Co z pomocą dla dzieci z CZR? MEN nie dotrzymuje obietnicy 

Ministerstwo Edukacji nie dotrzymało obietnicy danej niepełnosprawnym dzieciom. Choć szefowa resortu obiecała w TOK FM, że zmieni przepisy tak, aby z uczniowie Całościowymi Zaburzeniami Rozwoju mogli liczyć na pomoc w szkole i przedszkolu, po trzech miesiącach od rozmowy z reporterką TOK FM resort milczy. 
W ministerialnym rozporządzeniu dzieci z CZR, czyli takie, które mają problem z komunikacją z otoczeniem czy zaburzenia mowy podobne jak przy autyzmie, nie zostały ujęte w grupie tych, które mogą liczyć na specjalne kształcenie. Przepisy z 17 listopada 2010 r. mówią wyraźnie, że orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego przysługuje "dzieciom niesłyszącym i słabosłyszącym, niewidomym i słabowidzącym, z niepełnosprawnością ruchową, w tym afazją, z upośledzeniem umysłowym w stopniu lekkim, umiarkowanym, znacznym, z autyzmem, w tym zespołem Aspergera, z niepełnosprawnościami sprzężonymi". Mimo że CZR to zaburzenia ze spektrum autyzmu, w dokumencie tego nie uwzględniono.

A dla tych dzieci to pozbawienie szans na normalne życie. Bez dodatkowych zajęć z logopedą czy terapii z psychologiem, a także dodatkowego wsparcia nauczyciela w klasie są skazane na wykluczenie, a zaburzenia będą się pogłębiać. Indywidualna, prywatna terapia to koszt kilkuset złotych tygodniowo - niewielu rodziców na to stać.

Chodzi więc o pieniądze. Za każdym orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego idzie subwencja dla samorządu - około 50 tys. zł. Problem przedstawiliśmy minister edukacji Joannie Kluzik-Rostkowskiej, która przyznała, że takim dzieciom pomoc się należy.

Niestety, mimo że od obietnicy minęły ponad trzy miesiące, ministerstwo milczy. Dodatkowo w procedowanych właśnie w resorcie nowych projektach rozwiązań prawnych i w projekcie subwencji oświatowej na przyszły rok o dzieciach z CZR nie ma ani słowa.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM