"Ja, obywatel Markowski, boję się PiS. To jest partia destrukcji demokracji polskiej"

PiS to partia destrukcji instytucjonalnych fundamentów demokracji. Boję się, bo kilka milionów ludzi chce wesprzeć zawrócenie Polski z demokratycznych procedur - mówił w Poranku Radia TOK FM prof. Radosław Markowski.
Poranna dyskusja publicystów o prawicowych mediach wprawiła ich w doskonały nastrój. Popsuł go politolog prof. Radosław Markowski. - To, co piszą, byłoby śmieszne, gdyby nie to, że 2 mln ludzi biorą to na poważnie. I wierzą w to, co jest tam napisane - ubolewał politolog.

Marsz PiS to "wariactwo"

- Nie pochyliliśmy się poważnie nad marszem PiS "W Obronie Demokracji i Wolności Mediów". Komentarze były takie: demokracja jest, każdy może mówić, co chce. Ale ja uważam, że od czasu tego wariactwa, które zapanowało po trotylu na tupolewie (chodzi o tekst Cezarego Gmyza z października 2012 r. - red.), to był kolejny pokaz wariactwa politycznego. Niestety - ubolewała Paradowska.

Nie rozumiem ekscytacji marszem PiS. Mamy demokrację. Każdy może głosić hasła. Nawet głupie

Kto poważnie traktuje Kaczyńskiego?

- Powtarzam już kolejny raz, że bezrobotny Trybunał Stanu powinien mieć prerogatywy upominająco-moralne i reagować na wypowiedzi takie jak Kaczyńskiego. Jeżeli ktoś ogłasza: wy sfałszowaliście wybory, to to podpada pod paragraf - mówił prof. Markowski. - Moim zdaniem wielkim sukcesem prezesa PiS jest to, że sędziowie napisali list. On ma teraz poczucie, że ktoś go potraktował poważnie. Poważni ludzie jego słów poważnie nie traktują - stwierdził w TOK FM politolog. Chodzi o słowa Kaczyńskiego o spisku prezydenta i sędziów.

Obywatel Markowski się boi PiS

- Chwileczkę. Przecież ta partia ma 30 proc. poparcia! Może rządzić. Co pan wypowiada - oponowała Paradowska.

- Ja przeciwko PiS nic nie mam w sprawie meritum jej polityk sektorowych. Ale tych akurat ostatnio nie znam. Powód, dla którego jako obywatel, nie naukowiec, się boję, jest taki, że PiS to jest partia destrukcji demokracji polskiej, destrukcji instytucjonalnych fundamentów demokracji. Kilka milionów ludzi chce wesprzeć zawrócenie z demokratycznych procedur - mówił politolog.

Markowski przypomniał, że w latach 2005-2007, za czasów rządów PiS, orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego kwestionowano tak, że wylewano wiadra łajna na konkretne osoby za ich biografie. Tu rośnie pokolenie młodych ludzi, które wyrasta ze świadomością, że Polską rządzą agenci Rosji, zdrajcy, Komoruscy... To jest dramatyczne uderzenie w świadomość demokratyczną młodego pokolenia, za które zapłacimy po kilku latach - straszył prof. Markowski.

Zobaczył wyniki wyborów i się wściekł

Z kolei Paweł Wroński uważa, że Jarosław Kaczyński po tym, jak zobaczył wyniki wyborów samorządowych się "wściekł" i "poleciał do Wprost" (w wywiadzie dla tygodnika mówił o fałszerstwie wyborczym). - I wykrzyczał swoją frustrację na marszu - stwierdził dziennikarz "Gazety Wyborczej". Jego zdaniem za rok w wyborach parlamentarnych porażka PiS może się powtórzyć.

DOSTĘP PREMIUM