"Mizerna kampania informacyjna musi skutkować mizerną frekwencją"

- Należę do tych, którzy zapewne przeszacowali frekwencję. Myślałam, że będzie 20-25 proc. - przyznała w TOK FM prof. Ewa Marciniak. Według politolog Polacy nie poszli głosować, bo nie mieli zdania na temat problemów, których dotyczyły pytania. A nie mogli go sobie wyrobić, bo kampania "była mizerna".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 Według informacji PKW z części okręgów wyborczych w referendum zagłosowało zaledwie 7,48 proc. uprawnionych.

Prof. Ewa Marciniak przyznała w TOK FM, że była zagłosować. I takich jak ona spotkała niewielu.

- Mizerna kampania informacyjna musi skutkować mizerną frekwencją. Moim zdaniem ludzie mieli poczucie niedoinformowania. To trochę instrumentalne traktowanie, namawianie kogoś do wyrażenia opinii na temat, o którym ta osoba nie ma pojęcia - oceniła politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Referendum polityczne

Zdaniem socjologa, prof. Henryka Domańskiego, na niską frekwencję wpłynął nie tylko brak kampanii referendalnej.

- Ważnym argumentem jest to, że dla wielu ludzi to referendum było motywowane politycznie. Nie kojarzyło się więc to głosowanie z czymś autentycznym - zauważył prof. Domański.

DOSTĘP PREMIUM