Mieśnik: Nie zgadzam się z Maślakiem. Redaktorom "Faktu" nie od***ło. Zdjęcie opublikowali z premedytacją [WIDEO]

- To nie był przypadek. Chodziło po prostu o kilkadziesiąt tysięcy sprzedanych egzemplarzy - Piotr Mieśnik, b. dziennikarz "Faktu", o okładce gazety ze zdjęciem poranionego siekierą dziecka.
Sprawa opublikowania przez tabloid ''Fakt'' zdjęcia dziecka, które zostało zaatakowane siekierą w Kamiennej Górze, oburzyła wielu. Oburzali się czytelnicy i dziennikarze. - Jak znam życie, to myślę, że do rodziców tego dziecka to nie dociera. Może potem się o tym dowiedzą, ale nie wiem, czy mają świadomość, że z taką gazetą mogą iść do sądu - mówił w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u Piotr Mieśnik, były dziennikarz ''Faktu'', autor książki ''Wyznania hieny''.

Przypomniał, że odpowiedzialność za to, co jest na czołówce, ponosi redaktor naczelny. - W tabloidzie jest tak, że nawet jak naczelny jest na urlopie czy wyjeździe służbowym, to dostaje pierwszą stronę - nawet wysłaną MMS-em - mówił Mieśnik.

Robert Feluś, naczelny tabloidu, broni decyzji o publikacji zdjęcia rannej dziewczynki. Tłumaczy, że tak powinien wyglądać tabloid w "sytuacjach nadzwyczajnych". - Ale nie tłumaczy, dlaczego tabloid miałby tak wyglądać. Ta zbrodnia to mocny temat, samograj. Można go było sprzedać, nie publikując tych zdjęć - dodał dziennikarz.

Dziś o bulwersującej okładce "FUCKTU" rozmawialiśmy w Radio TOK FM z Piotrem Maślakiem. Nie zgadzam się z nim, że redaktorom tabloidu coś "odje**ło". Jest gorzej. Zrobili to z pełną premedytacją. Dla kasy.

Posted by Wyznania hieny on 21 sierpnia 2015


Mieśnik mówił, że mogła to być walka o kilkanaście tysięcy sprzedanych egzemplarzy albo forma "zagrania na nosie" bezpośredniej konkurencji - czyli "Super Expressowi".



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM