontaktu.

Niebezpieczeństwo 3. Tworzenie konsylium. Ale z kogo?

Kiedy pacjent ze zdiagnozowanym nowotworem trafi już do szpitala, to według projektu ministerstwa, musi zebrać się konsylium, które zaplanuje dla każdego przypadku indywidualną ścieżkę leczenia. W skład tego konsylium zawsze musi wchodzić przynajmniej czterech specjalistów z konkretnych dziedzin. A tych często jest niewielu. Skrajnym przykładem są hematolodzy, których w Polsce jest jedynie 309 (w Lubuskiem przypada 1/4 hematologa na 100 tys. mieszkańców).

Pojawia się więc wątpliwość, jak ministerstwo wyobraża sobie, że ci lekarze znajdą czas na udział w konsyliach, skoro i tak już są bardzo obłożeni pracą. Eksperci alarmują, że wkład lekarzy niektórych specjalizacji będzie się ograniczał do złożenia podpisu pod przygotowanymi wcześniej papierami. - Już w tym momencie mamy problemy ze znalezieniem onkologa klinicznego - podaje przykład prof. Zbigniew Wolski z Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy.

Niebezpieczeństwo 4. Koordynator. Kto? Na ile?

Gdy konsylium wybierze już ścieżkę leczenia dla pacjenta, musi także wyznaczyć dla niego koordynatora, czyli osobę, która ma nadzorować proces leczenia. Ma także "wspomagać pacjenta informacyjnie, administracyjnie i organizacyjnie i pomagać mu komunikować się z lekarzami".

Problem w tym, że nie wiadomo, kto miałby być koordynatorem, bo w przepisach nie jest to sprecyzowane. Jedyna informacja, jaka została zawarta w przepisach, mówi o tym, że ma być to osoba zatrudniona w szpitalu (czy może to być portier? Odpowiedzi na to pytanie nie znamy).

Do tego dochodzi pytanie o koszty ponoszone przez placówkę, w której będzie odbywało się leczenie, i o praktykę koordynatorów: czy i jaki będą mieli interes w odsyłaniu pacjenta do innej placówki, np. bliżej miejsca zamieszkania pacjenta. W przypadku odesłania placówka, w której pracuje koordynator, otrzyma mniej pieniędzy z NFZ.

Do tej pory nie wiadomo, jak ministerstwo chce rozwiązać ten problem.

Niebezpieczeństwo 5. Nieokreślony koniec leczenia

Dochodzimy do końca "szybkiej ścieżki". I na koniec trafiamy na kolejne kłopoty. Najpoważniejszym jest to, że nie wiadomo, co ministerstwo rozumie przez zakończenie leczenia - w przepisach nie jest to doprecyzowane. Może to mieć znaczenie przy odzyskiwaniu przez szpitale pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia, bo ten płaci za wykonane świadczenie, a nie "wykonywane".

Lekarze zwracają uwagę jeszcze na inny problem. Alarmują, że "zieloną kartę" można będzie dostać raz na dwa lata. Niezależnie od tego, czy doszło do zakończenia leczenia, czy też nie stwierdzono u pacjenta nowotworu - tak interpretują przepisy. - A jeżeli w tym czasie nowotwór się rozwinie, to pacjent nie może być leczony znowu szybką ścieżką - przestrzega prof. Piotr Kuna, szef łódzkiego szpitala im. Barlickiego. Dodaje, że dodatkowym problem może być sytuacja, gdy pacjentowi zostanie wystawiona "zielona karta", np. na leczenie raka żołądka, a w tym czasie wyjdzie na jaw, że ma też np. raka płuc - drugiego nowotworu nie będzie można również leczyć "szybką ścieżką".

Nie jest także jasne, czy lekowy etap leczenia, np. po zdiagnozowaniu i wycięciu guza, a więc chemioterapia i programy lekowe, także są nielimitowane. Na leki ministerstwo ustala odrębny budżet refundacji, ale przecież stosowanie tych leków to istota "leczenia onkologicznego" dla wielu chorych z nowotworami.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (180)
"Do tej pory nie wiemy, jak system ma działać w praktyce". Pakiet onkologiczny wchodzi w styczniu, a lekarze pytają o niejasne przepisy. Będzie chaos?
Zaloguj się
  • pagyo

    Oceniono 12 razy -6

    To naturalne, że ci co dobrze się czują w starym systemie - czyli lekarze - nie chcą zmian. Im dobrze jest jak jest. To zresztą normalna reakcja w obliczu zmian. Ja się nie dziwię, że protestują. Tylko się dziwię, że tak łatwo i bezkrytycznie media i tutaj komentujący łykają ich punkt widzenia. Jeszcze nie tak dawno wszyscy oburzali się, że tak jak jest być nie może. A teraz okazuje się, że dotychczasowy system jest fantastyczny , tylko ten głupi Arłukowicz jak zwykle nieudacznie mąci. Na pewno część tych zastrzeżeń jest zasadna, ale nie zapominajmy, że w tej grze to minister chce coś zmienić w interesie pacjentów, burząc dotychczasowy święty spokój części lekarzy, którzy kasę chętnie biorą za swój odcinek, ale całościowym interesem pacjenta niekoniecznie się dalej interesują.

