Przełom w relacjach Kuba - USA. "Dla kubańskiej ulicy to świetna wiadomość. Wszyscy się cieszą"

- Ulica kubańska przywitała to jak najlepiej. To dla wszystkich święto. Świetna wiadomość - mówił w "Popołudniu Radia TOK FM" Maciej Stasiński z "Gazety Wyborczej", komentując decyzję o wznowieniu relacji dyplomatycznych między USA a Kubą. - Represje będą musiały zelżeć. A w konsekwencji będzie to otwierało drogę do transformacji - dodał.
Barack Obama ogłosił zwrot w dotychczasowej polityce izolowania Kuby przez USA. Zalecił rządowi natychmiastowe wznowienie zerwanych w 1961 r. stosunków dyplomatycznych z wyspą oraz rozluźnienie restrykcji w podróżach i eksporcie.

Maciej Stasiński z działu zagranicznego "Gazety Wyborczej" podkreśla, że nie wiadomo jeszcze dokładnie, co porozumienie między oboma krajami ma oznaczać, bo jest to dopiero początek dalszych wielomiesięcznych negocjacji. - W sferze politycznej i ideowej to rzeczywiście przełom. Jeśli się kiedykolwiek nadużywało terminu "przełomowy" czy "historyczny" w odniesieniu do decyzji, które podejmują głowy państw, to tym razem to nie jest żadna przesada. Embargo amerykańskie i zerwanie stosunków dyplomatycznych przetrwało 10 prezydentów USA - mówił w TOK FM dziennikarz, przypominając historię konfliktu między Kubą a Stanami Zjednoczonymi.

Stasiński podkreśla, że reżim na Kubie się wali - przechodzi kryzys zarówno gospodarczy (deficyty towarów, spadek cen ropy), jak i generacyjny (koniec rządów Fidela Castro). Kubańczycy wyczekują odwilży: - Nie chadzałem w ostatnich dniach ulicami Kuby, bo nawet gdybym chciał, to mnie tam nie wpuszczają. Ale czytam o tym i rozmawiam z moimi przyjaciółmi z Kuby. Ulica kubańska przywitała to jak najlepiej. To dla wszystkich święto. Świetna wiadomość. Ten straszny Jankes, który nas trzyma za gardło i nie pozwala nam żyć, był do tej pory głównym sposobem szantażu obywateli przez reżim i wytłumaczeniem, dlaczego nam się źle powodzi. Choć była to nieprawda. Teraz ten straszak znika. I wszyscy się cieszą, bo nie ma żadnej nienawiści ludowej do Amerykanów, a raczej podziw.

Czy to początek transformacji politycznej na Kubie? - Może nie natychmiast, ale tak. To raczej nieunikniona ewolucja. Nie znamy całej treści układu - był on negocjowany pół roku. Sadzę, że to się będzie musiało tak skończyć, że te represje będą musiały zelżeć. A w konsekwencji będzie to otwierało drogę do transformacji. Jak ona przebiegnie? Nikt tego dziś nie wie. Ale wewnętrzna opozycja kubańska już to powiedziała, że to dla nich sygnał: teraz musimy zażądać prawa do głosu jako społeczeństwo obywatelskie - mówił dziennikarz.

- Sądzę, że lody będą puszczać. W jakim tempie? Nie wiemy. Ale daję pewien kredyt zaufania tym przemianom i uważam, że decyzja Baracka Obamy jest słuszna - dodał.

DOSTĘP PREMIUM