Posłanka PiS ocenia: Najlepszy dowód na kompromitację Polski w oczach świata to poszukiwania złotego pociągu

- W ciągu miesiąca można zdecydować, czy złoty pociąg jest czy go nie ma. Albo miejmy atrakcję i róbmy pieniądze dla Wałbrzycha, albo nie kompromitujmy się - mówiła w TOK FM Anna Zalewska.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas



- Trochę się kompromitujemy. Przez cztery miesiące nie potrafiliśmy w sposób jednoznaczny wyjaśnić sprawy. Naprawdę nie trzeba na to czterech miesięcy. W można w ciągu miesiąca, przy pomocy różnego rodzaju urządzeń. Jeśli w Polsce takich nie ma, to na pewno w Europie by nam pożyczono, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości - pomstowała posłanka Prawa i Sprawiedliwości.

Informacja o odnalezieniu słynnego złotego pociągu pojawiły się w sierpniu i zelektryzowały media na całym świecie. O odnalezieniu ukrytego w podziemnym tunelu pociągu, który miał przewozić m.in. złoto czy zaginioną w wojennej zawierusze Bursztynową Komnatę, poinformowali prawnicy dwóch poszukiwaczy - Piotra Kopera i Andreasa Richtera.

Anna Zalewska chciałaby, żeby na temat złotego pociągu wypowiedział się wicepremier i minister obrony Tomasz Siemoniak. Bo wojsko brało udział w wyjaśnianiu, czy pod Wałbrzychem rzeczywiście odnaleziono legendarny pociąg, ukryty pod koniec II wojny światowej przez Niemców. Zdaniem posłanki Prawa i Sprawiedliwości, wielomiesięczne poszukiwania "odzwierciedlają jak jest traktowane państwo".

Siemoniak, który również był gościem Poranka Radia TOK FM, wyjaśnił, że sprawa tzw. złotego pociągu nie leży w gestii resortu, którym zarządza. A według jego wiedzy władze Wałbrzycha szukają partnera, który pomoże w akcji poszukiwań pociągu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM