Polacy pójdą zagłosować w referendum? "Deklarują, że tak. Ale doza niepewności jest duża"

Żeby referendum było ważne, musi w nim wziąć udział ponad połowa uprawnionych do głosowania. Sondaże pokazują, że ze spełnieniem tego warunku nie powinno być problemu. - W ostatnich dniach dużo mówi się o referendum, więc ludzie instynktownie odpowiadają, że zagłosują - mówił w TOK FM prof. Andrzej Zdybała. Ale jak ocenia, nic nie jest przesądzone.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Frekwencja deklarowana w sondażach zawsze jest wyższa niż w dniu wyborów czy referendum. Dlatego - jak ocenił prof. Zdybała w TOK FM - "doza niepewności jest duża".

Polacy najchętniej chodzą na wybory prezydenckie - tylko dwa razy, w I turze głosowania w 2010 i 2015, była niższa niż 50 proc.

Referenda wypadają na tym tle blado. Tylko w jednym - dotyczącym wejścia Polski do UE - wzięło udział wymagane ponad 50 proc. uprawnionych.

"Część może nie zrozumieć labiryntów, pułapek..."

Jak ocenia prof. Zdybała, ludziom odpowiadającym na pytania zadawane przez sondażownie "wydaje się, że dobrze rozumieją pytania" referendalne. Ale problemy, których dotyczą referenda, są skomplikowane i głosujący mogą łatwo wpaść w pułapkę populizmu.

- Na przykład obecny system finansowania partii politycznych nie jest doskonały. Ale całkowite odejście od niego wiąże się z całym szeregiem ryzyk. To zagadnienie trudne do pokazania w referendum, gdzie odpowiada się tak-nie. Część społeczeństwa może nie rozumieć labiryntów, pułapek i zagłosować populistycznie - przekonywał gość TOK FM.

Według eksperta z Collegium Civitas największym ryzykiem, jakie niesie za sobą rezygnacja z finansowania partii z budżetu, jest korupcja.

DOSTĘP PREMIUM