Muzycy z Filharmonii Narodowej: "zarabiamy za mało. Nie ma nawet wyrównania inflacyjnego". Będzie strajk?

- Przez 10 lat nasze płace wzrosły o 350 zł. Zarabiamy teraz poniżej średniej krajowej - żalą się związkowy z Filharmonii Narodowej. - Dorabiam jako taksówkarz w Uberze - mówi w audycji OFF Czarek w TOK FM pierwszy flecista Orkiestry Filharmonii Narodowej.
Muzycy z Filharmonii Narodowej uważają, że zarabiają za mało. - W 2003 roku średnia pensja muzyka FN wynosiła 3100, a średnie wynagrodzenie krajowe brutto 2201,47. To było tysiąc złotych więcej. Dziś średnia zarobków w Filharmonii to 3450 brutto, a średnia krajowa pensja 3980. Nasza sytuacja finansowa jest bardzo trudna - mówił w audycji OFF Czarek w TOK FM Jan Aniołek - wiceszef Związku Zawodowego Polskich Artystów Muzyków Orkiestrowych, członek grupy pierwszych skrzypiec FN.

- Nie było nawet wyrównania inflacyjnego, które powinno być w strefie budżetowej. Nasze wynagrodzenie to podstawa plus liczba koncertów ponadprogramowych - wyjaśnił Krzysztof Malicki, zastępca przewodniczącego komisji zakładowej NSZZ Solidarność przy Filharmonii Narodowej, pierwszy flecista Orkiestry FN.

"Dorabiam jako taksówkarz"

Malicki narzeka. - Słyszeliśmy obietnice przez lata, że w następnym sezonie podwyżka. Zamrożenie płac trwa od 2011 roku i ma trwać do 2018 roku. A koszty utrzymania wzrosły, zwłaszcza w stolicy. Jeśli zarabiamy cokolwiek więcej, to za sprawą tego, że pracujemy więcej - gramy więcej koncertów, to dla nas obciążające. Jestem I flecistą czołowej europejskiej orkiestry. Porównuje się nas do filharmoników wiedeńskich czy berlińskich. Od września musiałem podjąć dodatkową pracę - jestem kierowcą w Uberze. Od września zrobiłem 800 kursów. Robię to po to, by mój budżet domowy się nie załamał - opowiadał muzyk.

Ministerstwa przerzucają się odpowiedzialnością

Udziału w audycji nie chciał wziąć Wojciech Nowak, dyrektor Filharmonii. Jako powód podał nieobecność przedstawiciela Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Prowadzący audycję Cezary Łasiczka wyjaśnił, że z kolei przedstawiciel resortu kultury w rozmowie udziału brać nie chciał. - MKiDN przysłało odpowiedź, że wysokość pensji i wysokość waloryzacji leżą w gestii Ministerstwa Finansów. Zamrożenie płac z 2011 roku "ze względu na zły stan finansów publicznych" objęło wszystkich pracowników budżetówki. Dyrektorzy w kształtowaniu wysokości zarobków mogą uzyskiwać środki na podwyższenie pensji tylko w ramach posiadanej kwoty kosztem redukcji etatów. Co roku MK postuluje podczas prac nad ustawą okołobudżetową o wyłączenie państwowych instytucji kultury z tego zamrożenia - cytował odpowiedź ministerstwa Łasiczka.

Z kolei Ministerstwo Finansów odbija piłeczkę: Filharmonia Narodowa jest finansowana przez Ministerstwo Kultury.

"Kultura to tożsamość narodu". Łasiczka: a nauczyciele mówią, że edukacja

Łasiczka mówił, że niedofinansowanie wynikać może z tego, że "kiesa jest ograniczona". Należy zadać pytanie, jak ważna jest dla nas kultura. Być może jest tak, że kultura jest ważniejsza tam, gdzie są pełne brzuchy - mówił.

- Nie możemy tak myśleć - kontrował od razu Malicki. - Nie będziemy czekali, aż będziemy mieli pełne brzuchy. Kultura stanowi o tożsamości narodu, bez kultury naród umiera.

- Górnicy mówią, że najważniejsze jest górnictwo, nauczyciele mówią "edukacja" - wyliczał Łasiczka. Jednak zdaniem jego rozmówców kultura i nauka to dwa priorytetowe kierunki, na które rządzący skąpią pieniędzy.

"Kształcimy artystów dla zagranicy"

Jan Aniołek zauważył, że jest niekonsekwencja w finansowaniu: Wydajemy pieniądze z kiesy na szkolenie przyszłych muzyków. A potem nie mają oni warunków do tego, żeby pracować w Polsce i zasilają zagraniczne orkiestry - mówił.

"A na gości pieniądze jakoś są"

Muzycy żalą się, że choć nie udało się odmrozić ich płac, to udało się nie tylko odmrozić, ale i zwiększyć znacznie (o niemal milion złotych - do 4,7 mln) fundusz na gaże dla zagranicznych artystów występujących z warszawskimi filharmonikami gościnnie. - Choć bierzemy udział w tym samym wydarzeniu artystycznym - mówili w programie Cezarego Łasiczki.

Strajk muzyków?

Jak wyglądają strajki np. górników wiadomo - płonące opony, wielotysięczne manifestacje, petardy. A jak wyglądałby strajk muzyków? Pikieta przed ministerstwem? Przerwanie koncertu w połowie? - Nie chcielibyśmy dopuszczać do jakiejkolwiek formy protestów - zarzekają się muzycy związkowcy.

Zwracają uwagę, że w 2013 roku na kulturę poszło 0,8 proc. pieniędzy z budżetu. Muzycy ciągle jeszcze wierzą w sens mediacji, choć narzekają, że ciężko o współpracę. - Strategią naszego związku są mediacje. Ale chyba zmierzamy donikąd - mówią.

Temat zarobków muzyków pojawił się już w grudniu. Wtedy "Gazeta Wyborcza" opublikowała tekst o tym, że w Filharmonii Narodowej zarabia się gorzej niż w Biedronce. Czytaj więcej>>

DOSTĘP PREMIUM