"Kompletnie potworne". Wróbel czyta postulat Ziemkiewicza o "merytorycznym nadzorze nad mediami"

Rafał Ziemkiewicz pisze o mediach w nowej rzeczywistości: Państwo musi czuwać nad przestrzeganiem zasad. Raczej przez nadzór merytoryczny, a nie właścicielski - zastrzega w swoim tekście. - Nadzór merytoryczny państwa nad mediami to coś kompletnie potwornego - skomentował Jan Wróbel w Poranku Radia TOK FM.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Drodzy państwo, jak idzie przełom, to publicyści zaczynają wpadać w manierę doradzania politykom, co mają zrobić, by Polska była szczęśliwa - mówił w Poranku Radia TOK FM Jan Wróbel. Podkreślił, że wprawdzie politycy z tych rad w zasadzie nie korzystają, ale tezy, które się pojawiają, bywają interesujące.

Duże wrażenie na Wróblu zrobił artykuł Rafała Ziemkiewicza w tygodniku "Do Rzeczy". W tekście "Sto dni na zmianę" publicysta pisze, że "nie dokona się dobrej zmiany bez odpowiednich narzędzi". Jak pisze Ziemkiewicz, za nową władzę pójdą np. zmiany w świecie mediów.

- Byłoby dobrze jako o kwestii bezpieczeństwa państwa myśleć o systemie mediów, nie tylko publicznych. W czasach dzisiejszych, kiedy telewizyjne obrazki rządzą irracjonalnymi emocjami mas, pozostawianie mediów poza kontrolą instytucji państwa przypomina średniowieczny błąd tolerowania prywatnych wojsk magnackich - czyta Wróbel.

Ziemkiewicz pisze to z "pełną odpowiedzialnością", jako osoba znająca media od ćwierćwiecza. Jego zdaniem rynek nie ureguluje tej dziedziny (mediów). - Państwo musi czuwać nad przestrzeganiem zasad. Raczej przez nadzór merytoryczny, a nie właścicielski - pisze Ziemkiewicz.

- No - westchnął Wróbel. - Nadzór merytoryczny państwa nad mediami to jest coś takiego, co bym przed wyborami schował na potem jako marzenie - komentował w Poranku Radia TOK FM publicysta. - To zakłada, że istnieje państwo idealne, gdzie są urzędnicy nieskażeni służalczością i partyjniactwem. Nadzór merytoryczny państwa nad mediami to coś kompletnie potwornego - stwierdził publicysta.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM