Ukraiński minister walczy z plagą korupcji: W moim resorcie zwolniłem już 400 osób z 1200 zatrudnionych [WYWIAD]

- Zależy mi na tym, by stworzyć warunki do prowadzenia biznesu dla wszystkich, polepszyć klimat inwestycyjny. Ograniczamy liczbę licencji i pozwoleń, inspekcji, certyfikacji itd. Środowisko biznesowe przygotowało 200 inicjatyw, którym się teraz przyglądamy. Przez pierwsze 6 miesięcy mojego ministrowania zredukowaliśmy już 40 proc. z niepotrzebnych barier, do końca roku poradzimy sobie z resztą - mówi ukraiński minister gospodarki.


Agnieszka Lichnerowicz, TOK FM: Jak radzi pan - Litwin z pochodzenia - sobie podczas posiedzeń rządu, biorąc pod uwagę pana znajomość języka ukraińskiego?

Aivaras Abromavicius*, minister gospodarki, handlu i rozwoju Ukrainy: Wszystko czytam i rozumiem. Znajomość i czucie języka ukraińskiego znacznie mi się polepszyło w czasach Majdanu, bo jedyne wiarygodne informacje na temat protestów można było usłyszeć w dwóch ukraińskojęzycznych telewizjach. Przez wiele miesięcy nieskończoną ilość informacji przyjmowałem właśnie jedynie po ukraińsku.

Niektórzy eksperci twierdzą, że nie mogąc osiągnąć swoich celów militarnie i nie potrafiąc zdestabilizować kolejnych ukraińskich obwodów, Rosja może po prostu teraz czekać, aż Ukraina się wykrwawi gospodarczo.

- Oczywiście. Wyraźnie widać, że ich strategia się zmieniła i będą próbowali wpływać negatywnie na sytuację na Ukrainie, nie tylko przez militarną agresję, ale poprzez gospodarczą destabilizację.

Jak mogą to osiągnąć?

- Mogą to osiągnąć, blokując dodatkową międzynarodową finansową pomoc, psując wizerunek ukraińskiego rządu, poprzez kontrolowane przez oligarchów ukraińskie media i za granicą. Celem są nowe wybory parlamentarne, bo każda destabilizacja polityczna oznacza problemy gospodarcze.

Mamy tego świadomość, kontynuujemy reformy i jesteśmy zdeterminowani. Mamy unikalną możliwość - mamy w rządzie wielu ludzi z prywatnego sektora, oni rozumieją, czym jest gospodarka i czego potrzebują przedsiębiorcy. Chcą pomóc krajowi, a za 2 lata chcą wrócić do prywatnego sektora.

Statystyki dot. długu i deficytu sugerują, że zanim Ukraina przeprowadzi poważniejsze reformy, może zbankrutować.

- Dlatego prowadzimy negocjacje z zagranicznym posiadaczami naszych obligacji w sprawie redukcji długu. Każdy musi się dołożyć, również prywatni posiadacze obligacji.

Czemu mieliby się zgodzić na redukcję długu?

- Bo w przeciwnym wypadku mogą mieć jeszcze mniej niż nasi ministrowie teraz im proponują.

Jakie są pana priorytety jeśli chodzi o reformy?

- Początkowo priorytet był jeden: stabilizacja makroekonomiczna. Udało nam się ją osiągnąć. Mieliśmy 60-proc. inflację i niekończącą się liczbę upadających banków. Ale z międzynarodową pomocą i przy nadzwyczajnych krokach banku centralnego ustabilizowaliśmy kurs waluty. Udało nam się nie wpaść w spiralę inflacji i dewaluacji.

Zależy mi na tym, by stworzyć warunki do prowadzenia biznesu dla wszystkich, polepszyć klimat inwestycyjny. Ograniczamy liczbę licencji i pozwoleń, inspekcji, certyfikacji itd. Środowisko biznesowe przygotowało 200 inicjatyw, którym się teraz przyglądamy. Przez pierwsze 6 miesięcy mojego ministrowania zredukowaliśmy już 40 proc. z niepotrzebnych barier, do końca roku poradzimy sobie z resztą.

