"Jak polityk mówi o głodujących dzieciach uważam, że to manewr czysto populistyczny. Mam ścisk serca"

- Jeżeli prezydent wie, że w jakimś regionie dzieci głodują, to jego rodzima partia powinna alarmować. PiS powinien zrobić raport, jak pomaga się takim rodzinom, w samorządach w których rządzi ta partia - uważa Dominika Wielowieyska. Gospodyni "Poranka Radia TOK FM" ocenia, że z politycznej gry problemem biedy najbardziej cieszy się Władimir Putin.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 - Mam problem, kiedy polityk w przemówieniu wyborczym mówi o głodujących dzieciach, zawsze mam wtedy ścisk serca. Uważam, że to manewr czysto populistyczny, a nie praktyczny - mówiła Wielowieyska w TOK FM.

Dziennikarka nie ma wątpliwości, że ubiegłotygodniowe wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy można traktować jako przemówienie wyborcze. - Bo Duda ma teraz za zadanie pociągnąć PiS do wygranej w wyborach parlamentarnych.

Zdaniem Wielowieyskiej oskarżeń o upolitycznienie problemu biedy nie dałoby się stawiać, gdyby "rodzima partia" prezydenta przygotowała raport pokazujący, jak pomaga się biednym w samorządach, w których rządzi to ugrupowanie.

- Naprawdę nie dawajmy Władimirowi Putinowi okazji do wyśmiewania i zwracania nam uwagi, żebyśmy sami załatwiali swoje problemy związane z żywnością - stwierdziła gospodyni "Poranka Radia TOK FM".

DOSTĘP PREMIUM