"130 mężczyzn żyjących w celibacie chce decydować, jak ma żyć 30-milionowy naród. To absurd"

- My, jako obywatele, musimy znosić, że 130 mężczyzn po czterdziestce żyjących w celibacie decyduje, jak ma żyć 30-milionowy naród. To absurd. Mają prawo nauczać, ale nie mają prawa ingerować w sprawowanie władzy publicznej - mówił w TOK FM dr Paweł Borecki, kierownik Katedry Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji UW.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Jak by się czuł abp Gądecki, gdyby prezydent Komorowski jako praktykujący katolik napisał list, w którym postuluje zniesienie celibatu w Kościele rzymskokatolickim, bo celibat sprzyja zachowaniom patologicznym wśród kleru? To byłby skandal! Prezydent ingeruje w wewnętrzne sprawy Kościoła?! - mówił w TOK FM dr hab. Paweł Borecki, kierownik Katedry Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji UW. - My, jako obywatele, musimy znosić, że 130 mężczyzn po czterdziestce żyjących w celibacie, dobieranych na zasadzie nominacji, decyduje jak ma żyć 30-milionowy naród. To absurd. Mają prawo nauczać, ale nie mają prawa ingerować w sprawowanie władzy publicznej - stwierdził dr Borecki.

Abp Gądecki pisał listy do prezydenta, w których apelował, by nie podpisywał ustawy o leczeniu niepłodności, która reguluje procedurę in vitro.

Mija właśnie 22. rocznica podpisania konkordatu - umowy między Polską a Watykanem. - W 1998 roku dokument został ratyfikowany przez Aleksandra Kwaśniewskiego, dziś jest stosowany połowicznie, a wręcz można powiedzieć, że jest nierealizowany przez hierarchów kościelnych, którzy naruszają zasadę niezależności i autonomiczności państwa - mówił dr hab. Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego UW.

Polsce nie dał nic

Dr Borecki przypomniał, że wiele argumentów, które były zgłaszane przez przeciwników jeszcze przed ratyfikacją, okazało się słusznych. - Konkordat nie przyniósł państwu polskiemu żadnych korzyści. Jedyne, o czym możemy mówić, to pewna stabilizacja nastrojów episkopatu przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Leszek Miller, ówczesny premier, liczył się z tym, że Kościół może wezwać do odrzucenia akcesji do UE - dodał gość Przemysława Iwańczyka.

- Konkordat przede wszystkim przenosił za to na poziom umowy międzynarodowej gwarancję "zdobyczy" Kościoła katolickiego - w tym nauczanie religii w szkołach i nowe koncesje, jak finansowanie z budżetu państwa np. Papieskiej Akademii Teologicznej czy KUL. Po latach one poszły o wiele dalej, niż przewidywał konkordat - po 2005 roku zaczęto finansować uczelnie katolickie jak publiczne - na te pierwsze przyjmowani są tylko katolicy, a na szkoły płacą wszyscy - zwrócił uwagę dr Borecki.

Konkordat trzeba respektować i przymusić Kościół katolicki do przestrzegania konkordatu - w tym niezależności i autonomiczności państwa i Kościoła. - Gdy władze i instytucje kościelne wywierają presję nie przez nauczanie, a przez listy np. do przedstawicieli władzy, to mamy do czynienia z otwartą ingerencją w proces sprawowania władzy publicznej - stwierdził Borecki.

Wypowiedzieć konkordat?

- Kościół katolicki ma kilkadziesiąt tysięcy ambon. Obecny prezydent elekt - ocierając się o profanację - prowadził kampanię polityczną praktycznie przy ołtarzu. O to chodzi - Kościół to instrument propagandowy dla znacznej części sfery politycznej - senatorzy już ustawiają się (w kolejce do ambon). Ale zmiany socjologiczne są nieubłagane - mówił dr Borecki. - Dziś dla Kościoła najważniejsza jest wiarygodność, a trudno ją utrzymać. Bo przez coraz większą część jest postrzegany jako siła opresyjna, bariera dla urzeczywistnienia praw podstawowych, np. praw prokreacyjnych, i będzie tracił wiernych w przyspieszonym tempie - stwierdził Borecki.

Jego zdaniem należy podjąć wysiłki, żeby zapisy konkordatu były przestrzegane, a jeśli to się nie uda, to go wypowiedzieć. - Po co nam taki konkordat? - zapytał.

DOSTĘP PREMIUM