Pracownicy sieci sklepów zoologicznych: Zwierzęta są chore, zarobaczone, ze świerzbem. Wszystkie. Chomiki, świnki, króliki, kameleony, papugi...

Zwierzęta są przetrzymywane w złych warunkach, chorują, nie są poddawane odpowiedniemu leczeniu - to zarzucają sklepom zoologicznym Kakadu byli pracownicy i klienci sieci. Sieć sklepów zapewnia jednak, że wszystkie zwierzęta podlegają stałej opiece weterynaryjnej. I zapowiada pozwy.
Pracownicy Kakadu przekonują, że zwierzęta już od hodowców trafiają do sklepów chore, nie są poddawane odpowiedniemu leczeniu, a wizyty weterynarzy są czystą formalnością. Do pracowników, którzy zaczęli zrzeszać się na Facebooku, dołączają także klienci, którzy opisują historię chorób zakupionych w sklepach zwierząt. Sieć odpiera zarzuty i zapowiada pozwy dla twórców strony.

Świerzb, katar, poparzenia - wszystkie zwierzaki chorują

Na Facebooku można przeczytać historie klientów, których nowe pupile padły niedługo po przybyciu do domów. Według przedstawianej dokumentacji zwierzęta były chore, zarażone świerzbem czy zakatarzone.

Problem miał się jednak zacząć już na etapie przybycia zwierząt od hodowców. Według relacji jednej z pracownic ze Szczecina schorowane są nie tylko gryzonie, ale także ptaki czy gady: "Ptaki miały krzywicę, zazwyczaj powyrywane pióra, świerzb miały. Kanarki też miały poprzerastane dzioby, co świadczyło o tym, że są bardzo stare. Świnki przyjeżdżały zawsze zagrzybione, też ze świerzbem, podobnie króliki. Dostarczane były za młode chomiki, z chorobą mokrego ogona. Kameleony były zarobaczone, miały ropnie, przypaloną skórę od nieodpowiednich żarówek".

Sieć sklepów, ustami rzecznika Marcina Stankowskiego, zapewnia, że wszystkie zwierzęta podlegają stałej opiece weterynaryjnej. I dodaje, że większość chorób zwierzęta nabywają po zakupie i przybyciu do domu nowego opiekuna: "Weterynarze, którzy z nami współpracują, mają z nami podpisane umowy. I jeżeli nie wykona swojej pracy - nie odwiedzi sklepu, nie sprawdzi stanu zdrowia - nie zostanie wypłacone z tego tytułu wynagrodzenie. Jeśli wykona pracę źle i sprzedalibyśmy chore zwierzę, taka przychodnia weterynaryjna odpowiada za to".

Kakadu i weterynarze

Kakadu broni się, że weterynarz pojawia się w sklepie co najmniej raz w tygodniu. W przypadku choroby poszczególne osobniki przechodzą kwarantannę. Byli pracownicy zaznaczają jednak, że wizyty weterynarzy są czystą formalnością.

Mateusz (nazwisko do wiadomości redakcji), który pracował w jednym z warszawskich sklepów: "One nie są leczone przez lekarza weterynarii. To nie wygląda tak, że przyjeżdża lekarz i bada zwierzęta. Weterynarz przychodzi, ogląda i daje ogólne zalecenia. Nikt nie sprawdza tego, czy ktoś się z tych zaleceń wywiązuje. W ostateczności w przypadku szczurów czy mniejszych gryzoni są one podawane jako karma dla węży".

Rzecznik sklepów zapewnia, że ewentualne reklamacje ze strony klientów zdarzają się rzadko, a jeśli już, to są rozpatrywane indywidualnie.

"Musimy mieć oficjalną skargę"

O opinię w sprawie warunków przechowywania zwierząt zapytaliśmy Główny Inspektorat Weterynarii. Okazuje się, że problem jest systemowy i dotyczy także innych sklepów. Inspekcja weterynaryjna zaznacza jednak, że nie ma wytycznych, dzięki którym mogłaby oceniać warunki życia zwierząt. Ich jedynym narzędziem jest sprawdzanie ich ogólnego dobrobytu i reagowanie na ewentualne skargi.

- Pobieżnie zapoznałam się ze stroną Antykakadu. Opisane tam sytuacje są niepokojące. Abyśmy my - jako organ - mogli wszcząć postępowanie, musimy otrzymać oficjalną skargę dotyczącą poszczególnych, konkretnych sklepów - tłumaczy doktor Aleksandra Porada, zastępca głównego lekarza weterynarii.

Relacje byłych pracowników potwierdza mazowiecka Straż dla Zwierząt. Jej komendant Mateusz Janda przyznaje, że dostaje wiele zgłoszeń od pracowników i klientów. Z kontroli straży wynika, że zwierzęta w sklepach są w większości pozbawione kontroli weterynaryjnej. A problem nie dotyka wyłącznie Kakadu: - Otrzymujemy zgłoszenia od klientów i pracowników Kakadu. Kilka razy ich kontrolowaliśmy. Wyniki pozostawiają wiele do życzenia. To jest problem systemowy i dotyka wielu sklepów i sieci - podkreśla.

Inspekcja weterynaryjna dodaje jednak, że w przypadku ewentualnego naruszenia ustawy o ochronie zwierząt, może skierować sprawę do prokuratury. Ta jednak umarza postępowania ze względu na "niską szkodliwość społeczną czynu".

Kakadu zarzuca kłamstwo i straszy pozwami

W związku z informacjami zamieszczanymi na Antykakadu rzecznik sieci zapowiada pozwy sądowe dla twórców strony. Zdaniem Kakadu pojawia się tam wewnętrzna korespondencja, a sam wydźwięk strony i zawarte w niej opisy są kłamliwe i godzą w dobre imię firmy. Sieć sklepów zapowiada także, że wystąpi do Inspekcji Weterynaryjnej o audyt wszystkich swoich sklepów.

DOSTĘP PREMIUM