  • tomimix1

    Oceniono 16 razy -6

    Jak mówił Piłsudski : "Wspaniały naród tylko ludzie to ku..." - oczywiście lekarze juz podnoszą larum bo ludzie będą świadomi swoich praw wiec będą rządać szybkich badań i lekarzom obetną się dochody z łapówek za przyspieszanie terminów oraz za wizyty prywatne. Sama polityka i ustawy nic nie zmienia bo wdrażają je w życie lekarze - wasi sąsiedzi, rodzina i wy sami. skończmy wreszcie oszukiwać się i zróbmy system jasny i przejrzysty. Lekarz nie może łączyć pracy w państwowej służbie zdrowia z prywatna praktyką. Wprowadźmy dożywotni zakaz wykonywania zawodu za łapówkarstwo i rażące błędy lekarskie. Płaćmy dodatkowo za podstawową opiekę lekarską - lekarz pierwszego kontaktu, podstawowe badania, a pieniądze ze składek przekażmy na specjalistyczne usługi bezpłatne - nie będzie kolejek, łapówkarstwa itp. Ludzie nie dajmy się terroryzować lobby lekarskiemu. Na palcach reki można policzyć lekarzy z powołania!!!! Lekarze jak nie mają juz argumentów to podnoszę kwestię braku kadry lekarskiej - nic prostszego - nasi pracownicy fizyczni wyjeżdżaja na zachód, my otwórzmy sie na wschód, tam czekają młodzi ludzie, dobrze wykształceni lekarze którzy zechcą pracować w Polsce. Ludzie zacznijcie analizować, myśleć a nie brać za prawdę objawioną to co usłyszycie w mediach - prasie telewizji w internecie

  • stupid_writer

    Oceniono 8 razy -4

    Lekarze poczuli "kasiore", ida sladami Chazana, maja poparcie slusznych "sil katolickich"!

  • iroman51

    Oceniono 6 razy -4

    Lekarze w Polsce to banda cwaniaków a o NFZ nie wspomnę

  • Dariusz Kowalski

    Oceniono 10 razy -4

    Mafia w białych kitelkach nie dopuści do przejrzystości i utraty kasy. Spokojna głowa . Kolejki będą do południa w państwowych szpitalach, po południu w prywatnych , nie.

  • borman60

    Oceniono 9 razy -3

    Lekarzom nic nie pasuje ,oprócz forsy .Motto :mimo usilnych starań lekarskich ,pacjent przeżył .

  • vendettav

    Oceniono 4 razy -2

    Do dermatologa nie trzeba mieć skierowania. Z podejrzeniem czerniaka lepiej zgłosić się do chirurga onkologa (również bez skierowania).

  • philosophe

    Oceniono 8 razy -2

    Przeciez nie trzeba byc psychologiem, aby wiedziec kim jest Arlukowicz, wystarczy popatrzec na jego gebe. To samo dotyczy Kopaczowej. Polacy zostali ukarani za swoj histeryczny romantyzm, za glupote, ktora spowodowala, ze mieli cymbala Walese za prezydenta, ze pojawil sie Tusk. Jedyna nadzieja byli Kaczynscy, ktorzy przynajmniej mieli jakis charakter.
    Bo wyrzucic za oszustwo, najblizszego wspolpracownika, szefa kancelarii prezydenta panstwa (zlodzieja Drabe), mogl tylko czlowiek z charakterem. Tak samo wyrzucic Leppera, czy Giertycha i stracic przez to wladze, mogl tylko czlowiek z charakterem. Dobrze, Jaroslaw przeciez jest sam dzieckiem PRLu i sam ma niedostatki, lecz jest to w koncu inteligent, lepszy od tego calego polskiego motlochu, przepojonego bylejactwem, kombinacjami, glupota i tumiwisizmem.

  • punter

    Oceniono 84 razy -2

    Idealny schemat wg. Lekarzy.
    1.dowód osobisty i dowód wdzięczności za wejście na teren szpitala
    2. dowód osobisty i dowód wdzięczności w rejestracji
    3. prezent powitalny + klęczenie na kolanach za łaskawe spojrzenie Pana Doktora
    4. dowód wdzięczności za badanie
    5. dowód wdzięczności za skierowanie do gabinetu prywatnego pana Doktora
    6. dowód wdzięczności za odbycie wizyty
    7. wizyta w gabinecie prywatnym Pana Doktora
    8. dowód wdzięczności za skierowanie na "bezpłatne" badanie w publicznej placówce
    ... cykl powtarzać do śmierci pacjenta lub wyczerpania środków na dowody wdzięczności.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX