"Panie redaktorze, niech mi pan nie zadaje podchwytliwych pytań". Radny Zakopanego o przemocy

Zakopane to jedyna gmina, która nie uchwaliła do tej pory programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie. - Program jest oparty o złą i nie do końca przemyślaną ustawę. Ustawa jest niezgodna z konstytucją. Nie chroni rodziny, tylko szkodzi - argumentuje radny Józef Figiel. "Opór" radnych Zakopanego stał się ulubionym tematem prawicowych mediów. "Brawo! Zakopane głuche na apele Fuszary" - cieszy się "Fronda". Sprawę nagłaśniają też Telewizja Trwam i "Nasz Dziennik".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 O uchwalenie programu zaapelowała do radnych pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania, prof. Małgorzata Fuszara. Na radnych, którzy od lat sprzeciwiają się przyjęciu uchwały, nie robi to wrażenia. Podobnie jak krytyka ze strony mediów.

Paweł Sulik, TOK FM: Dlaczego nie zapobiegliście ciężkiemu pobiciu 3-miesięcznego chłopca, choć w tej samej rodzinie wcześniej zgłaszano pobicie dziecka?

Józef Figiel: Ja też zadam pytanie. Jak doszło do sytuacji, że dzieci zabrano od rodziców z powodu ubóstwa, a inne dziecko z powodu otyłości? Przed wejściem w życie Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie były instytucje państwowe powołane do ścigania takich przypadków - m.in. sąd, kuratorzy sądowi, ośrodek pomocy społecznej. Te agendy rządowe dalej działają. Jeżeli do pobicia małego dziecka doszło, to dlatego, że nikt nie interweniował.

Przecież była interwencja, ale nikt się na dłuższą metę tą sprawą nie zajął.

- A gdyby była nasza uchwała, to udałoby się uniknąć pobicia?

Prawdopodobnie tak, bo np. jest "niebieska karta".

- Ale "niebieska karta" też jest niekonstytucyjna! Nie czuję się odpowiedzialny za pobicie dziecka. Odpowiedzialni powinni czuć się sąd, prokuratura, kuratorzy sądowi. I sąsiedzi, którzy o tym wiedzieli i nie donieśli.

Zgodzi się pan, że gdyby uchwała była podjęta - nawet jeśli mówi pan, że ustawa jest niekonstytucyjna - to do takiego powtórnego pobicia dziecka by nie doszło?

- Na jakiej podstawie pan tak wnioskuje?

Na podstawie doświadczenia 2,4 tys. gmin w Polsce, panie radny. Dlaczego pan nie zapytał radnych np. z Nowego Targu, w którym obowiązuje program, jak sobie radzą z przemocą?

- Panie redaktorze, niech mi pan nie zadaje podchwytliwych pytań. Umawiałem się, że będziemy rozmawiać o tym, dlaczego nie ma uchwały w sprawie programu przeciwdziałania przemocy. Niech mi pan nie mówi, za co jestem odpowiedzialny. Jestem tylko jednym z radnych, którzy głosowali przeciwko uchwale.

Gdyby pan spotkał na ulicy rodzinę, w której pobito 3-miesięczne dziecko, co by pan im powiedział?

- A co pan powie rodzinie, której z powodu ubóstwa zabrano trójkę dzieci? Jesteście nieobiektywni, chcecie znaleźć haka i obwinić kogoś o nieudolność rządu. Bo to wina rządu, bo ustanowił złą ustawę i chce rękami radnych uchwalić program, który rozwiąże całe zło!

Zakopane w TK

Dla radnego Figla i innych przeciwników uchwalenia programu gminnego w sprawie przeciwdziałania przemocy koronnym argumentem na poparcie swoich racji jest postawa Trybunału Konstytucyjnego. Radni w 2012 roku złożyli do trybunału wniosek w sprawie niezgodności z konstytucją Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy. W ubiegłym roku podjęto decyzję o umorzeniu. - Wskazano uchybienia w naszym wniosku. Przygotowaliśmy nowy. Myślę, że gdyby nasze zarzuty do ustawy były niezasadne, to Trybunał Konstytucyjny nie zastanawiałby się nad wnioskiem dwa lata. I nie wskazałby nam uchybień - przekonywał Józef Figiel.

Jak ocenił radny Komitetu Wyborczego Wyborców "Jedność Tatrzańska", to że 2 400 gmin w Polsce zastosowało się do przepisów ustawy i wprowadziło specjalne programy, nie oznacza spadku przemocy w rodzinie.

DOSTĘP PREMIUM