Na przykład chodzi o certyfikaty fitosanitarne dla handlujących zbożem. Musieli płacić półlegalnym firmom dolara za każdą tonę transportowaną z jednej części Ukrainy do drugiej. Wydanie tych certyfikatów trwało 5 dni, pojawiali się pośrednicy, którzy za opłatą oferowali przyspieszenie tej procedury. Zredukowaliśmy czas oczekiwania do jednego dnia.

Dalej, choćby obowiązkowa certyfikacja zupełnie nowych samochodów przywożonych z Unii Europejskiej. Z oczywistych powodów nowy samochód, który przyjeżdża z Niemiec, nie powinien wymagać dodatkowej certyfikacji z Ukrainy. Takich przykładów jest mnóstwo. Liczbę licencji wymaganych do prowadzenia biznesu w Ukrainie zredukowlaiśmy o 40 proc.

Biorąc pod uwagę, że na wschodzie kraju trwa wojna, korupcja jest ogromna, czy te drobne inicjatywy mogą coś zmienić?

- Wszystko ma znaczenie. Mamy też przecież ogromne osiągnięcia w sektorze energetycznym, taryfy za gaz zostały podniesione do bezprecedensowego poziomu. Jednocześnie stworzyliśmy system subsydiów, najnowocześniejszy w naszym kraju. Około 12 milionów Ukraińców może liczyć na takie wsparcie, co oznacza, że ich sytuacja finansowa się nie pogorszy, a my zmniejszymy naszą zależność energetyczną od Rosji. Dążymy do większej dywersyfikacji w tym zakresie, czego efektem będą inwestycje zwiększające naszą efektywność energetyczną, nowe miejsca pracy.

Największym wyzwaniem wydaje się jednak deoligarchizacja i korupcja, jedno wynika z drugiego.

- Wpływy oligarchów są obecnie mniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Bo w poprzednich parlamentach były ogromne grupy deputowanych, którzy odpowiadali przed oligarchami. Wciąż mamy grupę niezwykle wpływowych ludzi, ale mniej niż byli wcześniej.

Jeśli chodzi o korupcję, jest szeroko rozpowszechniona, głęboko zakorzeniona w systemie, w biznesie walczymy więc z nią poprzez deregulacje. Im mniej interakcji między państwem i biznesem, tym mniej korupcji.

W moim ministerstwie staram się walczyć z korupcją, redukując liczbę zatrudnionych. Zwolniłem już 400 osób z 1200 zatrudnionych, zatrudniłem 85, wszyscy z zachodnim wykształceniem i doświadczeniem w sektorze prywatnym, natomiast bez doświadczenia w sektorze publicznym. Jeszcze wiele jest do zrobienia, liczymy na wsparcie z USA i Unii Europejskiej. USA wsparły nas w reformie drogówki, wszyscy w Kijowie zostali zwolnieni, zatrudniony został nowy szef, ogłosiliśmy nowe warunki zatrudnienia. Nowi ludzi, nowe mundury, nowa nazwa - policja, nowe samochody i nowe zachowania. Mamy nadzieję, że to poważnie zmniejszy korupcję w drogówce.

Znamy te dylematy i rozważania związane z transformacją z Polski. Podczas Wrocław Global Forum cytował pan Ronalda Reagana, cytat krytyczny wobec obecności rządu na rynku. Czy nie obawia się pan, że koszty reform będą zbyt wysokie dla społeczeństwa?

- Nie, nie wszystkie reformy muszą być bolesne. Podniesienie cen gazu było bolesne, ale dlatego zwiększyliśmy subsydia dla najuboższych. Jeśli natomiast chodzi o zwolnionych urzędników, to mają oni bardzo złą reputację na Ukrainie, nikt nie będzie płakał po urzędnikach, którzy albo opierali się reformom, albo byli zamieszani w układy korupcyjne.

*Aivaras Abromavicius, ukraiński minister rozwoju gospodarczego i handlu. Jeden z ministrów z tzw. importu, Litwin dostał obywatelstwo od prezydenta Poroszenki, gdy wszedł do rządu. Jego żona pochodzi z Doniecka, on sam wcześniej pracował w sektorze finansowym. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM