"Ludzie nie po to głosowali za zmianą, żeby chcieć odejścia nowej władzy". A Wielowieyska na to...

- Nie chodzi o utratę wyborców przez PiS - mówiła w TOK FM Dominika Wielowieyska. - Chodzi o mobilizację jego przeciwników. Ludzie widzą hucpiarstwo i wykraczającą poza konstytucję żądzę władzy - oceniła.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Paweł Lisicki w tygodniku "Do Rzeczy" pisze o tym, że spór prawny o Trybunał Konstytucyjny nie jest naprawdę aż tak istotny. - Winna oczywiście jest Platforma - komentowała w Poranku TOK FM Wielowieyska. - No tak, stała narracja pod tytułem, że to Platforma zaczęła - dodała.

"Jeśli dojdzie do próby siły, wygra PiS"

Lisicki napisał, że "nic nie wskazuje na to, aby jakiś opór w społeczeństwie powstał, przeciwnie, sądzę, że wielu wyborców uznało, że to opozycja gra nie fair i ciągłe mówienie o zamachu stanu, twierdzenie, że nadchodzi totalitaryzm, stępiło świadomość, więcej - odebrało ewentualnym protestom siłę i wiarygodność. Dlatego, jeśli dojdzie do demonstracji i próby siły na ulicach, to można sądzić, że wygra PiS. Ludzie nie po to głosowali za zmianą, nie po to wybrali najpierw prezydenta, a potem większość w Sejmie, żeby po kilku tygodniach ulec retoryce przegranych i domagać się odejścia nowej władzy. Tego, zdaje się, przeciwnicy prawicy nie rozumieją i w osobliwy sposób dążą do konfrontacji, która musi zakończyć się ich klęską".

"Groźna żądza władzy"

- Pawłowi Lisickiemu chcę przypomnieć, że nie o to chodzi, iż olbrzymia część wyborców PiS rozczaruje się co do swojej partii - komentowała Wielowieyska. - Nie, istota rzeczy polega na tym, że nawet jeśli ludzie nie wyjdą na ulice, to widzą pewne hucpiarstwo PiS i olbrzymią żądzę władzy wykraczającą poza konstytucję i to już jest bardzo groźne - zaznaczyła.

"PiS uaktywnił przeciwników"

- To, że partia chce przejąć władzę, jest oczywiste, ale musi to robić zgodnie z konstytucją. Przypomnę Pawłowi Lisickiemu, że w 2007 roku (kiedy PiS przegrało przyspieszone wybory parlamentarne - przyp. red.) nie o to chodziło, że PiS stracił wyborców, bo w liczbach bezwzględnych on ich nawet zyskał. Chodzi o to, że PiS uaktywnił olbrzymią rzeszę swoich przeciwników, którzy nawet nie wychodzili na ulice, ale poszli zagłosować i opozycja antypisowska zyskała wówczas chyba dwa miliony wyborców więcej. Chodzi więc raczej o mobilizację tych, którzy dotychczas byli bierni niż o utratę wyborców przez PiS - skwitowała Wielowieyska.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM