Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie afery lekowej

Warszawska prokuratura zbada, czy urzędnicy Ministerstwa Zdrowia nie przekroczyli swoich uprawnień - ustaliło TOK FM. To pokłosie afery lekowej - nagłośnionej przez nas w kwietniu tego roku.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Z informacji, do których dotarło TOK FM, wynika, że co najmniej trzech urzędników podpisało się pod dokumentami wysyłanymi do wielu hurtowni farmaceutycznych. Dzięki ich interpretacji hurtownie mogły wywozić leki z kraju, nie stosując się do sztywnych marż. - Śledztwo toczy się w sprawie. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów - mówi zastępca prokuratora rejonowego Warszawa - Śródmieście Północ Tomasz Dems.

Afera lekowa. Od czego się zaczęło? [SPRAWDŹ] >>>

Oznaczało to, że eksport stał się o wiele bardziej opłacalny niż sprzedaż do polskich aptek. Zdaniem ekspertów był to jeden z głównych powodów braku niektórych leków w aptekach. Sprawę zbadało biuro analiz sejmowych, które nie pozostawiło wątpliwości, że interpretacje urzędników były niezgodne z ustawą.

Do trzech lat więzienia za przekroczenie uprawnień

Po serii naszych publikacji zawiadomienie w tej sprawie złożył do prokuratury przewodniczący sejmowej komisji zdrowia. Najpierw sprawą zajęła się policja, która uznała, że ewentualne zarzuty są na tyle poważne, że powinna to zbadać prokuratura. Prokurator Tomasz Dems w rozmowie z TOK FM zaznacza, że na razie śledczy czekają na opinie dotyczące tej sprawy. Jego zdaniem trudno nawet przypuszczać, kiedy i czy będą komuś stawiane zarzuty.

105 tys. zł - to "opłacalna" cena za przedłużenie życia o rok. Leki pani Henryki są droższe. Dlatego nie jest leczona

Funkcjonariuszowi publicznemu, który przekroczy swoje uprawnienia, grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

DOSTĘP PREMIUM