MEN hucznie zapowiada program o 6-latkach. I uzasadnia. A w dokumencie zero konkretów i chaotyczny projekt

Ministerstwo Edukacji nie potrafi ocenić skutków likwidacji obowiązku szkolnego dla sześciolatków - wynika z dokumentów, do których dotarło TOK FM. Projekt ustawy jest chaotyczny i według nauczycielskich związkowców jednostronny.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W uzasadnieni projektu trudno znaleźć konkretne dane. Czytamy w nim m.in. że nie pociąga za sobą skutków finansowych ani dla budżetu państwa, ani dla samorządów, bo rodzice i tak już teraz mogą wybierać czy poślą sześciolatka do pierwszej klasy czy nie.

Według ministerstwa liczba uczniów także nie ulegnie zmianie, jedynie pierwsze klasy w przyszłym roku szkolnym mogą być "mniej liczne" - ale i tu żadnych danych ani liczb nie ma.

Nadministrowie Elbanowscy?

Propozycje krytykuje Sławomir Broniarz ze Związku Nauczycielstwa Polskiego: - Wprowadza się rozwiązanie tylko dlatego, że grono osób zainteresowanych tym problemem ma bardzo silny wpływ na ministra edukacji narodowej. Rodzi się pytanie, czy to jest rodzaj "nadministra" w tym zakresie.

Broniarzowi chodzi o państwa Elbanowskich ze stowarzyszenia Ratuj Maluchy, z którymi obecna minister konsultuje i zamierza konsultować przyszłe zmiany. Projekt ustawy zakłada również, że pięciolatki, które są teraz w zerówce, zostaną tam na kolejny rok.

Więcej szczegółów ministerstwo obiecało przedstawić w ciągu najbliższych 10 dni.

DOSTĘP PREMIUM