Kobiety w polityce - tylko na czas kampanii. A po wyborach będzie jak z Ogórek, która znikła z polityki

- Dlaczego David Cameron nie myśli sobie przed wyborami: Skoro część wyborców mnie nie lubi to może znajdę jakąś miłą polityczkę - kandydatkę na liderkę? - pytał w TOK FM dr Robert Sobiech. Socjolog przyznał, że "nie ma nic przeciwko" paniom Kopacz, Szydło i Nowackiej. - Ale mam wrażenie, że przynajmniej dwie z tych trzech nominacji są nie do końca wiarygodne.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 Zdaniem dr. Sobiecha kariera polityczek-liderek w kampanii parlamentarnej to odpowiedź partyjnych liderów na własne niskie notowania u wyborców. Skoro Jarosław Kaczyński, Leszek Miller czy Janusz Palikot nie mają szans - postawili na kobiety.

- Znaczna część ludzi widzi, że to tylko na czas kampanii wyborczej. I trudno znaleźć argumenty, że tak nie jest - mówił socjolog w "Poranku Radia TOK FM".

- Życzyłabym kobietom, żeby pokazały, że są w stanie być realnymi liderkami. Ale tak samo jak brutalnie powtarzaliśmy, że Beatę Szydło wyznaczył Jarosław Kaczyński i było to zagranie czysto polityczne, musimy powiedzieć, że podobnie jest z Barbarą Nowacką. Dopóki nie udowodni, że to ona podejmuje decyzje i jest w stanie przejąć władzę - wtórowała Renata Kim z "Newsweeka".

Zdaniem dr. Sobiecha o losach kobiet-liderek najlepiej świadczy kariera kandydatki SLD na prezydenta. - Pani Ogórek nie ma w polityce, bo pewnie zarząd partii - zdominowany przez mężczyzn - powiedział: koniec z tym eksperymentem.

"To śliska droga, która często kończy się zapomnieniem" - kariera Nowackiej przykładem "feudalnego sposobu uprawiania polityki>>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM