PiS kończy z programem in vitro. "Niepłodność to choroba. A in vitro to nie kaprys, tylko skuteczna metoda leczenia"

- Decyzja ministra Radziwiłła o przerwaniu programu in vitro jest odbierana jako niesprawiedliwa. Oznacza również dyskryminację finansową tych, których nie stać na zapłacenie 15 tys. z własnej kieszeni - mówiła w TOK FM Anna Krawczak ze stowarzyszenia Nasz Bocian.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Wczoraj nowy minister zdrowia Konstanty Radziwiłł ogłosił, że program leczenia niepłodności i finansowania zabiegów in vitro z budżetu państwa, będzie trwał nie do końca 2019 roku, tylko do czerwca 2016. - To, że nie wygasił go od razu nie wynika z jego wielkoduszności. Tylko tego, że resort zapłaciłby ogromne kary ośrodkom, z którym ma podpisane umowy - mówiła w TOK FM Anna Krawczak ze stowarzyszenia Nasz Bocian.

Dodała, że decyzja ministra jest odbierana jako"niesprawiedliwa". - Funkcjonuje w debacie pogląd, że refundowanie in vitro to rodzaj kaprysu. Że przecież nigdzie nie jest zapisane, że każdy ma prawo do dziecka. Umyka jeden argument. My nie dostajemy od państwa możliwości zostania rodzicami . Pieniądze na refundowanie procedury in vitro są z naszych podatków i naszych składek. To nie dar od państwa, nie przywilej - zwracała uwagę Anna Krawczak w "Połączeniu".

Niepłodność jak cukrzyca

Powtarzała, że niepłodność jest chorobą i wymaga leczenia. - Tak jak np. osoby chore na cukrzycę korzystają z leczenia insuliną - wyjaśniała.

Argument, że in vitro nie jest jedyną metodą leczenia niepłodności, zbijała: In vitro ma skuteczność ok. 30 proc. Zapłodnienie naturalne zdrowej pary to ok. 8 proc. na cykl. Pytanie brzmi o co walczymy. Wchodzi tutaj kwestia skuteczności. W przypadków wielu chorób - np. nowotworów chemioterapia nie jest jedyną metodą. można leczyć się np. ziołami - mówiła w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

"To będzie dyskryminacja finansowa"

Krawczak mówiła, że pary, których nie stać na sfinansowanie własnym sumptem zabiegu, utkną na lata w procesie diagnostyczno-terapeutycznym, który nie przynosi efektów. zwracała uwagę, że szpitalom nie opłaca się wykonywać np. inseminacji, bo NFZ wycenił ją na 86 złotych. A prywatne kliniki robią ją za 1 tys.

Przedstawicielka stowarzyszenia Nasz Bocian mówiła, że teraz koszty in vitro sceduje się na barki osób niepłodnych. - Decyzja ministra Radziwiłła oznacza dyskryminację finansową. Zdeterminowani ludzie, którzy mogą sobie na to pozwolić, płacą - mówiła.

Przyznała, że jedno z jej dzieci urodziło się dzięki in vitro, a koszty pomogła pokryć jej rodzina. Dziś koszt in vitro to ok. 15 tys.

Ludzie są za in vitro

- Niepłodność jest chorobą, która nie wybiera. Prowadzimy największy w Europie portal pacjencki. Mamy 92 tys. zarejestrowanych użytkowników, w większości są to katolicy, doktryna Kościoła Katolickiego nie odgrywa większego znaczenia. Akceptacja dla in vitro jest duża w społeczeństwie. I wiemy to nie tylko z sondaży. Rodzina jest wartością najważniejszą dla wielu Polaków - mówiła Krawczak w TOK FM.

Lekarz: Dzięki programowi przybędzie ok. 10 tys. dzieci. Szkoda, że w Polsce decyzje w tym zakresie są decyzjami politycznymi>>Lekarz: Dzięki programowi przybędzie ok. 10 tys. dzieci. Szkoda, że w Polsce decyzje w tym zakresie są decyzjami politycznymi>>

DOSTĘP PREMIUM